• Poniedziałek, 25 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Urbana, Magdy

Dziś w „Naszym Dzienniku”

To jest czas łaski

Środa, 1 kwietnia 2020 (17:52)

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja rozmawia Małgorzata Rutkowska.

Ojcze, jak w czasie zagrożenia pandemią i zrozumiałej troski o zdrowie nie stracić z oczu prawdy, że celem naszej egzystencji jest życie wieczne w Bogu?

– Wiemy, jakie jest nasze przeznaczenie, ale każdy boi się śmierci i tego, co po niej nastąpi. Dlatego trzeba się modlić: Daj mi, Panie Jezu, abym nie bał się tego przejścia i daj mi niebo. Oczyść moją duszę z wszystkich grzechów, jakie były, jeszcze raz daj mi odprawić spowiedź generalną, gdy będzie to możliwe. I daj mi zaufać Tobie zupełnie. Jezu, ufam Tobie.

Świętej pamięci o. Jan Mikrut wiele lat zmagał się z brakiem zdrowia. Przed śmiercią, gdy bardzo cierpiał, mówił: „Boję się, żebym nie stracił zaufania”, dlatego ciągle powtarzał: Jezu, ufam Tobie. To diabeł nam podpowiada, żebyśmy nie ufali. Pan Jezus jest miłosierny, pragnie naszego zbawienia.

Teraz jest właśnie czas i okazja, by ułożyć sobie sprawy wiary. Dlaczego wierzę? Może nam w tym pomóc rozum, potrzebny do przyjęcia całego Objawienia. Żeby wiara to nie były jakieś mrzonki, marzenia, wymysły, trzeba wiedzieć, co mówi Kościół, Pismo św., nauka Kościoła, katechizm, poukładać sobie to w głowie oraz w sercu i być gotowym. Bo nie tylko teraz jest niebezpieczeństwo.

Ludzie nagle uświadomili sobie, że mimo niespotykanego postępu w medycynie, nowoczesnych terapii są śmiertelni.

– Żyjemy w pseudocywilizacji przyjemności, rozrywki i konsumpcji. Takie życie nie jest prawdą. Realizm chrześcijański mówi nam, dokąd idziemy. Pamiętam, pracowałem kiedyś w mieście, gdzie przyjeżdżali kuracjusze, była też klinika dla chorych na raka. Ludzie w niej umierali, ale nigdy nie było widać na ulicy karawanów. Tam było tylko życie łatwe i przyjemne.

Matka Boża obiecała, że kto odprawi pięć pierwszych sobót miesiąca, tak jak Ona prosi, to przeprowadzi go przez godzinę śmierci, przybędzie ze wszystkimi potrzebnymi łaskami. Pan Bóg jest Miłością, zależy Mu na nas, puka do nas.

Jak więc katolik powinien patrzeć na kryzys związany z pandemią koronawirusa?

– Patrzę na to jak na dopust Boży, żebyśmy się zastanowili nad swoim życiem, w jakim kierunku idzie świat, który wybiera nie Pana Boga, ale szatana. Mądrość życiowa powiada, że Pan Bóg przebaczy, jeżeli człowiek żałuje za grzechy; ludzie zapomną, jeżeli jakieś zło było popełnione, ale natura się zemści. Nie wolno nigdy działać wbrew prawu naturalnemu, czyli wbrew prawdzie. A dziś widzimy, że ludzkość jest prowadzona w innym kierunku przez przeróżne złe ideologie: genderyzm, neomarksizm, ekonomizm, ekologizm.

Wynaturzone pseudoprawa załamują się w obliczu epidemii, konsekwencją zła moralnego jest cierpienie, ból, samotność.

– Tak, człowiek nie jest panem całego świata natury, nie jest bogiem.

Dziś został nam dany czas przemiany?

– Jesteśmy teraz w domach, można wiele rzeczy przemyśleć. Rodziny, małżeństwa, dziadkowie – nasze mieszkania mogą stać się Kościołem domowym. Jest możliwość przeżyć Mszę Świętą za pośrednictwem mediów. Kościół przychodzi do nas i mamy podczas transmisji zachowywać się jak w kościele, czyli np. nie pić kawy, nie rozmawiać. Oczywiście nigdy to nie zastąpi Mszy Świętej w kościele, ale duchowo zbliżymy się do Pana Jezusa, a o to chodzi. Jest to sytuacja nadzwyczajna.

Warto przemodlić wszystkie sprawy, poukładać sobie, przedyskutować z miłością. Pomyśleć o swojej odpowiedzialności za rodzinę, za społeczeństwo, za swoją wspólnotę. Potraktować ten czas jak zamknięte rekolekcje – rodzinne albo przeżywane w samotności. Ale można też uporządkować swój dom, mieszkanie, biblioteczkę, piwnicę, jest czas, by zrobić to teraz perfekcyjnie. Jest nauczanie na odległość, możemy uczyć się z dziećmi, poznawać, jakie mają zdolności. To jest czas łaski, który dał nam Pan Bóg.

Bolesne są administracyjne restrykcje, jak ograniczenie liczby wiernych w kościele do pięciu osób, podczas gdy w supermarketach może przebywać znacznie więcej ludzi.

– Ale jest i plus – kościoły są otwarte. Można zatelefonować do księdza, wysłać e-maila, żeby umówić się na spowiedź i przyjąć Komunię Świętą. Na pewno kapłani się ucieszą. Konfesjonał można odkazić po każdym penitencie, tak dzieje się w kościele św. Józefa w Toruniu i w sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. Zachowujemy przepisy, wiemy, że medycyna też kieruje się pewnymi prawami.

Jak powinniśmy się modlić w tych dniach?

