Pytanie, które stawia Pan Bóg
Wtorek, 7 kwietnia 2020 (07:03)We Francji, do której Jan Paweł II miał przybyć w maju 1980 r., nie był gościem oczekiwanym tak jak w innych krajach. Tzw. neutralność światopoglądowa i antykatolickość, ugruntowane ustawą z 1905 r., to przecież dziedzictwo rewolucji francuskiej, z którego Francuzi zdają się być dumni…
Dla większości z nich chrześcijaństwo stało się niezrozumiałym „przeżytkiem”, a przykazania Dekalogu główną przeszkodą do osiągnięcia bezgranicznej wolności. Według sondażu z sierpnia 1979 r., liczba praktykujących katolików we Francji wynosiła zaledwie 12 proc. w skali ogółu ludności…
Skąd zatem wzięły się na ulicach Paryża te ogromne rzesze ludzi witających Ojca Świętego? Gazety pisały o triumfalnym przejeździe, na jaki nie mogłaby liczyć żadna inna osobistość, odwiedzająca to miasto. Jako to się stało, że Papieżowi z Polski wystarcza zaledwie kilka chwil, by zdobyć to dumne miasto?
– Tu, na tym miejscu, przy pierwszym spotkaniu musi być postawione pytanie: czy mnie miłujesz? – pytał Jan Paweł II w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. przed paryską katedrą Notre Dame. – Ale musi być ono stawiane wszędzie i wciąż. To pytanie stawia człowiekowi Bóg. To pytanie musi człowiek stawiać wciąż sam sobie. (...) Przyszłość człowieka i świata zależy od tego, czy usłyszymy to pytanie, czy docenimy jego wagę, jak na nie odpowiemy – dodał Ojciec Święty.
– Czy Ewangelia może odpowiedzieć na pytania dzisiejszego człowieka? Odpowiem: nie tylko może; ona jedna, tylko Ewangelia odpowiada na nie w pełni, do końca i bez reszty – tak Jan Paweł II mówił do francuskiej młodzieży na Parc des Princes.
– Nie ma problemu nieobecności Chrystusa. Nie ma problemu Jego odejścia z historii człowieka. Nie ma też milczenia Boga wobec niepokojów ludzkiego serca i losu. Jest tylko zawsze i wszędzie jeden problem: problem naszej obecności przy Chrystusie. Naszego trwania w Chrystusie… – tak mówił podczas Mszy św. na lotnisku Le Bourget, w której – mimo fatalnej, deszczowej pogody wzięło udział ponad 700 tys. ludzi.
Zdumieni dziennikarze każdego dnia zadawali pytania: jak to możliwe, że Francuzi oklaskują rzeczy, które – jak się dotąd wydawało – są im obce?
Jednym z ważnych wydarzeń podróży Jana Pawła II do Francji było przemówienia w siedzibie UNESCO. – Była to publiczność wymagająca, trudna wręcz, składająca się z niezliczonych dyplomatów, dziennikarzy, luminarzy nauki, tak bardzo paryskich w ich codziennym życiu, ale przybyłych ze wszystkich stron świata, ucieleśniających sceptycyzm, niedowiarstwo, pewne rozczarowanie. A jednak, gdy tylko zabrzmiał ów niski i ciepły głos, zapanowała niebywała cisza, która trwała aż do końca długiego przemówienia – mówił Jean-Bernard Raimond.
Ówczesny pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Francji zauważył, że „swoim naciskiem na prawdę, swoją głębią myśli, swoim dążeniem do tego, co najistotniejsze, a być może swoim osobistym i spontanicznym podejściem, Następca św. Piotra podporządkował sobie całą tę elitę intelektualną, która nagle, zamiast abstrakcyjnego i wysublimowanego przemówienia, odkrywała wypowiedziany doskonałą francuszczyzną obraz świata, w którym człowiek utracił po dziesięcioleciach swoją godność…”
Tygodnik „Paris Match” napisze: „Takiej apoteozy Jana Pawła II jak w laicyzowanej i ateizowanej Francji, nigdzie jeszcze nie było”.