Nie byłoby Papieża Polaka…
Piątek, 3 kwietnia 2020 (07:07)Decyzja kardynałów, którzy 16 października 1978 roku wybrali Papieża z Polski, z pewnością była zaskoczeniem. „W zespole tych wielkich ludzi obudziło się zrozumienie: Przychodzi światło z dalekiej krainy – ex Oriente Lux” – zanotował ks. kard. Stefan Wyszyński.
„Nie brak było w kaplicy Sykstyńskiej ludzi wielkich, uczonych, pochodzących z książęcych rodów, znanych i sławnych. Ale Bóg wybiera według własnych zasad: Myśli moje nie są myślami waszymi. Wtedy gdy zda się, sytuacja jest bez wyjścia, nie do rozwiązania, wówczas wkracza Bóg, aby ludzie zrozumieli, że przede wszystkim On tu działa, a nie kardynałowie. Jakkolwiek są do tego uprawnieni, powołani, ustanowieni według wszelkich norm prawa kościelnego, Bóg przez głosy ludzi wypełnia tylko swój własny tajemniczy, cichy program” – napisał Prymas Tysiąclecia.
Jakież zdumienie musiało ogarnąć ludzkość, gdy w dniu inauguracji swego pontyfikatu Papież przybyły zza „żelaznej kurtyny” zawołał do całego świata: „Nie lękajcie się!”. André Frossard notował: „Ściśnięty obręczą placu Świętego Piotra tłum, którego wielobarwne fale sięgały prawie Tybru, czekał na Papieża i wtem ujrzał wyłaniającego się rybaka ludzi, w każdym calu podobnego do tych, których Chrystus wezwał do siebie na brzegach Morza Tyberiadzkiego. Rzekłbyś, że nowo przybyły przyszedł nie z Polski, ale z Galilei, z siecią na ramieniu i Ewangelią pod pachą, i że pomiędzy nim a skrycie obecnym pod bazyliką grobem Świętego Piotra czas został unieważniony. Często opowiadałem o moim pierwszym wrażeniu: jakby spod marmurów Świętego Piotra podnosił się cyrk Nerona, a historia porzucała nagle swój wymiar horyzontalny na rzecz wertykalnego. Człowiek w białej szacie, którego mieliśmy przed sobą, miał posturę apostołów, a jego pierwsze słowa, rzucone głosem, który zdawał się budzić odzew wszystkich dzwonów Rzymu: Nie lękajcie się! – wzywały nas do dania świadectwa. Rzekłbyś, iż zostały wypowiedziane w dzień prześladowania u wejścia do Koloseum przez papieża z katakumb, zachęcającego wiernych, by szli za nim w paszczę lwa…”.
„Dziękujemy Ci, Polsko!” – napisał po tym wydarzeniu włoski dziennik „La Notte”. Cały świat patrzył na Polskę: oto Światło ze Wschodu! Jak to możliwe?
W pewnym sensie wyjaśnił to Jan Paweł II już w poniedziałek, 23 października 1978 roku, spotykając się z rodakami w Auli Pawła VI na Watykanie. Zwracając się do ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, mówił:
„Czcigodny i Umiłowany Księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu, co myślę. Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem…”.