Zatrzymaj aborcję
Środa, 15 kwietnia 2020 (20:44)W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu „Zatrzymaj aborcję”. Klub PiS zaproponował skierowanie go do dalszych prac w komisji, z kolei KO i Lewica opowiedziały się za jego odrzuceniem.
Sejm zajął się obywatelskim projektem nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Projekt „Zatrzymaj aborcję” zakłada zniesienie możliwości przerwania ciąży ze względu na prawdopodobieństwo ciężkich i nieodwracalnych wad poczętego dziecka. Projekt, pod którym podpisało się ponad 830 tys. obywateli, trafił do Sejmu jesienią 2017 r.
Projekt w Sejmie prezentowała przedstawicielka komitetu „Zatrzymaj aborcję” Kaja Godek. – Nie odpuścimy wam, szanowni posłowie, sprawy obrony życia. Będziemy chodzić za wami na komisje, będziemy wspominać o sprawie w mediach, staniemy z pikietami pod waszymi biurami i pod drzwiami sal, gdzie spotykacie się z wyborcami i upomnimy się o każde zabijane dziecko – powiedziała.
Podkreśliła, że „po ostatniej kadencji Sejmu wiemy już z całą pewnością, że droga do ochrony życia nie prowadzi przez Trybunał Konstytucyjny zarządzany przez marionetkową prezes Julię Przyłębską”. Odniosła się tym samym do złożonych przez posłów wniosków do TK o zbadanie, czy przepisy o przerywaniu ciąży ze względu na ciężkie wady płodu są zgodne z Konstytucją (ostatni taki wniosek został złożony w grudniu minionego roku, poprzedni – w 2017 r.).
Godek zaapelowała o jak najszybsze uchwalenie ustawy. – Doświadczamy bezprecedensowego czasu narodowej kwarantanny, gdy w szczególny sposób staramy się ograniczyć ryzyko choroby i śmierci swojej i najbliższych. A aborcja to pandemia o wiele gorsza niż koronawirus. Przynosi więcej ofiar i wszystkie są śmiertelne – zauważyła.
Bolesław Piecha, przedstawiając stanowisko klubu PiS, ocenił, że przepisy dotyczące przerywania ciąży wymagają omówienia i dyskusji.
– Coś, co było oczywiste 20 lat temu, dzisiaj oczywiste już nie jest. Medycyna przecież nie próżnuje. Pytanie, czy dalej można mówić o przesłankach, a nie dowodach, i czy jest prawdopodobieństwo, czy pewność [ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu – PAP] – stwierdził. Dodał, że wolałby, aby ten punkt był doprecyzowany, „a nie taki, jak jest w obowiązującym nas prawie”.
Jednocześnie zaznaczył, że nie jest łatwo zebrać 800 tys. podpisów pod obywatelskim projektem i że zasługuje to na uznanie. W imieniu klubu PiS wniósł o skierowanie projektu do Komisji Zdrowia, bo „dotyczy tym razem przesłanek absolutnie medycznych i zdrowotnych”.
Krzysztof Bosak, który zabrał głos w imieniu koła Konfederacji, oświadczył, że „staje w obronie życia”. Wskazywał, że kwestia ochrony życia nienarodzonego ma dwa aspekty – naukowy i etyczny.
– Nauka mówi jasno: życie ludzkie rozpoczyna się w momencie zapłodnienia – to wtedy powstaje unikalny zestaw genów, który nadaje charakter unikalnej, nowo powołanej do życia istocie ludzkiej – argumentował poseł Konfederacji i kandydat tego środowiska na prezydenta. Jak dodał, uznaniowe decydowanie, kto ma prawo do życia, było już w przeszłości „testowane” i „zostało słusznie potępione jako nieludzkie, jako mordercze”.
Etyka z kolei – wskazywał Bosak – mówi, że „każde niewinne życie ludzkie zasługuje na ochronę, zwłaszcza to najbardziej bezbronne, wymagające największej troski”. – Etyka mówi także, że słabymi i chorymi należy się opiekować, należy ich leczyć – podkreślał poseł, dodając, że w ostatnich latach bardzo rozwinęła się medycyna prenatalna.
Przyznał, że Konfederacja dostrzega potrzebę wspierania kobiet w ciąży, i wyraził pogląd, że aborcji by nie było, gdyby kobietom tym towarzyszył kochający mężczyzna.
Rząd nie przedstawił stanowiska w sprawie projektu. Głos podczas debaty zabrała jednak wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko, która zapewniała, że rząd od 2015 r. podejmuje szereg działań mających na celu wsparcie rodzin, które borykają się z problemami ciąż powikłanych. Wskazała w tym kontekście m.in. na program wsparcia dla rodzin „Za życiem”.
– Z roku na rok wzrasta ilość przeprowadzanych badań prenatalnych, badań genetycznych. Wzrasta ilość środków przeznaczanych również na te badania. Diagnostyka prenatalna jest bardzo ważna, ponieważ wczesne zdiagnozowanie i rozpoznanie problemów zdrowotnych dziecka stwarza szanse na podejmowanie działań korekcyjnych jeszcze w łonie matki – powiedziała Szczurek-Żelazko.
Głos podczas debaty zajął też rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak. Prosił, by nie kierować obywatelskiego projektu do sejmowej „zamrażarki” [chodzi o nieprzedłużanie dalszych prac nad nim – PAP]. – Już raz był zamrożony. Coś wyjęte z zamrażarki potem jest nieświeże. Możecie zrobić to dzisiaj – zachęcał posłów RPD.
Odwołał się też do sumienia parlamentarzystów. – Na pewno macie sumienie – i osoby wierzące, i nieposiadające tego daru, wszyscy macie sumienie. Ba – nawet jestem przekonany, że macie to sumienie bardzo czyste, w większości nieużywane, ale jeżeli już je użyjecie, szczególnie w czasie świąt, oktawy Wielkiejnocy, to spójrzcie na siebie – i dzisiaj wieczorem, i jutro rano, i zapytajcie, co zrobiliście z tym przepisem. Dzieckiem jest istota ludzka od poczęcia aż do 18. roku życia – zaznaczył Pawlak.
Obywatelskie projekty nie podlegają zasadzie dyskontynuacji w momencie zakończenia kadencji parlamentarnej, w której zostały złożone. Dlatego projekt „Zatrzymaj aborcję” może być rozpatrywany przez obecny Sejm. Wicemarszałek Ryszard Terlecki poinformował, że podczas dyskusji zgłoszono wnioski o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu oraz o niezwłoczne przystąpienie do drugiego czytania. Głosowania zaplanowano na czwartek.
JG, PAP