• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Polska czeka na wyrok za Grudzień '70

Środa, 23 stycznia 2013 (19:37)

Kar po 8 lat więzienia i po 10 lat pozbawienia praw publicznych zażądał prokurator Bogdan Szegda dla wszystkich trzech oskarżonych w sprawie masakry robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. 8 lat to najniższa kara za zabójstwo, jaką przewiduje kodeks.

– Pokrzywdzeni, ich bliscy, czekają. Mieszkańcy Trójmiasta czekają. I Polska czeka na wyrok sądu w tej sprawie – tak prokurator Szegda zakończył swoje wystąpienie. W lutym głos zabiorą oskarżyciel posiłkowy i przedstawiciel NSZZ „Solidarność”. Na marzec sąd zaplanował wysłuchanie wystąpień oskarżonych i ich obrońców.

Na ławie oskarżonych w tej sprawie ostatecznie zasiadają trzy osoby: ówczesny wicepremier Stanisław Kociołek oraz dowódcy wojska – Mirosław W. i Bolesław F. Oskarżeni są o „sprawstwo kierownicze” zabójstwa robotników Wybrzeża. Nie przyznają się do winy. Już wcześniej ze względu na zły stan zdrowia z procesu sąd wyłączył Wojciecha Jaruzelskiego – ówczesnego ministra obrony, a także ośmiu innych dowódców wojskowych i milicyjnych.

W grudniu 1970 r. rząd PRL ogłosił drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze, co wywołało demonstracje na Wybrzeżu. Według oficjalnych danych na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od strzałów milicji i wojska zginęło 45 osób, a 1165 zostało rannych.

– Łatwo się mówi o odpowiedzialności politycznej i moralnej, ale czy kiedykolwiek, którakolwiek z oskarżonych osób zadośćuczyniła ofiarom tych wydarzeń, zrobiła coś dla tych ludzi, aby poprawić ich los – mówił prokurator. Dodał, że rodziny ofiar w późniejszych latach często musiały zmagać się z trudną sytuacją materialną po śmierci bliskich na ulicach Trójmiasta.

Szegda mówił też o genezie i uwarunkowaniach, które doprowadziły do wydarzeń Grudnia '70. Wskazał, iż już planując podwyżki, które przez władze były eufemistycznie nazywane „regulacją cen”, liczono się z protestami. – Nie podjęto żadnych czynności, aby zapobiec protestom. Założono tylko jedną sytuację: będą protesty i trzeba przeciwdziałać im siłą – powiedział.

 

MM, PAP