• Wtorek, 26 maja 2026

    imieniny: Eweliny, Filipa, Pauliny

To nie jest czas na kampanię

Niedziela, 15 marca 2020 (13:44)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Od lat nie było takiego poważnego kryzysu jak ten obecny. Przed rządem chyba najpoważniejszy egzamin. Wygląda, że zdany?

– Myślę, że prawdziwy egzamin jest dopiero przed nami. To, co teraz obserwujemy i przeżywamy, to nawet nie jest lekcja, a dopiero przerwa przed lekcją, nie mówiąc już o egzaminie. Powinniśmy być bardzo cierpliwi, bo przed nami trudny czas.

Czy to, że rząd premiera Mateusza Morawieckiego w porównaniu z innymi państwami, takimi jak Włochy czy Niemcy stosunkowo wcześnie podjął działania może wpłynąć, że wzrost zachorowań w Polsce nie będzie taki jak w innych krajach?

– To dobrze, że rząd stara się ograniczyć rozwój i rozprzestrzenianie koronawirusa. Czas pokaże na ile te działania będą skuteczne. Z drugiej strony trudno powiedzieć czy i jak decyzje polityczne przełożą się na zahamowanie epidemii i uratowanie życia ludzi. Są pewne kwestie, które na dzisiaj są nieprzewidywalne, a sytuacja jest dynamiczna, co pokazuje wzrastająca liczba zakażonych. Różnie wygląda to w każdym kraju. Dlatego na obecnym etapie mówienie, że coś jest sukcesem bądź porażką byłoby nieodpowiedzialne. Patrząc na doświadczenia Chin czy Włoch – wszystko jest przed nami. Tak na dobrą sprawę jeszcze nic się nie zaczęło i póki, co mówimy o działaniach profilaktycznych, prewencyjnych, co więcej przybywa nam osób zakażonych i wiele wskazuje, że lawina koronawirusa, który jest groźny dla wszystkich, nawet dla najlepiej rozwiniętych krajów, dopiero rusza.

Rząd wprowadził w Polsce stan zagrożenia epidemicznego, za którym idą pewne restrykcje. Czy jako społeczeństwo będziemy w stanie wytrzymać określone rygory?

– Sądzę, że jesteśmy na tyle dojrzali, a doświadczenie innych państw, w których koronawirus pojawił się wcześniej, pokazuje wyraźnie, że jeśli nie zachowamy się odpowiedzialnie i nie zastosujemy się do wskazań i rygorów epidemiologicznych, to jako społeczeństwo możemy przegrać tę walkę. Na tym etapie uczymy się na błędach innych.

Jak ocenić zachowanie opozycji, która wprawdzie nieco stonowała, bo jak pamiętamy jeszcze niedawno Małgorzata Kidawa-Błońska apelowała do rządu o uruchomienie programu powszechnego dostępu do testów na koronawirusa?

– Kwestie medyczne powinniśmy zostawić lekarzom i epidemiologom, do których zaleceń musimy się bezwzględnie zastosować, choćby były one na pierwszy rzut oka uciążliwe. Jeśli chodzi o politykę, to dzisiaj interesuje mnie podejście Państwowej Komisji Wyborczej, marszałek Sejmu, czy w ogóle osób uprawnionych, dotyczące terminu majowych wyborów prezydenckich. To – mam na myśli kwestie polityczne – mogą i powinny być realizowane, bo 26 marca om północy mija termin składania podpisów poparcia dla kandydatów w wyborach prezydenckich. Od momentu, kiedy koronawirus pojawił się w Polsce, kiedy potwierdzono pierwsze przypadki obecności tego wirusa kampania prezydencka – taka jaką znamy – praktycznie zamarła. Nie ma konwencji wyborczych, odwołane zostały spotkania wyborcze. Jeżeli chcemy zachować jedną z zasad demokracji odnoszącą się do równych szans dla wszystkich potencjalnych kandydatów i prowadzenia kampanii, to musimy termin wyborów przenieść na inny czas. Dzisiaj szanse wszystkich kandydatów nie są równe, co przeczy prawdziwej, równej kampanii, która na chwilę obecną przestała istnieć i to grubo przed czasem zarejestrowania list poszczególnych kandydatów. Myślę, że odroczenie terminu wyborów i wstrzymanie kampanii będzie z korzyścią dla wszystkich, a działania polityczne medialne powinny zostać przekierowane na walkę z koronawirusem.    

