W Unii nie przejęli się zamachem
Środa, 23 stycznia 2013 (20:21)Dr Adam Burakowski z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk:
Atak na Ahmeda Dogana był szokiem dla mieszkańców Bułgarii. Kolejnym szokiem były pierwsze informacje ze śledztwa, a szczególnie fakt, że użyto broni bez magazynka. Zatem napastnik nie planował zabójstwa, chciał tylko nastraszyć Dogana i wywołać efekt medialny. To drugie udało mu się znakomicie – nagranie z akcji zostało wyemitowane chyba przez wszystkie telewizje świata. Była to pierwsza po zamachach w Burgas z lipca 2012 r. informacja z Bułgarii, która dotarła do dużej liczby odbiorców za granicą.
Obecnie toczy się śledztwo, dlatego trudno na razie wyrokować, kto stał za zamachowcem, kto pomógł mu w przedostaniu się na salę i kto zyska na rezygnacji Dogana. Spekuluje się, że inicjatywa mogła wyjść z kręgów rządowych, mogła być przejawem opozycji wewnątrzpartyjnej przeciwko Doganowi, że być może byli to jacyś jego „koledzy” od interesów lub wręcz że była to maskarada zorganizowana przez samego Dogana, który chciał udawać męczennika i dzięki temu zachować stanowisko przewodniczącego partii.
Ahmed Dogan jest założycielem powstałego w 1990 r. ugrupowania Ruch Praw i Swobód (bułg. DPS), reprezentującego mniejszość turecką w Bułgarii (stanowiącą nieco ponad 8 proc. mieszkańców tego kraju). Dogan był szefem partii przez ponad dwadzieścia lat, choć w ostatnim okresie był coraz mocniej krytykowany, zarówno przez rządzących populistów premiera Bojko Borisowa, jak i przez Turków niezadowolonych z faktu, że partia traci wpływ na rzeczywistość, a Dogan nie potrafi porozumieć się z rządem. Cztery godziny po wydarzeniu Dogan podał się do dymisji, zaś przewodniczącym został jego zastępca Lütfi Mestan.
Zamach na przewodniczącego ważnej partii opozycyjnej to niecodzienne zjawisko nawet w Bułgarii, wlokącej się w unijnym ogonie (wraz z Rumunią i niestety Polską) pod względem poziomu życia, zamożności społeczeństwa oraz w wielu innych statystykach. Zdarzenie to nie wywołało jednak wielkiego zaniepokojenia w Brukseli – Komisja Europejska ustami swojej rzecznik Pii Ahrenkilde Hansen stwierdziła, iż jest przekonana, że władze Bułgarii podejmą właściwe kroki.
To smutne wydarzenie pokazuje nam jednak obniżanie standardów demokratycznych. Jeżeli Bułgaria pójdzie dalej tą drogą, tego typu sytuacje będą się powtarzać.
not. MM