• Piątek, 3 kwietnia 2020

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

W czasach zakłamania głosił potrzebę prawdy

Wtorek, 26 czerwca 2012 (16:19)

70-lecie kapłaństwa ks. abp. Ignacego Tokarczuka

 

Prorocka misja Księdza Arcybiskupa Jubilata

 

Homilia JE ks. bp. Edwarda Frankowskiego wygłoszona w katedrze przemyskiej podczas uroczystości jubileuszowych  24 czerwca 2012 r.

 

Najdostojniejszy Księże Arcybiskupie Jubilacie,

Najczcigodniejszy Księże Arcybiskupie Metropolito Przemyski

wraz z Księżmi Biskupami Pomocniczymi,

Czcigodni Bracia Kapłani, Klerycy, drogie Siostry Zakonne

Szanowni Państwo Przedstawiciele Władz i Parlamentu RP,

Umiłowani Bracia i Siostry,

Kochana Rodzino Radia Maryja i Telewizji Trwam!

 

W przemyskiej archikatedrze czcimy dziś jej patrona – św. Jana Chrzciciela, jego narodzenie, które poprzedziły i któremu towarzyszyły cudowne znaki, o czym w całej górskiej krainie Judei rozpowiadano i pytano: „Kimże będzie to dziecię, bo istotnie ręka Pańska była z nim”. A chłopiec rósł i wzmacniał się duchem, żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem. Pustynia, samotność, ubóstwo i umartwienia to hartowanie ducha, dla jego wzrostu, dla wyciszenia się, by usłyszeć głos Boga.

Jan był prekursorem, bo wyprzedzał ludzi sobie współczesnych i poprzedzał zapowiadanego przez siebie Mesjasza, Zbawiciela ludzkości. Wskazywał na Niego, jako Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata.

Obmycie wodą w Jordanie było znakiem rozpoznawania win, skruchy i pokuty każdego, kto do niego przychodził i przygotowywał się do przyjęcia chrztu w Duchu Świętym, który przyniósł Chrystus, a Jan Chrzciciel przygotowywał Mu drogę do ludzkich serc. Surowo karcił wszystkich, którzy chcieliby uciec przed gniewem Bożym i wiele napomnień dawał rządzącym i ludowi.

Odważnie wypominał grzechy królowi Herodowi i został przez niego ścięty. Święty Jan Chrzciciel nie uląkł się szyderstw ludzkich ani gniewu władcy, zapłacił za to życiem. Odważnie wołał o prostowanie sumień i budził zgnuśniałe serca. Mówił: „Jeśli się nie nawrócą i nie opamiętają, będą zgładzeni, tak jak wycina się drzewo, które nie przynosi owoców, i wrzuca się je do ognia na spalenie”.

Był bezkompromisowy wobec wszelkich przejawów zła i niesprawiedliwości. Był poprzednikiem Chrystusa i Jego głosem. Otwierał oczy i nakłaniał serca narodów ku sprawom Bożym. Nie chwiał się pod wpływem zmiany sytuacji koniunktury. Dlatego Jezus powiedział o nim, że „nie jest on trzciną chwiejącą się na wietrze” ani „nie ubiera się w miękkie szaty”.

Jakie świadectwo dajemy o Jezusie?

W świetle prawdy o życiu i działalności św. Jana Chrzciciela chciejmy spojrzeć na siebie i zapytajmy, jak wypełniamy nasz podstawowy obowiązek dawania świadectwa o Jezusie. Dziś, w 70-lecie posługi kapłańskiej najczcigodniejszego Arcybiskupa Jubilata, nie tylko chcemy dziękować Bogu za dar jego wieloletniej posługi kapłańskiej, nie tylko chcemy go godnie uczcić, ale także chcemy dostrzec w nim wszystko, w czym był podobny do św. Jana Chrzciciela.