– Wczoraj rozmawiałem z kimś, kto pięknie powiedział: ja właściwie cały czas się modlę, mówię do Pana Boga, myślę o Nim, słucham Go. Uwielbienie, dziękczynienie, przeproszenie, prośba – według tego schematu powinniśmy się modlić. Wielbię Boga, bo jest tak wielki, dobry; dziękuję Mu za to; przepraszam za moją małość w stosunku do Jego miłości, za niesłuchanie Jego, za to, że dałem się zwieść złemu. I proszę: daj mi siły, Ty jesteś, także w tej sytuacji. Jaki masz plan dla mnie, czego chcesz ode mnie?

Bóg chce ratować każdego grzesznika.

– Ma dla każdego plan i daje nam to poznać.

„Kto wierzy, nigdy nie jest sam” – dobrze pamiętać o tych słowach Benedykta XVI, gdy pojawia się pokusa lęku przed wirusem, niepewną przyszłością.

– Nie wolno słuchać cały czas o pandemii, ale robić swoje, zachowując oczywiście przepisy. Dziękujmy Panu Bogu za rządzących, widzę, że starają się. Modlę się o rządy dobrych, mądrych ludzi, widzimy, jak to jest bardzo ważne, ile zależy od ich decyzji. W przeszłości były takie rządy, które lekceważyły swoje obowiązki i chciały sprywatyzować całą służbę zdrowia. Jak masz pieniądze, to możesz się leczyć, a jak nie masz, to umieraj.

W tych dniach na pierwszej linii stają też media katolickie. W potopie kłamstw prawdziwe informacje i pogłębiona publicystyka to nie mniej ważna broń.

– Jeżeli nie będziemy mieli mediów, jesteśmy skończeni. Święty Maksymilian Kolbe mówił, że możemy wybudować wiele kościołów, ale jeżeli nie będziemy mieli mediów, to te kościoły będą puste. W Polsce ponad 90 proc. to media liberalno-lewicowe. Nieraz podchodzą do mnie ludzie i mówią: „Przepraszam ojca”. Pytam: „Za co mnie pan przeprasza?”. „Bo ja ojca nienawidziłem. Media mi tak przekazały”. Uwierzył mediom. Dlatego tak ważne są dobre media.

Ojciec apeluje na antenie Radia Maryja o odpowiedzialność katolików za utrzymanie katolickich środków komunikowania się.

– Niektórzy nawet mówili, jak w takiej sytuacji mogę prosić o pomoc Radiu Maryja i Telewizji Trwam. Ale jeżeli nie pomożemy, Radio i Telewizja upadną. Tak samo, jeżeli „Nasz Dziennik” nie będzie kupowany. Jeżeli pozbędziemy się takiego głosu, to będzie dramat. Sami się duchowo, intelektualnie zabijamy, dajemy się skolonizować złym mediom.

Zachęcam, żeby prenumerować papierową wersję lub wydanie elektroniczne „Naszego Dziennika”. W poniedziałek już minutę po godzinie drugiej w nocy czytałem na komputerze aktualny numer, w tym świetny artykuł prof. Carlosa Ruiza Miguela „Ręka Opatrzności”. Takich przemyśleń nie znajdziemy gdzie indziej. Trzeba odrywać się od mediów, które wprowadzają nas w negatywne antykatolickie i antypolskie myślenie. Musi być refleksja. Czytanie pomaga rozwijać wyobraźnię, logiczne myślenie. Co czytasz, czego słuchasz, takie masz myślenie, taką masz duchowość. Gdzie twoje serce, tam twój skarb.

Nasz skarb to Pan Bóg i Matka Boża. Tyle razy poznaliśmy zwycięską moc Maryi, którą 1 kwietnia 1656 r. we Lwowie król Jan Kazimierz obrał za Królową wszystkich ziem Rzeczypospolitej, składając uroczyste śluby.

– Śluby lwowskie Jan Kazimierz złożył podczas potopu szwedzkiego. Matka Boża nas uratowała. Już wtedy król postawił na Maryję. I to jest polska droga aż do ks. kard. Stefana Wyszyńskiego i św. Jana PawłaII. To jest również nasza droga. Cudów było i jest tak dużo, nie jeden raz Maryja ocaliła nas w przeszłości od epidemii i wielu innych nieszczęść.

Pan Bóg jest Panem, On kieruje wszystkim. Tak mamy się modlić, jakby wszystko tylko od Niego zależało, a z drugiej strony działać tak, jakby wszystko od nas zależało.

Wspominamy w tych dniach przełomowe wydarzenia w ostatnich dekadach: jutro 15. rocznica odejścia św. Jana Pawła II, zaraz potem 10. rocznica tragedii smoleńskiej. Narodowe oczyszczenie trwa, wraca poczucie jedności, troski o Polskę?

– Teraz też jest niezwykle przełomowe wydarzenie. Tak jak wtedy, tak i dziś widzę wielką solidarność, tylu ludzi sobie pomaga: wojsko, lekarze, służba zdrowia, harcerze, Caritas ma 100 tysięcy wolontariuszy, to piękna sprawa. Jesteśmy jednym Narodem, łączy nas jeden język, jedna wiara, jedna kultura.

Przeżywamy szczególny rok. 100-lecie urodzin św. Jana Pawła II, największego z rodu Polaków, 100 lat od cudu nad Wisłą. I jeszcze beatyfikacja ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. On powiedział: „Po Panu Bogu najbardziej kocham Polskę, Polskę kocham bardziej niż własne serce”. I w trudnych czasach komunistycznych wszystko postawił na Maryję„. I ciągle mówił o Narodzie – rodzinie rodzin. Naprawdę Pan Bóg daje nam rekolekcje – do zastanowienia się. I ja dziękuję Panu Bogu za wszystko, za każdą ofiarowaną nam szansę. Modlitwa i czyn i idziemy dalej.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Rutkowska