Bezzasadny wniosek
Wtorek, 10 marca 2020 (21:48)Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Wczoraj przed Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu rozpoczęło się postępowanie w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Czy to oznacza, że ważą się losy tej Izby?
– Wiadomo, że państwo polskie stoi absolutnie na gruncie zgodności przepisów o Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego z prawem europejskim oraz z Konstytucją RP i to w trakcie postępowania przed unijnym trybunałem strona polska będzie wykazywać. Uważam, że bez względu na to, jakim w tym wypadku orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu to postępowanie się zakończy, to ze strony rządu i państwa polskiego nie będzie gotowości do wycofania się z przepisów, które zostały uchwalone i wprowadzone w życie. Utworzenie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego to jedno z podstawowych założeń, jeden z fundamentów oczekiwanej przez społeczeństwo reformy wymiaru sprawiedliwości, czyli stworzenia niezależnego sądownictwa dyscyplinarnego, które będzie gwarantować, że sędziowie na poziomie sądownictwa powszechnego nie będą rozstrzygać o sobie.
Wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska, która w Luksemburgu reprezentowała polski rząd, uważa, że wniosek Komisji Europejskiej w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego powinien zostać oddalony…
– Komisja Europejska uważa, że Izba Dyscyplinarna nie spełnia warunku niezależnego sądu, tyle że nie potrafi tego wykazać. To tylko pokazuje, że wniosek Komisji Europejskiej jest pozbawiony jakichkolwiek podstaw faktycznych i prawnych. Faktycznych, dlatego że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego absolutnie spełnia wymogi niezależnego sądu, a jeśli chodzi o podstawy prawne, to wniosek dotyka spraw zastrzeżonych wyłącznie do kompetencji państwa członkowskiego Unii Europejskiej. Można zatem powiedzieć, że wniosek Komisji Europejskiej o zastosowanie środków tymczasowych jest bezzasadny, chodzi o to, że wnioskowane środki zmierzają do zawieszenia jednej z izb konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest Sąd Najwyższy. Co więcej, jest to próba niedopuszczalnej ingerencji w wewnętrzną organizację Sądu Najwyższego, co jest domeną państwa członkowskiego. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że Komisja Europejska działa na zasadzie prawa Kaduka, dysponuje siłą związaną z większością w Parlamencie Europejskim i próbuje wywierać presje na państwa członkowskie, które tak licznie na forum europarlamentu nie są reprezentowane. Jest to działanie, które ma niewiele wspólnego z ideą Unii Europejskiej, z wizją jej założycieli oraz z traktatami europejskimi. Polska strona rządowa przedstawia stanowisko bardzo mocno osadzone w prawie stowarzyszeniowym obowiązującym w Unii oraz tożsame ze stanem faktycznym. Jestem zatem ciekaw, jak do tego podejdzie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Jak rozumieć stanowisko Komisji Europejskiej, która skierowała skargę do TSUE w sprawie systemu dyscyplinarnego dla sędziów w Polsce, argumentując to „ochroną sędziów przed kontrolą polityczną”. Czy nie jest to próba uczynienia sędziów bezkarnymi, będącymi ponad prawem i przykrycia sprawy czynnikiem politycznym?
– Ze strony Komisji Europejskiej jest to kolejny, absurdalny argument, dlatego że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego jest złożona z osób, które zostały powołane spośród sędziów, reprezentują środowisko sędziowskie składające się również z autorytetów prawniczych, więc zarzucanie, że Izba ta ma być niejako kontrolą polityczną nad sędziami, jest nonsensowne i absurdalne. Rozumiem, że próbuje się to wynieść ze składu Krajowej Rady Sądownictwa, która opiniowała sędziów do Sądu Najwyższego, ale tutaj też nie ma jakichkolwiek argumentów przemawiających za taką interpretacją, ponieważ skład Krajowej Rady Sądownictwa temu przeczy. W Krajowej Radzie Sądownictwa zasiada 15 sędziów zgłoszonych przez środowisko sędziowskie, wybranych przez parlament, ale temu nie sprzeciwia się Konstytucja RP, więc to, z czym mamy do czynienia, jest ewidentnym szukaniem dziury w całym. Jest to nic innego, jak działanie na zamówienie polityczne polskiej, totalnej opozycji. Wyciągając wnioski, można zatem powiedzieć, że to Komisja Europejska próbuje upolitycznić problem reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce, a nie, że sama reforma ma charakter polityczny, bo nie ma.
Jak odczytać fakt, że w Trybunale w Luksemburgu pojawili się sędziowie Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia oraz zawieszony przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego i odsunięty od orzekania sędzia Paweł Juszczyszyn, który argumentował, że jest to kara za to, że wykonywał wyrok Trybunału Sprawiedliwości…
– Niestety, niektórzy sędziowie, którzy stali się twarzą sporu, już dawno przekroczyli granice konstytucyjnej niezawisłości sędziego, angażując się w protesty o politycznym charakterze, nadużywając absolutnie statusu sędziego, maszerując w sędziowskich togach w ulicznych protestach, uczestnicząc też we wczorajszym posiedzeniu – przecież nie na zasadzie merytorycznego uczestnictwa, ale manifestacji politycznej. Nawet ten udział grupy polskich sędziów, którzy uważają, że są stosowane wobec nich represje i ich uczestnictwo we wczorajszym wysłuchaniu przed Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu tylko potwierdza zasadność decyzji, które wobec sędziego Pawła Juszczyszyna zostały podjęte.
Komu najbardziej zależy, żeby Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie jest niezależnym sądem?
– Zależy na tym wszystkim przeciwnikom reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce, zależy na tym szczególnie tej części środowiska sędziowskiego, która mieni się „nadzwyczajną kastą”. Wraz z wprowadzeniem reformy skończyło się niejasne działanie w ramach wymiaru sprawiedliwości, kiedy sędziowie de facto byli sędziami we własnych sprawach, kiedy procedura wyłaniania kandydatów na stanowiska sędziowskie i awansu samych sędziów była zupełnie nietransparentna w ramach ówczesnej Krajowej Rady Sądownictwa. Oczywiście zmiany, jakie zaszły, nie podobają się części sędziów oraz totalnej opozycji, która chciałaby, aby obowiązywała zasada Sławomira Neumanna – w myśl której politycy opozycji nie musieli się obawiać wyników postępowań sądowych. Myślę, że zastopowanie reform wymiaru sprawiedliwości i powrót do dawnego stanu rzeczy jest w interesie opozycji i w interesie tych, którzy mienią się „nadzwyczajną sędziowską kastą”. Tyle tylko, że powrotu do tego, co było, nie ma i nie będzie.