• Wtorek, 26 maja 2026

    imieniny: Eweliny, Filipa, Pauliny

Gimnastyka polityczna

Czwartek, 19 marca 2020 (16:00)

Ze Stanisławem Ożogiem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Pandemia koronawirusa odsuwa na nieco dalszy plan wydarzenia polityczne, ale nie oznacza to, że życie polityczne, także w Senacie całkowicie zamarło. Czy próbował Pan, czy ktokolwiek z senatorów próbował zrozumieć ostatnie zachowania marszałka Grodzkiego?

– Od jakiegoś czasu – powiedzmy od miesiąca może dwóch – chyba nikt nie próbował i nie próbuje zrozumieć zachowania marszałka Tomasza Grodzkiego. Tak naprawdę jego zachowania, postawy nie da się w żaden sposób wytłumaczyć. Trudno określić inaczej to zachowanie jak nieracjonalne, co więcej nieodpowiedzialne. Muszę też przyznać, że raz – jeden – marszałek Grodzki mnie zaskoczył i to bardzo – w ubiegłym tygodniu, kiedy bardzo ciepło wypowiedział się na temat ministra zdrowia prof. Łukasza Szumowskiego, na temat działań rządu oraz szeroko pojętej służby zdrowia – w odniesieniu do działań związanych z pandemią koronawirusa w Polsce. Przyznam, że byłem tym zaskoczony, wręcz zszokowany.

Jak zachowanie marszałka jest  komentowane wśród senatorów?

–Kilka przykładów – zgodnie zarządzenie marszałków Sejmu i Senatu z uwagi na pandemię koronawirusa, żeby ograniczyć rozprzestrzenianie się tej groźnej choroby, w Parlamencie wstrzymane zostały wszystkie działania, które nie dotyczą działań legislacyjnych. Tymczasem marszałek Grodzki wbrew zarządzeniu, które wydał, mimo ograniczeń w dostępie do Parlamentu zorganizował w Senacie konferencję z udziałem ponad 50 samorządowców. Wobec powyższego powiedzieć, że zachowanie marszałka Senatu jest nieracjonalne, to za mało. To jest zachowanie szkodliwe, niebezpieczne, żeby nie powiedzieć głupie, którego nie da się niczym wytłumaczyć. Ale marszałek Tomasz Grodzki znany jest z dziwnych zachowań jak chociażby podczas słynnej już styczniowej konferencji w sprawie reformy sądownictwa w Polsce, kiedy próbując zabłysnąć wobec polskich parlamentarzystów oraz zaproszonych gości, zamiast w języku ojczystym, dość nieudolnie zaczął prowadzić to spotkanie w języku angielskim.

Natomiast, co do zachowania marszałka – jego wyjazd do Włoch w obliczu zagrożenia koronawirusem, a po powrocie dalece nieodpowiedzialne udanie się na badania na SOR. Również prozaiczne, wręcz śmieszne zachowanie się marszałka Grodzkiego podczas dezynfekcji rąk przed wejściem na salę obrad Senatu, kiedy demonstrując prawidłowe użycie, dozownik z płynem dezynfekcyjnym naciskał kciukiem i mimo, iż wszystkie media to zarejestrowały i pokazywały, później przekonywał, że zrobił to łokciem.

Słyszymy także, że CBA weszła do biura prof. Grodzkiego. Czy tych problemów, niejasności wokół marszałka Grodzkiego nie jest za dużo?

– Owszem z informacji medialnych wynika, że funkcjonariusze szczecińskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zabezpieczyli dokumentację Fundacji Pomocy Transplantologii działającej przy szpitalu Szczecin Zdunowo, by m.in. zbadać przepływy finansowe na koncie fundacji.

Z tego, co pamiętam, to bodajże ponad 70 osób i to nie anonimowo, ale z imienia i nazwiska złożyło w prokuraturze na ten temat zeznania obciążające prof. Grodzkiego. Oczywiście sąd zdecyduje o winie, bądź nie, ale już sam fakt, że tak dużo osób zgłasza nieprawidłowości powinien dać wszystkim do myślenia. To pokazuje, że wybór senatora Tomasza Grodzkiego na marszałka Senatu, a wcześniej zaproponowanie przez egzotyczną koalicję, przez opozycję totalną Koalicję Obywatelską, PSL i SLD jego kandydatury było jedną wielką pomyłką. Ta propozycja – widać – spodobała się prof. Tomaszowi Grodzkiemu, a powierzenie mu funkcji trzeciej osoby w państwie zaspokoiło jego ego. Myślę jednak, że prof. Grodzki nie przewidział, że jego przeszłość będzie się za nim ciągnęła i będzie tematem ogólnopolskiej, jawnej dyskusji.

Senatorowie PiS z wicemarszałkiem Karczewskim zaapelowali do PSL-u i Władysława Kosiniaka-Kamysza o wystąpienie z koalicji Platformą, a tym samym do odwołania z funkcji marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Niestety bezskutecznie…

– Można się było spodziewać, że ten nasz apel będzie bezskuteczny, w końcu PSL prezentuje taką, a nie inną postawę. Czego zatem można było oczekiwać od partii tzw. chłopskiej, przecież to było niewykonalne, że formacja ta wystąpi przeciwko Platformie. Można zatem rzec, że PSL pozostało partią obrotową – taką jaką było zawsze. Synekury osobiste czy znajomych „królika” są w tych gremiach wciąż ważne.

A zatem PSL, czy jak kto woli Koalicja Polska wspiera Platformę?

– Dokładnie. PSL nie tyle, że wspiera Platformę, co można powiedzieć, że obie te formacje polityczne są razem w zależności od sytuacji, od interesów tworząc zgrany zespół. Innym razem są przeciwko sobie – taka gimnastyka polityczna. Ale polskie społeczeństwo nie jest naiwne i potrafi dostrzec kombinacje, gierki a przyjdzie czas, że oceni to podczas sprawdzianu jakim dla każdej formacji politycznej są wybory.

Póki, co teraz mamy dużo poważniejszy problem niż personalne rozgrywki w Senacie mianowicie pandemię koronawirusa i wszyscy powinniśmy się zjednoczyć w walce z groźnym wirusem. Kilka dni temu, kiedy byłem w Warszawie w związku z posiedzeniem Senatu obserwowałem pustki na ulicach stolicy, także na lotnisku, dostrzegam to także na Podkarpaciu. To pokazuje, że jako społeczeństwo – w obliczu zagrożenia – zachowujemy się odpowiedzialnie, słuchamy komunikatów rządu, ministra zdrowia i służb epidemiologicznych. Poprzez racjonalne działania wyprzedzające mamy szanse żeby uniknąć błędów Włochów czy Hiszpanów.   

              Dziękuję za rozmowę.   

  

Mariusz Kamieniecki