Krzyżu Chrystusa, bądźże pozdrowiony!
Piątek, 10 kwietnia 2020 (15:44)Powróćmy do inauguracji pontyfikatu Papieża z Polski. Na zakończenie uroczystości, ku zaskoczeniu wszystkich, zszedł on przed ołtarz, po czym uniósł wysoko w górę swój pastorał w kształcie krzyża, jakby przypominając światu, że to Chrystus, ukrzyżowany i zmartwychwstały, jest Panem historii.
Jak zauważył kiedyś ks. abp Marek Jędraszewski, „podnosząc ten krzyż do góry, ukazywał to, co przed wiekami ujrzał cesarz Konstantyn Wielki: w tym znaku zwyciężysz, jeżeli będziesz trwał przy Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, przy tym, który jest drogą, prawdą i życiem, tym, który powadzi nas jako nasz Nauczyciel i Mistrz do domu Ojca bogatego w miłosierdzie”.
Czy to przypadek, że jednym z ostatnich publicznych obrazów tego pontyfikatu, jakie mogła oglądać ludzkość, był również Jan Paweł II z krzyżem w dłoniach? To był Wielki Piątek 2005 roku – ostatnia podczas tego pontyfikatu Droga Krzyżowa w rzymskim Koloseum. Papież nie był tam obecny fizycznie. Uczestniczył w niej w swojej prywatnej kaplicy w Pałacu Apostolskim, śledząc przebieg nabożeństwa na ekranie telewizora.
Przy XIV stacji poprosił o krzyż. Wziął go w dłonie, przytulił do piersi i oparł o niego naznaczoną wielkim bólem twarz. Jakby chciał raz jeszcze przypomnieć, że Chrystus nie przyszedł na świat, by pozbawić człowieka krzyża, ale by człowiek miał odwagę podjąć krzyż i z nim odnosić zwycięstwa…
W przesłaniu odczytanym na zakończenie tamtej Drogi Krzyżowej Papież z Polski napisał: „Adoracja Krzyża odsyła nas do zdania, od którego nie wolno się na wymówić: misji, którą św. Paweł wyraził w tych słowach: »W moim ciele dopełniam braki udręki Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół«. Ja także ofiarowuję me cierpienia, aby wypełnił się plan Boży, a Jego słowo szło między ludzi…”.
Podczas swojej siódmej zagranicznej podróży apostolskiej, wiodącej do Brazylii, swoją pierwszą Mszę św. na tamtejszej ziemi Jan Paweł II odprawił przed stołeczną katedrą, nieopodal której, na Praça do Cruzeiro, stoi drewniany krzyż 50-metrowej wysokości. Nawiązując do tego znaku, Ojciec Święty powiedział:
„Krzyż jest przede wszystkim symbolem wiary. […] Będąc symbolem wiary, krzyż jest również symbolem cierpienia, wiodącego do chwały, męki, która prowadzi do zmartwychwstania” – przypomniał Ojciec Święty podczas Mszy św. przy Esplanada Dos Ministerios w Brasílii.
Dalej mówił: „Wobec krzyża możliwe są dwie postawy, obie niebezpieczne. Pierwsza, polegająca na szukaniu w krzyżu tego, co w nim jest ciężarem, cierpieniem, aż po delektowanie się bólem i męką, jak gdyby posiadały one wartość same w sobie. Druga postawa, będąca, być może, reakcją na pierwszą – odrzuca krzyż i wpada w mistykę hedonizmu albo chwały, rozkoszy albo władzy.
Wielki pisarz religijny, abp Fulton Sheen, mówił o tych, którzy przystępują do krzyża bez Chrystusa, w odróżnieniu od tych, którzy wydają się chcieć Chrystusa bez krzyża. Ale chrześcijanin wie, że odkupicielem człowieka jest Chrystus na krzyżu, i dlatego tylko krzyż z Chrystusem jest odkupieniem!”.