• Poniedziałek, 25 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Urbana, Magdy

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Chorzy w zawieszeniu

Czwartek, 16 kwietnia 2020 (03:37)

Lekarze i pacjenci ubolewają, że w obliczu epidemii wirusa zaniedbuje się innych poważnie chorych

Już blisko miesiąc nie wykonuje się większości operacji w kraju. Przez koronawirusa część placówek medycznych wstrzymała przyjmowanie pacjentów. Tymczasem chorzy czekający na przyjęcie do szpitala ryzykują pogorszenie swojego stanu. Inni z kolei w obawie przed zakażeniem boją się w ogóle przyjść do szpitala.

Organizacje zrzeszające pacjentów przyznają, że dla osób borykających się na co dzień z różnymi schorzeniami nastał trudny czas. Wśród nich są chorzy na mukowiscydozę. Monika Bartnik, prezes Fundacji Pomocy Chorym na Mukowiscydozę „MUKOHELP”, a także mama dziecka cierpiącego na tę chorobę, stwierdza, że obecna sytuacja mocno komplikuje życie podopiecznych. – Mukowiscydoza jest chorobą oddziałującą na wiele narządów, wyniszczającą głównie płuca, dlatego sytuacja chorych jest wyjątkowo trudna. Pacjenci wymagają stałej opieki, regularnych wizyt kontrolnych u specjalistów wielu dziedzin. Ich stan zdrowia musi być stale monitorowany – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Monika Bartnik. Co więcej, z dnia na dzień może dojść do pogorszenia, a nie zawsze możliwe jest leczenie w warunkach domowych. – Często nawet kilkanaście razy w roku stan pacjenta wymaga dożylnego leczenia w szpitalu – wyjaśnia Bartnik. Miejsca, w których leczą się chorzy na mukowiscydozę, niejednokrotnie zostają przeznaczone dla pacjentów z COVID-19, co jest szczególnie dla nas niepokojące. Nasi chorzy nierzadko muszą leżeć na przypadkowych oddziałach z innymi pacjentami. To sprawia, że ich zdrowie i życie jest zagrożone – alarmuje. Do tej pory dostęp do specjalistów był bardzo trudny – teraz: niemal wykluczony. – Obawiamy się, że przedłużająca się pandemia może być tragiczna w skutkach dla naszych podopiecznych. Ich wątły układ odpornościowy może nie poradzić sobie z zakażeniem – zwraca uwagę Bartnik.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Urszula Wróbel