Podnosząc temat przesunięcia terminu wyborów prezydenckich mówi Pan podobnie jak Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz, którzy apelują za odroczeniem terminu wyborów…

– To nie ma nic do rzeczy, bo kampanii – jak widać – właściwie od tygodnia nie ma, nie ma spotkań kandydatów z wyborcami, a więc nie ma tego, co jest najważniejszym elementem każdej kampanii. Podpisy najczęściej zbierane są na ulicach, a mamy zalecenia żeby nie organizować zgromadzeń, nawet tych małych i ograniczyć możliwość zakażenia. To wszystko sprawia, że potrzebne jest racjonalne podejście, zwłaszcza, że kandydaci nie mogą realizować swoich praw, które z niezależnych od nikogo powodów zostały sparaliżowane. Tu nie chodzi o niechęć czy wrogość polityczną, ale o odpowiedzialność, to jest sprawa zasad. Również wyborcy mają zawieszone swoje prawa nie mogąc się spotykać, rozmawiać z kandydatami, nie mogą też składać podpisów poparcia na listach tych, których chcieliby poprzeć.

Oto, czy w związku z epidemią koronawirusa należy przesunąć termin wyborów prezydenckich był dzisiaj pytany Andrzej Duda, który odparł, że termin wyborów jest jeszcze odległy, ponadto póki, co nie ma wniosku o wprowadzenie stanu wyjątkowego, więc nie ma mowy o przesunięciu wyborów…

– Myślę, że jest to w gestii Państwowej Komisji Wyborczej, ale czy termin wyborów zostanie przesunięty zdecydują najbliższe tygodnie i rozwój epidemii. O tym, kiedy odbędą się wybory zdecydują osoby do tego powołane, wiemy, że wybory prezydenckie zarządza marszałek Sejmu, która ogłasza termin i ma pieczę nad wyborami. Owszem kampania mogłaby się odbywać przez internet, może być prowadzona w telewizji, także w radio, w prasie, ale czy oto chodzi…? Rozważając o zmianie terminu wyborów mówimy o jednej z podstawowych zasad demokracji i pewne priorytety powinny być zachowane. Na dzisiaj priorytetem jest życie i zdrowie Polaków, a nie kampania wyborcza, kampania prezydencka i dobre samopoczucie biorących w niej udział polityków.

Zakładając, że wybory odbędą się w maju komu służy, a komu nie obecna sytuacja i jak ograniczenia w kampanii, która ma zupełnie inny wymiar niż wcześniej, mogą wpłynąć na wynik wyborów?

– Brak wieców, spotkań oznacza, że kampanii nie ma. Obstając przy majowym terminie wyborów łamie się podstawową zasadę kalendarza wyborczego, co więcej nie stwarza się równych szans dla wszystkich kandydatów. Pewne standardy kampanii wyborczej na dzisiaj są nie do zrealizowania, a co za tym idzie klasyczna kampania przestała istnieć. Siła wyższa sprawia, że nie ma sensu dalej ciągnąć tematu wyborów, bo w ustalonym majowym terminie, zgodnie z demokratycznymi prawidłami wyborów nie da się przeprowadzić. To oznacza, że w imię demokratycznych zasad termin wyborów prezydenckich trzeba przesunąć na czas, kiedy wszyscy, co daj Boże będziemy mogli swobodnie wyjść na ulice, aby dokonać jakże ważnego dla Polski wyboru. Na dzisiaj ulice są puste, a zakażonych z każdą chwilą przybywa i z każdą kolejną dobą będzie ich coraz więcej. Musimy wszystko odłożyć na bok i skupić się na możliwie jak najlepszej ochronie naszych obywateli – ich zdrowia i życia.

Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki