• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Prokuratura okręgowa zajmie się zanieczyszczonym mlekiem

Środa, 23 stycznia 2013 (21:02)

Sprawa zanieczyszczonego mleka w proszku, wykorzystywanego do produkcji słodyczy, „ze względu na wagę i zawiłość” została przejęta przez Prokuraturę Okręgową w Częstochowie.

16 stycznia pracownik firmy Magnolia z woj. lubuskiego, która była jednym z odbiorców mleka, znalazł w nim podejrzaną różową substancję. Niewykluczone, że była to trutka na gryzonie. Inspekcja sanitarna ustaliła, że podejrzana jest partia nr 202 zawierająca 10 ton mleka w proszku wyprodukowanego 20 lipca 2012 r. przez Okręgową Spółdzielnię Mleczarską „Rokitnianka” ze Szczekocin (woj. śląskie). Kupiło je osiem firm w kraju. Jej jedynym dystrybutorem była firma „Janex” z Włocławka.

18 stycznia śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Żarach (woj. lubuskie). Dzisiaj jednak przejęła je prokuratura w Myszkowie na Śląsku, bo na tym terenie działa szczekocińska spółdzielnia. Jeszcze tego samego dnia szef Prokuratury Okręgowej w Częstochowie zdecydował, że to jednak ona poprowadzi postępowanie dotyczące sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób przez wprowadzenie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji.

Oficjalne stanowisko w tej sprawie przesłał zarząd spółdzielni produkującej mleko. "Zarząd Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej »Rokitnianka« w Szczekocinach oświadcza, iż dotychczas przeprowadzone czynności kontrolne przez państwowe organy nadzoru nie potwierdziły faktu, iż znalezione substancje przez pracownika firmy Magnolia Spółka z o.o. w Lubsku, dostały się do mleka w proszku w zakładzie produkcyjnym mleczarni. Wobec tego rozpowszechniane publicznie informacje o tym, że spółdzielnia ze Szczekocin wyprodukowała skażone mleko są w żaden sposób niepotwierdzone” – napisano w oświadczeniu.

„Mleko w proszku, w którym pracownik spółki Magnolia odkrył substancję niewiadomego pochodzenia, zostało wyprodukowane w lipcu 2012 r. i prosto z produkcji trafiło do firmy we Włocławku, która sprzedawała je dalej” – dodał zarząd.

Zarząd poinformował ponadto, że spółdzielnia cały czas skupuje mleko i prowadzi normalną produkcję swoich wyrobów. „Wszystkie produkowane przez spółdzielnię wyroby są bezpieczne dla konsumentów i można je spożywać bez żadnych obaw. Zarząd spółdzielni wraz z powołanymi do tego organami, cały czas czyni starania o jak najszybsze wyjaśnienie całej sprawy” – dodano.

Jak powiedział zastępca głównego lekarza weterynarii Jarosław Naze, na tym etapie sprawy nie sposób przesądzać, w którym momencie doszło do skażenia mleka. Badają to prokuratura, inspekcja weterynaryjna oraz firmy, które handlowały tym produktem.

Działająca od ponad 70 lat Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Szczekocinach kupuje rocznie blisko 45 milionów litrów mleka i produkuje niemal 6,5 tys. ton wyrobów gotowych. Skupuje mleko od 1800 rolników, zatrudnia 180 osób i jest największym pracodawcą w gminie Szczekociny. W ciągu ostatnich 6 lat zainwestowała ponad 17 milionów złotych w unowocześnienie zakładu produkcyjnego. Ma zezwolenia na eksport do krajów UE i poza nią.

MM, PAP