• Wtorek, 5 maja 2026

    imieniny: Ireny, Waldemara, Irydy

Być z tymi, którzy cierpią

Środa, 15 kwietnia 2020 (19:15)

Na początku 1983 r. dziennikarz „The Economist” napisał: „Papieżowi Janowi Pawłowi II nie brak odwagi. W niecałe dwa lata od postrzelenia go na placu św. Piotra udaje się w podróż do Ameryki Środkowej, w podróż obejmującą (...) kraje splamione krwią...”.

Nawet bliscy współpracownicy Ojca Świętego odradzali mu tę podróż, ostrzegając, że wiązać się będzie ona z dużym ryzykiem. Papież z Polski doskonale zdawał sobie sprawę z zagrożenia, lecz lęk był mu obcy.
Na początku marca 1983 r. Papież z Polski wyruszył do Ameryki Środkowej. Kostaryka, Nikaragua, Panama, Salwador, Gwatemala, Honduras, Belize i Haiti – to był cel wizyty Ojca Świętego. Na pokładzie samolotu oświadczył: „Trzeba być z tymi, którzy cierpią...”.

W słowach powitania wygłoszonych 2 marca 1983 roku na lotnisku w stolicy Kostaryki – San Jose, wyjaśnił:
„Gwałtownym i niecierpiącym zwłoki echem zabrzmiał w mojej duszy rozdzierający krzyk, jaki podnosi się z tych ziem; krzyk, w którym jest wołanie o pokój, o zaprzestanie wojny i położenie kresu przemocy zadającej śmierć; krzyk, który błaga o pojednanie, o zerwanie z podziałami i nienawiścią; który wyraża pragnienie sprawiedliwości wciąż bezskutecznie oczekiwanej, wołanie ludu, które chce być wołaniem o większą godność, przy zachowaniu religijnych podstaw chrześcijańskich”.

4 marca 1983 roku na lotnisku w Managui, stolicy Nikaragui, Papież z Polski podkreślił: „Chciałbym wnieść swój wkład, by ustały cierpienia, krwawe konflikty, nienawiść i bezpodstawne oskarżenia, by znalazła się przestrzeń dla autentycznego dialogu, dla spotkania ludzi dobrej woli”.
Zatrzymajmy się jeszcze przy ostatnim etapie tej podróży, którym była wizyta na Haiti, niszczonym dyktatorskimi rządami Jean-Claude'a Duvaliera, który dość niechętnie zgodził się na wizytę Jana Pawła II i przyjmował go bardzo chłodno, by nie powiedzieć: nonszalancko.

Papieża wcale to jednak nie irytowało. Wręcz przeciwnie. Jean Vanier, Kanadyjczyk, organizator wspólnot „Arche” i współtwórca ruchu „Wiara i Światło”, wspominał:
„Byłem na Haiti w roku 1982, gdy Jan Paweł II odbywał tam swoją oficjalną wizytę. Kraj ten przeżywał wówczas wielkie cierpienia. Większość ludności żyła w biedzie, podczas gdy nieliczna klasa uprzywilejowanych posiadała ogromne bogactwa. (…) Wielkie spotkanie z papieżem miało miejsce na lotnisku, gdzie zebrał się ogromny tłum tej biednej ludności. Po lewej stronie stali członkowie rządu i wojskowi, po prawej korpus dyplomatyczny. Papież wybrał Ewangelię o umywaniu nóg. Wygłosił znamienną homilię o prawach biednych i o bezwzględnym obowiązku «umywania im nóg», przywracania im ich ludzkiej godności. Miałem wrażenie, że stoję wobec jakiegoś trybunału, który osądza rząd. Sędzią był lud; Jan Paweł II przemawiał jako adwokat ludu. Było to przemówienie pełne wielkiej odwagi, wrażliwości i prawdy. To był najwyższy zwierzchnik Kościoła, przedstawiciel Jezusa, który ogłaszał dobrą nowinę; który nie bał się wypowiedzieć całej Jezusowej prawdy. To przemówienie papieża dodało odwagi chrześcijanom i biskupom na Haiti, aby z większą siłą oskarżali niesprawiedliwości i ukazywali wizję prawdziwego, bardziej ludzkiego społeczeństwa. Dał chrześcijanom na Haiti moc przeciwstawiania się siłom zła, które niszczą słabych i biednych”.
                            Sebastian Karczewski
    

Sebastian Karczewski