Premier nie pomaga
Środa, 23 stycznia 2013 (02:04)Skierowaliśmy w zeszłym roku 14 wniosków do premiera o przyznanie renty specjalnej byłym opozycjonistom, nie dostaliśmy nic – ujawnia Przemysław Miśkiewicz ze Stowarzyszenia Pokolenie. IPN z grupą innych organizacji chce pomóc osobom, które walczyły z komunistycznym reżimem.
– Żadnej pomocy takim osobom państwo nie udziela – podkreśla Miśkiewicz. Jak wylicza, jego stowarzyszenie, współpracując z IPN przy tworzeniu „Encyklopedii Solidarności”, nawiązało kontakt z blisko 7 tys. osób, które odegrały istotną rolę w ruchu opozycyjnym.
– Dotarliśmy do 6,5 tys. osób, z czego pomocy potrzebuje 10 procent. Tych ludzi na pewno jest więcej – ocenia Miśkiewicz.
Rozwiązaniem ma być zainicjowanie przez Instytut Pamięci Narodowej wraz z innymi organizacjami ogólnopolskiej akcji „Dziękujemy za wolność”, anonsowanej już na łamach „Naszego Dziennika”. Ma ona przypominać zasługi byłych działaczy opozycji demokratycznej w PRL oraz nieść im pomoc materialną.
– W naszej pracy już od wielu lat spotykamy się z tym problemem: badając dzieje zarówno powojennego podziemia, jak i opozycji po roku 1956, spotykamy się z ludźmi, którzy potrzebują nie tylko przypomnienia ich zasług, ale także różnego rodzaju wsparcia, nie tylko materialnego, ale np. medycznego – tłumaczy prezes IPN dr Łukasz Kamiński.
Wskazuje, że sytuacja materialna byłych opozycjonistów stanowi bolesny kontrast w porównaniu do sytuacji ich prześladowców. – Mimo obniżenia emerytur funkcjonariuszom UB i SB, wciąż wiedzie się im znacznie lepiej niż ich ofiarom – zaznacza Kamiński.
Liczbę osób, które potrzebują pomocy, IPN szacuje na kilka tysięcy. Kamiński akcentuje, że potrzebne jest w tym obszarze wsparcie różnych środowisk i organizacji, ponieważ dotychczasowe działania nie są w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb opozycjonistów.
Społeczna akcja „Dziękujemy za wolność” wiąże się z obchodzonym 150-leciem wybuchu Powstania Styczniowego. Kamiński podkreśla w apelu, że II Rzeczpospolita należycie zadbała o powstańców styczniowych, natomiast dziś „wielu bohaterów walki o wolność zostało zapomnianych”.
– Czas sobie odpowiedzieć, czy ta nasza Rzeczpospolita ma być budowana na etosie postpezetperowskim czy esbeckim, czy na etosie opozycyjnym. Czy państwo polskie zawdzięcza coś tym, którzy walczyli z systemem od 1945 r. i po 1976 r. już bez użycia broni, czy też nie? – pyta Wojciech Borowik, prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa.
– Jeżeli jest tak, że społeczeństwo odzyskało dzięki tym ludziom swoje państwo, to państwo powinno się tym ludziom odwdzięczyć – przekonuje. Borowik osobiście zna wielu opozycjonistów, którzy muszą wyżyć z miesięcznej renty w wysokości 500-700 zł, a znajdują się w dramatycznej sytuacji materialnej.
Stąd postuluje powołanie publicznej fundacji, której zadaniem byłoby niesienie pomocy byłym opozycjonistom. Borowik chce też, aby część z grzywien sądowych przeznaczana była właśnie na potrzeby działaczy opozycji.
– W tej sprawie złożyliśmy projekt do Ministerstwa Sprawiedliwości – poinformował Wojciech Borowik.
Szef Stowarzyszenia Wolnego Słowa wskazuje na problemy z ustawowym objęciem pomocą opozycjonistów PRL przez wpisanie ich do ustawy o kombatantach. Spotkało się to ze sprzeciwem weteranów z okresu II wojny światowej. Dlatego działacze „Solidarności” i opozycjoniści sugerują uchwalenie zupełnie odrębnej ustawy.
Zenon Baranowski