• Wtorek, 5 maja 2026

    imieniny: Ireny, Waldemara, Irydy

Doświadcz Boga w sobie

Poniedziałek, 13 kwietnia 2020 (13:30)

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno…”. Tak zaczęła się w tym roku Niedziela Wielkanocna według relacji św. Jana.

 

CIEMNO… Nie chodzi tu o zjawisko astronomiczne, zwłaszcza teraz, w dobie „pochodu grozy i śmierci” koronawirusa. Strach, same niewiadome, nikt nie ma prawa czuć się bezpieczny. Nie da się przewidzieć, kto, kiedy, gdzie i z jakim skutkiem zostanie zaatakowany. Armia „Cezara COVID-19” prze na cały świat.

Jak tu śpiewać „Wesoły nam dziś dzień nastał”?  Do tego jeszcze wierni nie mogli brać bezpośredniego udziału w Triduum Sacrum, a w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego wejść do kościoła. 

Bogu dzięki chociaż za to, że mamy radio, telewizję i Facebooka.

Co o tym wszystkim myśleć? Dlaczego ta pandemia? Na pewno są to znaki nieba, ale o co chodzi? Dlaczego akurat tuż przed świętami i na same święta? „Śmierć starła się z Życiem i w boju, o dziwy, choć poległ Wódz Życia, króluje dziś żywy”…

Każdy, kto myśli, szuka odpowiedzi… Jedną z wielu może być i ta. Daliśmy się tak rozpędzić, że już nogi życia nie nadążają przebierać. Niedziela zbiega się z niedzielą. Tydzień drastycznie się skurczył. Daliśmy się tak rozhałasować, że już prawie nic nie słyszymy. Daliśmy się „rozjechać” bodajże na wszystkich płaszczyznach: moralnie, intelektualnie, religijnie i pod każdym względem…

„Nikt dziś nie ma czasu, każdy goni szczęście; na później zostawia to, co najważniejsze”.

Najpierwszym odruchem na niespodziewany atak jest ucieczka. Trzeba się schować. Trzeba ochłonąć. Trzeba rozeznać sytuację i przeliczyć siły. Trzeba szukać sojusznika. Schowaliśmy się po domach, „ranni” – po szpitalach, „pobici” – po kostnicach i cmentarzach.

Opustoszały ulice. Od dawna czuliśmy, że świat poszedł za daleko i nie w tym kierunku. Że musi się coś stać… No i stało się! A tu za oknami Triduum Sacrum, a tu Wielkanoc… Do kościoła pójść nie można… No, niby można, ale cóż to jest dla pięciu… Jedni się złoszczą, inni się cieszą, że nie muszą, i to bez grzechu. Są jeszcze inni, i to bardzo INNI, którzy odkryli nagle ISTNIENIE KOŚCIOŁA, DO KTÓREGO NIKT I NIGDY ZAGRODZIĆ DROGI NIE MOŻE! „Czyż nie wiecie, że świątynią Ducha Świętego jesteście?”. My, tacy „na zewnątrz”, co to wszystkie tajemnice rozsyłamy po internetach, Facebookach i Bóg wie, po czym jeszcze, zaczynamy słyszeć: „idź i pokaż się kapłanom”, na razie nie rozpowiadaj, na razie nie rozgłaszaj… Rozeznaj, jak wielkie rzeczy ci Pan uczynił – nawet w warunkach pandemii – doświadcz Boga w sobie, wsłuchaj się w Niego.

Na koniec jeszcze taka refleksja. Kiedy jest się w Ziemi Świętej, przewodnicy zawsze prowadzą do najważniejszej świątyni: do Bazyliki Bożego Grobu. Tak mówimy my, katolicy: BAZYLIKA BOŻEGO GROBU. Ortodoksi zaś mówią inaczej: BAZYLIKA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO! Ta nazwa jest zdecydowanie trafniejsza. Czy nieśmiertelny Bóg może mieć grób? Po co? To nasz wymysł, zwłaszcza teraz, gdy po kościołach budujemy na Wielki Piątek „Boże Groby”. Do tego jeszcze jedno: jaki „Boży”? Przecież to był wypożyczony na chwilę grobowiec rodziny Józefa z Arymatei. Aleśmy sobie poupraszczali i pospłaszczali… Porozglądaj się zatem przez okno sumienia po bazylice twego wnętrza. Czy pośrodku masz pusty i ciemny grób, czy – daj Boże – masz rozświetlone MIEJSCE ZMARTWYCHWSTANIA?

not. MZ

ks. prałat Romuald Brudnowski