Potrzeba odpowiedzialności
Piątek, 6 marca 2020 (22:58)Ze Stanisławem Ożogiem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jakie znaczenie ma przyjęta przez Sejm, a dzisiaj także przez Senat, specustawa w sprawie szczególnych rozwiązań w związku z koronawirusem?
– Ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, ma ogromne znaczenie. W przypadku wystąpienia pandemii koronawirusa pozwoli na skuteczne jej zwalczanie. Zważając na to, co się dzieje w świecie, zagrożenie jest duże i choć póki co nie mówimy o wysokiej śmiertelności – i oby się to nie zmieniło – to trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność, temu służy to uchwalone prawo. Ludzie się boją o zdrowie swoje i swoich najbliższych. Choć nie ma paniki, to w sklepach wielkopowierzchniowych można spotkać kolejki, niektórzy się nawet śmieją, że wykupuje się ryż sprowadzony z Chin czy makaron z Włoch.
Opozycja uważa, że jest to ustawa spóźniona, a niektórzy idą dalej, twierdząc, że rozwiązania są zbyt daleko idące...
– Rozwiązania przyjęte w ustawie są na jakiś czas, co więcej, nie ma tam zapisu, że taka czy inna forma musi być stosowana. Na wypadek zagrożenia potrzebne są pewne restrykcje związane chociażby z obowiązkiem hospitalizacji osoby zakażonej, a zatem są to przepisy, które usprawnią działanie, i tylko w szczególnych okolicznościach zostałyby zastosowane. Zresztą w trakcie procedowania wiele uwag czy propozycji opozycji zostało uwzględnione.
Nie zabrakło opinii, że przyjdzie czas, aby poprawiać zapisy ustawy?
– Ze strony rządowej nikt, nigdy nie powiedział, że ta ustawa jest doskonała i że nie będzie podlegała zmianom. Oczywiście może przyjść czas – i niewykluczone, że szybko – kiedy taka propozycja zmian zapisów tej ustawy zostanie przez stronę rządową przedstawiona. Nie wykluczam też, że pojawi się inicjatywa poselska zmian. Przecież nie jest niczym nowym, że wielokrotnie, w różnych obszarach mamy do czynienia z poprawianiem zapisów ustawowych – wszystko po to, żeby usprawniać działania, żeby prawo było jeszcze lepsze. Natomiast jeśli chodzi o koronawirusa, to nie mieliśmy z czymś takim do czynienia i być może korekty czy zmiany, które się pojawią, będą wynikiem doświadczeń w walce z tym wirusem, które służby i administracja rządowa zdobędą.
Opozycja krytykowała też prezydenta za wniosek do marszałka Sejmu o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia w sprawie koronawirusa. Wszyscy pamiętamy też wpis Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Twitterze – jakoby rząd ukrywał przypadki koronawirusa. Czy to poważne, nawet biorąc pod uwagę kampanię wyborczą?
– Sugerowanie, że rząd ukrywa prawdę przed Polakami w sprawie koronawirusa jest niedorzeczne. Zresztą jeśli chodzi o Małgorzatę Kidawę-Błońską, to nic mnie nie zdziwi. Jak wszyscy wiedzą, ta pani wypisuje i mówi różne rzeczy, zresztą chyba nawet kartka, z której odczytuje wypowiadane kwestie, nie gwarantuje dosłowności zapisanych tam treści. Ale to nie jest nasz problem, ale problem opozycji.
Koronawirus stał się elementem kampanii wyborczej...
– Koronawirus, podobnie jak inne choroby absolutnie nie powinien być elementem gry politycznej, ale widać, że jak w przysłowiu – tonący brzytwy się chwyta – fakt ten jest wykorzystywany w nikczemny sposób. Widzimy, jak na różnych portalach, w mediach społecznościowych powtarzane są kłamstwa przez tzw. opozycję, przez hejterów wobec chociażby prezydenta Andrzeja Dudy. Bezkarnie obraża się głowę państwa polskiego, co nie powinno mieć miejsca. Takimi działaniami politycy opozycji dają świadectwo o sobie, ale Polacy to widzą i mam nadzieję ocenią.
Dzisiaj w Brukseli z inicjatywy Polski odbywa się nadzwyczajne spotkanie ministrów zdrowia państw Unii Europejskiej. Jak Unia sprawdza się, jeśli chodzi o zapobieganie, przeciwdziałanie koronawirusowi?
– Unia Europejska, niestety, nie sprawdza się tam, gdzie powinna. Mam jednak nadzieję, że dzisiejsze nadzwyczajne spotkanie ministrów zdrowia państw członkowskich w Brukseli będzie kluczowym dla dalszych działań, bo sytuacja jest bardzo niebezpieczna. Dlatego Unia musi podjąć działania, a nie tylko mówić. Większość krajów, jak Włochy czy Francja, gdzie przypadki koronawirusa są liczne, przekazała informacje, co się dzieje, jak reagują na przypadki występowania tego wirusa. Taka wymiana doświadczeń jest ważna, podobnie jak kwestie zabezpieczenia leków czy środków ochrony osobistej, które mogą być potrzebne na wypadek epidemii. Jest też konieczność wspólnych działań na rzecz przygotowania szczepionki przeciwko koronawirusowi, należy się zatem spodziewać, że będzie to skoordynowana akcja, która pozwoli, co przy przepływie migracji ludności – co gwarantuje umowa z Schengen – identyfikować zarażonych. Oczywiście jest to sytuacja bardzo skomplikowana, bo niekoniecznie nosiciel koronawirusa musi zgłaszać objawy choroby, za to może zarażać innych. Na zachodzie Europy podejmowane są działania, jak chociażby odwoływanie imprez sportowych czy organizowanie meczów piłkarskich bez publiczności. Jest to kłopot dla kibiców, ale też wyraz odpowiedzialności organizatorów za bezpieczeństwo. W Polsce są to póki co działania prewencyjne, ale we Włoszech czy we Francji sprawa jest dużo poważniejsza, stąd potrzeba odpowiedzialnych, skoordynowanych działań. Na przestrzeni lat mieliśmy różne zagrożenia, w tym chociażby ptasią grypę, która miała zdziesiątkować populację, ale na szczęście tak się nie stało. Miejmy nadzieję, że również uda się opanować sytuację z koronawirusem, który, owszem, ma wysoką śmiertelność, ale też mniejszą zaraźliwość. Jest też apel, żebyśmy postępowali odpowiedzialnie i zachowywali zasady higieny osobistej.
Kolejny „wirus” czeka u bram Europy, mam na myśli pogranicze turecko-greckie, gdzie potężna fala imigrantów z Bliskiego Wschodu próbuje się przebić na Stary Kontynent i też nie wiadomo, co może nam przynieść – również pod względem epidemiologicznym?
– To jest szczególny problem. Słyszymy, że polskie służby też mają być wysyłane w zarzewie tego konfliktu. Tu wychodzi ogromny błąd polityki Brukseli wobec imigrantów, polityki Donalda Tuska i Jean-Claude Junckera, którzy nie załatwili sprawy, jak należy, kupując sobie jedynie czas. Przypomnę, co mówił Tusk, który uważał, że miliardy euro dla Turcji, która miała zatrzymać falę migracyjną, załatwią sprawę uchodźców. Dzisiaj widać, że nie załatwiły, że olbrzymie pieniądze zostały wyrzucone w błoto. Dzisiaj Tusk zajmuje inne intratne stanowisko i nie ponosi żadnej odpowiedzialności, a Europa ma poważny problem, i nie bardzo wiadomo, jak sobie z tym poradzi.