Sens i cel życia każdego kapłana jest taki sam, jaki przyświecał św. Janowi Chrzcicielowi - dawać świadectwo o Chrystusie i prowadzić ludzi do Niego.

Kapłaństwo Księdza Arcybiskupa Jubilata od początku przypadło na bardzo trudny czas II wojny światowej, gdyż zaledwie dwa lata mógł spokojnie studiować w Seminarium Duchownym we Lwowie. Z wybuchem II wojny światowej musiał uciekać i ukrywać się przed hitlerowcami, przed bolszewikami, przed bandami ukraińskimi. Działania wojenne spowodowały przerwę w studiach seminaryjnych, które kontynuował w konspiracji.

Szczególnie 17 września 1939 roku Łubianki Wyżne, gdzie przebywał jako kleryk, zostały zajęte przez wojska sowieckie, które chciały wcielić do armii bolszewickiej młodzieńców urodzonych w 1918 roku. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co znaczyło być w wojsku bolszewickim. Znaczyło  walczyć z Polakami.

Pokolenie urodzone w 1918 roku w niepodległej Polsce nie tylko umiało korzystać z wolności, jaką dawała mu niepodległa i suwerenna Ojczyzna, ale umiało mądrze poświęcać życie w służbie Ojczyźnie, Narodowi i Kościołowi. To polskie rodziny głęboko zakorzeniały w wierze katolickiej młode pokolenie i uczyły dzieci miłości do Ojczyzny, uczyły przejmować i przekazywać polskie zwyczaje, tradycje i uczyły, jak trzeba wchodzić w nasze dziedzictwo narodowe oraz w chrześcijańską i narodową kulturę, uczyły, jak mądrze i odpowiedzialnie służyć rodzinie. Szczególnie na Kresach polskich konieczna była solidarność Polaków.

Z głębokiej wiary rodziców Księdza Arcybiskupa – Szymona i Marii - wypływała wspaniała jego postawa życiowa. W seminarium duchownym wielkim wzorem był dla niego  ks. prof. Stanisław Frankl, którego z wielkim szacunkiem i wzruszeniem często wspomina Ksiądz Arcybiskup, jako świętego kapłana.

Święcenia kapłańskie ks. Ignacy przyjął z rąk ks. abp. Eugeniusza Baziaka we Lwowie 21 czerwca 1942 roku. Zaledwie półtora roku później, 22 lutego 1944 roku, Ukraińska Powstańcza Armia wydała wyrok śmierci na ks. Ignacego Tokarczuka. Uniknął on śmierci dzięki otrzymanemu w porę ostrzeżeniu. W 1945 roku z parafianami repatriantami wyjechał do Katowic, a w następnym roku podjął studia filozoficzne na KUL. Równocześnie podjął się organizowania nowej parafii w Łabuniach koło Lęborka. Oprócz obowiązków wykładowcy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pełnił wiele różnych funkcji naukowych i zadań duszpasterskich w różnych środowiskach.

„Deus caritas”

Dnia 3 grudnia 1965 roku został powołany przez Papieża Pawła VI na stanowisko biskupa przemyskiego, gdzie sprawował rządy przez 28 lat. Przyjął motto posługi biskupiej w słowach „Deus caritas” (Bóg miłością). Sam wyjaśnia, że „praktycznym wyrazem tej zasadniczej prawdy jest Dekalog, który nigdy nie zbankrutuje. Wiedziałem, że trzymając się tego programu, nie przegram, choć trzeba będzie też niejedno wycierpieć”. Wiedział też, że tylko przez cierpienie wiedzie droga do zbawienia. Gdyby Chrystus – Miłość największa - znał lepszą, doskonalszą drogę do zbawienia, to na pewno by ją nam ukazał i sam poszedłby nią.

Wszystkie lata posługi biskupiej Księdza Arcybiskupa Jubilata w diecezji przemyskiej to lata niestrudzonej pracy, naznaczonej ofiarą i cierpieniem, wciąż grożącymi niebezpieczeństwami ze strony władz komunistycznych. Podkreślił to Ojciec Święty bł. Jan Paweł II: „Nie szczędziłeś trudów, nie znałeś przeszkód, gdy chodziło o wznoszenie ośrodków kultu i ognisk życia Bożego na tym rozległym terenie diecezji przemyskiej... Kościół w Polsce nie może zapomnieć jego wielkiej odwagi w okresie rządów komunistycznych, a przede wszystkim tej determinacji, jaką wykazywał w zmaganiach o wznoszenie potrzebnych Kościołowi w Polsce budowli sakralnych”.

Sam Jubilat dziś o tym wspomina: „Sypały się kary, odbywały się procesy sądowe, były też szantaże, a nawet groźby. Wiedziałem, że mogę być aresztowany, że mogą upozorować wypadek samochodowy, a nawet mogą upozorować śmierć. Mimo to nie szedłem nigdy na żadne ustępstwa. Dzięki uporowi z mojej strony i desperacji księży i diecezjan obok obiektów sakralnych tworzył się Kościół żywy, a w walce z nim władze skazane były na porażkę i rzeczywiście przegrały z nim”.  Był to fenomen na skalę Kościoła powszechnego, który w ciągu ćwierćwiecza przyniósł tak wielkie owoce, że najśmielsze wyobrażenia ludzkie nie mogły tego przewidzieć i w pełni docenić.

Dzięki bezkompromisowej postawie pasterza diecezji przemyskiej powstało ponad 220 nowych parafii, ponad 400 nowych kościołów i prawie tyle samo domów parafialnych i katechetycznych, konserwacji i remontów dotychczasowych świątyń katolickich i cerkiewnych. I pomyśleć, że działo się to w biednej diecezji. Miało to nie tylko znaczenie religijne, ale także społeczne i narodowe. Ten powiew Ducha Świętego przekroczył granice diecezji. Ksiądz Arcybiskup podjął decyzję o budowie kościołów dla wspólnot parafialnych ok. 10-tysięcznych w miastach i o budowie nowych kościołów na wsiach, gdy odległość do kościoła wynosiła ok. 4 kilometrów. A wszędzie tam w czasach zakłamania głosił potrzebę prawdy, w czasach zniewolenia upominał się o wolność i prawa człowieka, a w czasach represji komunistycznych przełamywał barierę strachu.

Dla nich krzyż był ostoją i źródłem siły

Budził w Narodzie ducha obywatelskiej odpowiedzialności za losy Ojczyzny i lokalnych wspólnot. Wielką zasługą jest przywracanie ludziom ich poczucia godności w walce o przysługujące im prawa. Przez wiele lat przygotowywał Naród do podjęcia oporu społecznego i przy jego wsparciu podejmowano działania, których celem było tworzenie nowych więzi społecznych w ramach Kościoła.

Przy nim kultywowano ideały Polski niepodległej i obronę Narodu przed komunistycznym bezprawiem. Pomagał budować niezależność społeczeństwa w oparciu o struktury Kościoła diecezjalnego, które powstawały wbrew woli komunistów. Pomagał w powstawaniu NSZZ „Solidarność” Robotników i Rolników. Przypomnijmy sobie zwycięski sierpień „Solidarności” 1980 roku, gdy wyzwalał się człowiek w ludziach, w postawach czystych i szczerych. Te twarze czyste i szczere skąd się wzięły? Ze Mszy w stoczniach i w fabrykach, ze spowiedzi strajkujących. Dla nich krzyż był ostoją i źródłem siły, by zło dobrem zwyciężać.

Ksiądz Arcybiskup pomagał osobom represjonowanym i internowanym oraz ich rodzinom. Wspierał osoby skazane niesprawiedliwymi wyrokami, jako członek Rady Głównej Episkopatu Polski dał się poznać jako nieugięty obrońca praw człowieka i praw Kościoła oraz jako głosiciel prawdy i naczelnych wartości chrześcijańskich. Wciąż to podkreślał: prawda musi być głośno wypowiedziana. „Prawda to warunek istnienia ojczyzny i narodu”. „Dzieje Polski to przede wszystkim dzieje zmagania o prawdę, aż do zwycięstwa prawdy”.

Prawda nie może być nam wyrwana pod pozorem niczym nieograniczonej wolności. Taką wolność przypisywały sobie sowiecki stalinizm i hitlerowski faszyzm. Symbolem hitleryzmu jest Oświęcim, a symbolem stalinizmu jest Katyń – zwany Golgotą Wschodu. Toteż otwarcie Ksiądz Arcybiskup krytykował komunistyczny system totalitarny, który łamał podstawowe prawa człowieka i wprowadzał urzędową ateizację polskiego społeczeństwa. Społeczność polska darzyła go ogromnym poparciem i jest dlań niekwestionowanym autorytetem moralnym. Dzięki temu mógł zintegrować społeczeństwo Podkarpacia. Budował silne więzi społeczne między świeckimi a duchowieństwem i między wszystkimi, którzy na prawdzie budowali wolność i zaufanie.

 Oskarżony o zdradę Ojczyzny

Władze komunistyczne uważały go za jednego z najgroźniejszych przeciwników ustroju socjalistycznego. Usiłowały go skompromitować, oskarżając  o awanturnictwo polityczne. Jego osobę traktowano jako przeszkodę w dialogu Kościoła z państwem.

Podejmowały próby dyskredytowania go w oczach Stolicy Apostolskiej. W tym celu wykorzystano proces zabójców ks. Jerzego Popiełuszki do oskarżenia Księdza Arcybiskupa przez jednego z zabójców o współpracę z gestapo. Wykorzystano wielkie zainteresowanie w Polsce i w świecie tym procesem, bo rozprawy były transmitowane przez media. Komuniści wykorzystali zainteresowanie procesem, aby podkopać zaufanie do Księdza Arcybiskupa. Był to najdotkliwszy i najbardziej bolesny cios. Była to szatańska przebiegłość ludzi systemu komunistycznego i ich podła zemsta. O tym mówił Ksiądz Arcybiskup: „Nic boleśniejszego nie mogło mnie w życiu spotkać nad oskarżenie o zdradę Ojczyzny, którą tak kochałem, o zdradę Narodu, któremu tak wiernie służyłem. Czułem się niewinny, a tak dotkliwie upokorzony na oczach całego świata. Płaciłem najwyższą cenę za bezkompromisową postawę wobec reżimu komunistycznego. Zdawałem sobie sprawę, że mam swą cząstkę, swój udział w Krzyżu Chrystusa”.

Wobec bezowocności przeróżnych metod zastraszania go władze podejmowały  próby odebrania mu życia, a stało się odwrotnie – dzieło życia Księdza Arcybiskupa Ignacego Tokarczuka przyspieszyło upadek ustroju narzuconego Polsce i groźnego dla Narodu.

Jarzmo komunizmu zastępuje jarzmo rozpasanego liberalizmu

Tak jak św. Jan Chrzciciel, ani na chwilę nie ustawał w walce z wszelkimi przejawami zła i niesprawiedliwości i aż do śmierci walczył o zwycięstwo Chrystusa, tak Bóg dał siły Księdzu Arcybiskupowi Jubilatowi nie tylko na 28 lat kierowania diecezją, ale na dalsze jeszcze ponad 20 lat posługi Kościołowi i Ojczyźnie w charakterze  emeryta i seniora, najstarszego biskupa w Episkopacie Polski.

Długowieczność jest Bożą nagrodą dla Niego, aby tym głębiej i mocniej przypominać nam o nieustannym obowiązku dawania dziś świadectwa o Chrystusie, w sytuacji, gdy jeszcze możemy to czynić bez świadectwa męczeństwa.

