koronawirus
Bądźmy roztropni
Czwartek, 12 marca 2020 (02:35)W obliczu zagrożenia epidemią koronawirusa najważniejsze jest odpowiedzialne zachowanie i rygorystyczne przestrzeganie kwarantanny.
O odpowiedzialność, roztropność, spokój i zachowanie zasad kwarantanny apelowali wczoraj premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Łukasz Szumowski. Podkreślali, by decyzji o zamknięciu szkół nie traktować w sposób fatalistyczny i nie ulegać panice. Radykalne środki mają nas uchronić przed powtórzeniem błędów innych państw, które zbagatelizowały zagrożenie.
– Czasowe odizolowanie służy zatrzymaniu potencjalnego wirusa i ochronie przed zakażeniem szczególnie osób starszych – tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Czesław Hoc, poseł PiS, lekarz endokrynolog, wyjaśnia nam, że izolacja ta jest konieczna w imię wspólnych wartości przyświecających społeczeństwu. – To jest taka roztropność i mądrość, by nie rozprzestrzeniać wirusa. Za tym idzie obopólna korzyść – dla tego, kto jest poddany kwarantannie, czyli przymusowemu odosobnieniu, ale też dla całego społeczeństwa – tłumaczy poseł.
Podkreśla, że w takiej chwili należy myśleć perspektywicznie i zapobiegawczo. – Dlatego lepiej dmuchać na zimne. To jest bardzo racjonalne, pragmatyczne i zdecydowanie dobre rozwiązanie. I myślę, że nawet przez wielu oczekiwane – zaznacza Czesław Hoc.
O przestrzeganie zasad kwarantanny apeluje Jan Bondar. – Nawet jeśli czasem one wydają się przesadzone czy wydają się nadmierne, to jednak służą dobru wspólnemu, zdrowiu publicznemu – tłumaczy Bondar. Zwraca uwagę, że skuteczność walki z epidemią mniej zależy od tego, ile masek mają szpitale, ile jest szpitali zakaźnych, ale bardziej zależy od tego, jak ludzie są zdyscyplinowani.
Czesław Hoc zaznacza, że nie możemy popełnić takiego błędu jak Włosi. – My dziś wiemy, że tylko kwarantanną możemy zapobiec epidemii. Izolacja musi być kontrolowana. Na szczęście wszystko jest bardzo skoordynowane. Działamy w sposób stanowczy i zorganizowany – stwierdza nasz rozmówca. Przekonuje, że wszystkie radykalne działania, jak np. zamknięcie szkół, są konieczne. – Bronimy się przed groźnym intruzem. Tylko takimi stanowczymi ograniczeniami i zakazami możemy wygrać z tym groźnym wrogiem – podkreśla lekarz.
Przestrzegać reguł
Kiedy jesteśmy w kwarantannie domowej, nie można przyjmować gości, nie można chodzić do sklepu. Jeśli kwarantannie jest poddana osoba samotna, która nie ma rodziny, to ośrodki opieki społecznej są zobligowane do udzielania pomocy. – Osoba poddana kwarantannie musi się do tego dostosować, nie może lekceważyć zaleceń. Rozumiem, że to jest trudne, bo mówimy o osobie zdrowej, ale chodzi o dyscyplinę. Pokażmy innym, że potrafimy być zdyscyplinowani – apeluje Bondar.
Przedstawiciel GIS przytacza negatywne przykłady z Europy Zachodniej, gdzie zalecenia kwarantanny lekceważono. W Niemczech człowiek poddany kwarantannie domowej wyjechał na wakacje na Majorkę. Koronawirus rozprzestrzenił się w hotelu, bo jeden człowiek nie przestrzegał zasad. Inny przykład to Włochy Północne. – Jest to region bardzo bogaty, zamożny, świetnie zorganizowany, a jednak też nie dali rady, bo zlekceważyli proste kwestie – stwierdza Bondar. – Pokażmy światu, że nie mamy się czegoś wstydzić, że potrafimy przeciwdziałać epidemii dzięki kwarantannie – dodaje. Za jej złamanie służby państwowe będą karać mandatami nawet po kilka tysięcy złotych. – To nie są żarty. Tu liczy się bezpieczeństwo nas wszystkich – akcentuje.
To nie są ferie
Ksiądz Sławomir Kostrzewa, zapytany przez „Nasz Dziennik”, tłumaczy, jak można dobrze spożytkować czas spędzony w domu na kwarantannie. – To niespodziewane wolne nie może być potraktowane przez dzieci ani przez ich rodziców jako przedłużone ferie. Byłoby to bardzo niewychowawcze i szkodliwe dla dzieci. Jest to sytuacja nadzwyczajna, a możemy być pewni, że tego rodzaju sprawy będą się w przyszłości powtarzać. Dzieci muszą zostać nauczone przez rodziców, jak należy ten czas potraktować, a więc z całym szacunkiem i powagą. Dobrze byłoby podzielić dzieciom czas mniej więcej tak, jak gdyby zajęcia miały być prowadzone w ramach domowego nauczania, gdzie nauczycielem jest rodzic – mówi ks. Kostrzewa. Warto, by w czasie odpowiadającym zajęciom w szkole dzieci siadały do książek, powtarzały lekcje z towarzyszeniem rodzica, przerabiały nowe tematy, czytały lektury.
– Ogromny i gorący apel do wszystkich, którzy przez 14 dni nie będą chodzili do szkoły, na uczelnie. To nie jest czas ferii, to nie jest czas wolny. Ten błąd został popełniony we Włoszech. Młodzież, która nie chodziła do szkół, wychodziła do klubów. To jest czas kwarantanny społeczeństwa. Apeluję o odpowiedzialność – mówił Łukasz Szumowski, minister zdrowia.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym