Kapłani w posłudze chorym na COVID-19
Piątek, 10 kwietnia 2020 (18:54)Jakie środki ostrożności powinni podejmować księża posługujący chorym zakażonym koronawirusem? Przeczytaj świadectwo włoskiego kapłana.
Ksiądz Giovanni Musazzi z Bractwa św. Karola Boromeusza w ostatnich tygodniach musiał przejść próbę ognia jako szpitalny kapelan, gdy szpital Luigi Sacco w Mediolanie, w którym pracuje, został zamieniony na najważniejszy w Lombardii szpital jednoimienny dla zarażonych koronawirusem.
W rozmowie z korespondentem „Niedzieli”, dzieląc się refleksjami i radami, uznał, że w czasie szerzenia się epidemii mogą się one okazać cenne dla Kościoła w Polsce.
„W obecnej sytuacji szerzącej się epidemii niepokoi mnie naiwna postawa niektórych moich kolegów kapelanów, która może wyrządzić szkodę ludziom (pacjentom i księżom), jak i Kościołowi. Tutaj nie potrzeba heroizmu. Kościół jest obecny w szpitalach i musi tam pozostać, ale nie może postępować nierozsądnie! My, kapelani, jeśli nie będziemy ostrożni, nie tylko narażamy się na niebezpieczeństwo, ale możemy stać się narzędziem rozprzestrzeniania się wirusa” – zaznaczył ks. Musazzi.
Podkreślił jednocześnie, że jeśli księża nie będą przestrzegać wszystkich koniecznych zasad, aby chronić siebie, lekarzy i pacjentów, słusznie wydalą ich ze szpitali.
„Mamy obowiązek ściśle przestrzegać obowiązujących zasad. Kapelan, który nie odbył kursu przygotowawczego, aby wejść do izolatki, robi coś niebezpiecznego dla siebie i innych. Jeśli prawdą jest, że musimy być blisko naszego ludu, prawdą jest również to, że nie można rzucać wyzwania Bogu »czuję się bohaterem, więc nie złapię wirusa«. Kapłan, który służy pacjentom z COVID-19, musi zaakceptować również większą izolację” – przestrzega ks. Musazzi.
Dodał, że kapelan nie może iść do domu, aby odwiedzić parafian, ponieważ pracuje na oddziale z COVID-19. „Nie widziałem mojej mamy i ciotki, starszych osób, od dwóch miesięcy. Nawet lekarze i pielęgniarki żyją odseparowani w domu od rodzin i nie odwiedzają starszych wiekiem rodziców. [...] Dlatego jest to minimalny środek zapobiegawczy, oprócz wszystkich tych, które obowiązują na oddziale chorób zakaźnych. Konferencja Episkopatu Włoch ustanowiła normy naszej posługi, słusznie wymagając od kapelanów specjalnych kursów” – podkreślił ks. Musazzi.
Zaznaczył również, że nie do pomyślenia jest, aby hostie i święty olej zostały przyniesione w pojemniku i buteleczce na odział z COVID-19, a następnie wyniesione z powrotem – wszystko byłoby skażone. Hostie należy umieścić w sterylnych plastikowych torebkach po starannym oczyszczeniu ich z okruchów lub fragmentów.
„Biorę tylko tyle Hostii, ilu pacjentów prosiło mnie o Komunię. Olej do namaszczenia chorych jest również przenoszony w minimalnej ilości (jedna kropla) w sterylnym plastikowym woreczku, który jest następnie niszczony w pokoju, w brudnej strefie”.
„Konferencja Episkopatu Włoch określiła bardzo surowe zasady w tym względzie, ale widzę, że wiele konferencji episkopatów spóźnia się z ustaleniem podobnych zasad (mam na myśli przede wszystkim Europę – jestem w kontakcie ze współbraćmi, którzy informują mnie o przepisach już przyjętych w różnych krajach). W USA zasady te zostały ustalone na czas i w sposób precyzyjny” – dodał.
Zapytany, jak w praktyce zachowuje się na oddziale zakaźnym, ks. Musazzi odpowiedział, że „przed wejściem na odział COVID-19 przygotowuję się w strefie zwaną czystą strefą”.
„Muszę wiedzieć, ile osób przyjmuje Komunię i taką ilość Hostii wkładam do sterylnego woreczka. Następnie ubieram się we wszystkie niezbędne zabezpieczenia (kombinezon, podwójne rękawiczki, buty, przyłbica, maseczka ochronna typu 2 lub 3; normalna maska chirurgiczna typu 1 jest całkowicie niewystarczająca). Wszystko, co znajduje się w woreczku, musi zostać skonsumowane przez pacjentów na oddziale, a woreczek należy wyrzucić na miejscu. Z olejkiem postępuję w podobny sposób – wlewam kroplę oleju do sterylnej torebki i ta kropla służy mi tylko dla pacjentów z COVID-19 i tylko na tym oddziale, zmieniając rękawiczkę przy każdym pacjencie. W tym przypadku również rękawiczki i torebka muszą pozostać na oddziale” – wyjaśnił ks. Musazzi.
Poproszony, jakich rad udzieliłby kapelanom, którzy dopiero teraz muszą się zająć pacjentami z COVID-19, ks. Musazzi powiedział, że żaden kapłan nie powinien mieć kontaktu z pacjentami z COVID-19 bez odbycia podstawowego kursu z zakresu chorób zakaźnych przeprowadzonego przez lekarzy lub pielęgniarki! Ponieważ byłoby to po prostu bezsensowne.
„We Włoszech Kościół zapłacił wysoką cenę za to niedopatrzenie – tylko w marcu zmarło 87 kapłanów. Żaden z nich nie był kapelanem w szpitalu, po prostu nadal przyjmowali ludzi lub odwiedzali ich w domach (Komunia zanoszona chorym), nie podejmując należytych środków ostrożności. Nie byliśmy przygotowani, ponieważ byliśmy pierwsi w Europie, ale inne episkopaty powinny uczyć się na naszych błędach” – powiedział ks. Musazzi.
Dodał, że w tym względzie „improwizacja nie jest dozwolona, nie są potrzebni nieostrożni kapłani, ale tacy, którzy potrafią być posłusznymi swojemu biskupowi, konferencji episkopatów i lekarzom”, podkreślając, że należy dobrze przygotować kapłanów, którzy mają pracować na oddziałach chorób zakaźnych.