Zarówno w rozmowach, jak też na antenie Radia Maryja i Telewizji Trwam czy w publicznych wypowiedziach woła do nas, że nie po to zrzuciliśmy jedno jarzmo komunizmu, by milcząco obarczać się drugim jarzmem rozpasanego liberalizmu, nie mniej groźnym i uciążliwym.

Wprowadzanie Chrystusa w nasze życie prywatne, publiczne, rodzinne jest tym bardziej konieczne, gdy złe moce chcą z Polski zrobić śmietnik, w którym mogą zmieścić się wszystkie patologie, gdzie wyśmiewa się wszystkie wartości, gdzie zamęt wprowadzany w życie publiczne coraz bardziej unicestwia prawdziwą odbudowę Polski katolickiej dokonującą się umysłami i sercami wielkich, szlachetnych i mądrych Polaków.

W tej walce korzystają z poparcia lewicowo-liberalnych mediów w imię fałszywie rozumianej wolności i postępu. Systematycznie czyści się media publiczne z niezależnych, samodzielnie myślących dziennikarzy i likwiduje się programy niezgodne z linią władz rządzących, zwalnia się z pracy utalentowanych reporterów, którzy nie byli pokorni i nie dali sobą manipulować. Natomiast wprowadza się takich, którzy potrafią czarować zręczną propagandą, grają na nastrojach i emocjach, którzy zniechęcają nas do troski o wspólne dobro Polaków, zniechęcają do szacunku do wartości narodowych i podważają szacunek do własnego państwa, tym samym przyczyniają się do demontażu państwa i wszystkich wartościowych inicjatyw w państwie.

Pozostało Radio Maryja i Telewizja Trwam

Pozostało nam jeszcze Radio Maryja i Telewizja Trwam  - media katolickie wolne i niezależne, których trzeba bronić i walczyć dla nich o miejsce na multipleksie cyfrowym. Przede wszystkim w najbliższą niedzielę wszyscy, którzy złożyli podpisy na listach wysłanych do KRRiT, i wszyscy, którzy brali udział w manifestacjach ulicami naszych miast i wsi, powinni przybyć na Jasną Górę na XX Pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja.

Obłędna ideologia libertyńska i brutalny, dziki kapitalizm, w którym tylko biznes, a nie człowiek się liczy, uderza dziś w krzyż, bo jest on dla nich przeszkodą w budowaniu państwa liberalnego, złożonego z niewielkiej grupy powiązanych ze sobą finansowymi interesami ludzi najbogatszych i z ogromnej większości ludzi słabo uposażonych, a nawet biednych robotników i rolników, ludzi starych i emerytów, chorych i niepełnosprawnych, rodzin wielodzietnych, bezdomnych i bezrobotnych, dzieci nienarodzonych i zagrożonych aborcją, których się eliminuje, których władza coraz mniej broni i coraz mniej się o nich troszczy i odwraca się od nich plecami, zaś elity przywódcze są zżerane żądzą pieniądza, korzyści i przyjemności.

Jubileusz 70-lecia kapłaństwa Księdza Arcybiskupa zbiega się z 50. rocznicą rozpoczęcia prac Soboru Watykańskiego II. Przed Kościołem w Polsce otwierają się ogromne perspektywy w Roku Wiary. Olbrzymie dzieło soboru zawarte w jego konstytucjach, dekretach i deklaracjach wymaga gorliwości naszej dziś nie mniejszej niż okazał św. Jan Chrzciciel, który otwierał Chrystusowi drogę do serc ludzi.

Przypomnijmy sobie mocno deklarowaną wolę Księdza Arcybiskupa Jubilata realizowania soboru zgodnie z jego uchwałami  i duchem. W celu realizacji uchwał Konstytucji Soborowej o Liturgii Świętej diecezja rozbudowała sieć ośrodków duszpasterskich i przybliżyła wiernych do ołtarzy. Odnowa liturgii była możliwa, gdy kapłani, w warunkach tworzenia nowych parafii i budowy nowych kościołów, wraz z biskupem przejęli na siebie wiele nowych obowiązków i wypełniali je z heroicznym zaangażowaniem.

