• Piątek, 3 kwietnia 2020

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Formuła 1 też sparaliżowana

Piątek, 13 marca 2020 (21:38)

Koronawirus sparaliżował również kalendarz Formuły 1. Odwołano Grand Prix Australii, choć jeszcze w czwartek nic nie wskazywało na taką decyzję. Po kilku godzinach postanowiono przenieść też zmagania w Bahrajnie oraz Wietnamie.

Może zabrzmieć to niewiarygodnie, szczególnie dla kogoś, kto w Formule 1 nie „siedzi”, ale inaugurujący sezon wyścig w Melbourne miał się odbyć zgodnie z planem, do tego z kompletem widzów na trybunach. Tak zakładali jego organizatorzy i władze F1, zachowujący się tak, jakby problem koronawirsa, torpedującego wszystkie sportowe imprezy na świecie, ich nie dotykał. W całej tej dziwnej  sytuacji najwięcej zdrowego rozsądku zachowywali kierowcy, a przynajmniej duża ich część, głośno mówiący o swoich odczuciach, szaleństwie działaczy, lekceważeniu zdrowia i bezpieczeństwa, zapatrzeniu na pieniądze. Najgłośniej zabrzmiały słowa mistrza świata Lewisa Hamiltona (Mercedes), który nawet nie starał się ukrywać tego, co myśli i czuje.

Oburzony zarzutami Brytyjczyka poczuł się dziś szef F1 Chase Carey, który starał się przekonywać, że gdyby faktycznie tym sportem rządziły jedynie pieniądze, to „wyścig w Australii by się odbył”. Kilka chwil wcześniej poinformował o tym, że w Melbourne ścigania jednak nie będzie. Zaklinanie rzeczywistości stało się zajęciem nierealnym w czwartek, gdy u pracownika McLarena wykryto koronawirusa. Skoro pojawił się on w padoku, stało się jasne, że walki na torze nie będzie.

– To dla wszystkich, także Formuły 1, trudne czasy – skwitował Carey, a niedługo później okazało się, że są jeszcze cięższe. Z powodu szerzącej się na całym świecie epidemii przełożono bowiem kolejne wyścigi, w Bahrajnie i Wietnamie. W czwartek co prawda GP Bahrajnu niby nic nie zagrażało, miało się odbyć przy pustych trybunach, jednak po czasie zdecydowano się podjąć jedyną rozsądną w obecnych okolicznościach decyzję. Już wcześniej przełożono także GP Chin, zaplanowane na 19 kwietnia w Szanghaju.

Co to wszystko oznacza? Chaos i zamieszanie, a także wielką niepewność. Dziś nie sposób bowiem stwierdzić, czy przełożone wyścigi da się jeszcze rozegrać w 2020 roku. Ba, tak naprawdę nie ma gwarancji, że cały sezon nie zostanie odwołany, ale to oczywiście daleko idące spekulacje. Władze F1 poinformowały, że będą na bieżąco monitorować sytuację i na tej podstawie podejmować kolejne decyzje. Biorąc pod uwagę odwołane wyścigi, rywalizacja powinna rozpocząć się 3 maja w Holandii, jednak ten termin też wydaje się mało prawdopodobny z tej racji, iż w dzisiejszym oświadczeniu pojawiło się zdanie: „Oczekujemy, że rozpoczęcie sezonu nastąpi pod koniec maja w Europie”.

Piotr Skrobisz