Pomnożone zostały kontakty biskupów, kapłanów i świeckich i powstawały głębokie więzi we wspólnotach parafialnych. Diecezja stała się dobrem wspólnym, o które wszyscy się zatroszczyli. Wyzwoliły się duże zasoby inwencji duszpasterskiej. Ożyło seminarium duchowne, przyjmując w swe szeregi większą liczbę kandydatów. Nawet Bieszczady dorównały ogólnemu poziomowi diecezji.

Ksiądz Arcybiskup wspomina, że pontyfikat Papieża Polaka spowodował u wiernych diecezji wzrost poczucia powszechności Kościoła, wzrost autorytetu Papieża, biskupów, kapłanów i świeckich coraz bardziej zaangażowanych w życie Kościoła. Również głębsza i lepsza realizacja ducha Soboru Watykańskiego II była zasadniczym programem pontyfikatu Jana Pawła II, który pozostawił nam wielką ilość tomów przemówień, homilii, dokumentów. Trzeba je czytać, przemodlić i realizować z taką starannością i z tak głębokim zaangażowaniem, jak to czynił nasz Jubilat wraz ze swoimi biskupami, ze wszystkimi kapłanami i najaktywniejszymi współpracownikami świeckimi w tutejszej diecezji.

Żyje radościami i smutkami wiernych

Mimo niesłychanych przeszkód i trudności, jakie Kościół w Ojczyźnie musi przezwyciężać, jest bardzo wiele powodów do radości i dlatego Ksiądz Arcybiskup Jubilat był i jest optymistą. Mówi wciąż, że dobro zawsze musi zwyciężać w Panu naszym Jezusie Chrystusie. W Nim jest źródło nadziei, On otwiera nam oczy wiary i budzi sumienia. Dlatego Ksiądz Arcybiskup nadal żyje bardzo intensywnie życiem Kościoła i diecezji, którą 20 lat temu przekazał swemu wspaniałemu następcy – metropolicie przemyskiemu, który jest przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, i jego wspaniałym biskupom pomocniczym. Cieszy się bardzo, że w diecezji powstają nowe parafie i buduje się nowe kościoły. Że Kościół coraz lepiej służy Narodowi.

Mimo wielkiego ograniczenia w poruszaniu się prosi mnie i innych kapłanów, aby zawieźć go do wskazanych przez niego parafii, gdzie są budowane i rozbudowywane kaplice i kościoły dojazdowe. Jest na bieżąco zorientowany w sytuacji Kościoła w Polsce i na rubieżach wschodnich. Żyje ich radościami i smutkami. Na zakończenie przytoczę słowa, które wypowiedział: „Trudności nie brakowało, ale było więcej radości i satysfakcji, które po Bogu zawdzięczam księżom biskupom, moim współpracownikom, moim kapłanom i ludowi Bożemu w diecezji”.

Najdostojniejszy Księże Arcybiskupie Jubilacie! Dziękujemy Ci za wspaniałą Twą posługę kapłańską. Życzymy, by tej radości i satysfakcji nigdy Ci nie brakowało. Niech dzisiejszy patron, św. Jan Chrzciciel, wyprasza Ci potrzebne łaski, siły, zdrowie i błogosławieństwo Boże dla Ciebie i dla wypełnienia misji proroczej w diecezji przemyskiej, a Matka Boża Jackowa, która króluje w tej archikatedrze, niech zawsze będzie obecna przy Tobie, niech ogarnia Cię swą matczyną miłością i wszystkie owoce Twego kapłańskiego życia złoży w Najświętszym Sercu Swego Syna, Najwyższego Kapłana Jezusa Chrystusa. Amen.

ks. bp Edward Frankowski