Z pielgrzymką do Rzymu
Niedziela, 1 marca 2020 (11:44)W niedzielę, 1 marca, z diecezji ełckiej do Wiecznego Miasta w samotną pielgrzymkę wyrusza Rafał Kozikowski. W rozmowie z Moniką Rogińską dzieli się swoimi inspiracjami, ideą pielgrzymowania oraz odkrywaniem nauczania św. Jana Pawła II. „Jestem studentem, a od siedmiu lat również czynnym instruktorem Związku Harcerstwa Polskiego, zaangażowanym w szczepie Pokolenie JP II w Ełku. Bardzo lubię podróżować, wędrować z harcerzami, chodzić po górach. Ale na pierwszym miejscu stawiam pielgrzymowanie i w taki sposób traktuję swoje podróże, które nie polegają tylko na przemierzaniu wielu kilometrów, lecz prowadzą do głębszych doświadczeń duchowych” – przedstawia się pan Rafał.
Skąd pomysł, aby wyruszyć na szlak pielgrzymi do św. Jana Pawła II?
– Pomysł narodził się po moim powrocie z noworocznej pielgrzymki do Medjugorie, a był składową wielu czynników. Święty Jan Paweł II jest patronem naszego szczepu i parafii przy której działamy. W harcerstwie „pracujemy” z naszymi bohaterami, organizujemy często rajdy, biwaki w nawiązaniu do nich. W jakiś sposób staramy się ich uczcić. W moim przypadku jest to pielgrzymka samotna, choć jestem otwarty na osoby, które chciałyby do mnie dołączyć fizycznie lub też duchowo w modlitwie. Ponadto w tym roku jest piękna rocznica 100-lecia urodzin Karola Wojtyły obchodzona w Rzymie 17 maja, na którą planuję dojść.
Kiedy św. Jan Paweł II Pana zafascynował?
– Trudno powiedzieć kiedy, ale już od dawna. Pamiętam czas, gdy nasz Papież umierał, wówczas miałem tylko dziewięć lat. Bardzo to przeżyłem. Cztery lata po tym dołączyłem do harcerstwa i wtedy moja ciekawość się powiększyła. Jesteśmy wychowywani w duchu wartości i nauczania św. Jana Pawła II. Nasi wychowawcy wraz z ks. hm. Tadeuszem Białousem, komendantem szczepu, przekazywali nam, w ciekawych formach, życie świętego.
W 2011 roku brałem udział w harcerskiej, autokarowej pielgrzymce do Rzymu na beatyfikację Papieża, a w 2014 roku już ze znajomymi sami pojechaliśmy autostopem, aby wziąć udział w kanonizacji.
Do pielgrzymki trzeba się przygotować. Jak wyglądał u Pana ten czas?
– Zacząłem od przygotowań duchowych, czyli od modlitwy i medytacji. Musiałem się parę razy zastanowić, czy jest to odpowiedni czas na pielgrzymkę, aby nie zaniedbywać swoich innych obowiązków. Gdy zauważyłem, że jest to możliwe, postawiłem sobie intencje pielgrzymki. W parafii pw. św. Jana Pawła II w Ełku, z której będę ruszał 1 marca, ksiądz proboszcz ogłosił wiernym możliwość przekazania mi swoich intencji, które będę powierzał w modlitwie, w czasie drogi. Na szlaku będę w miejscu urodzin Ojca Świętego w Wadowicach oraz w miejscu jego śmierci – w Rzymie. Kolejnym krokiem w przygotowaniach była prośba skierowana do ks. bp. Jerzego Mazura, biskupa ełckiego, o Boże błogosławieństwo na czas pielgrzymki oraz o zaświadczenie, że jestem autentycznym pielgrzymem. Biskup udzielił mi swojego pasterskiego błogosławieństwa oraz podarował figurkę Matki Bożej z Kibeho, krzyż z Peru, Cudowne Medaliki Matki Bożej, które będę rozdawał wszystkim dobroczyńcom w czasie mojej pielgrzymki.
Jednocześnie nasz biskup poprosił, abym otoczył modlitwą wszystkie intencje diecezji ełckiej. W przygotowaniu trasy pielgrzymki pomógł mi ks. Łukasz Kordowski, organizator corocznej pieszej pielgrzymki na Jasną Górę, oraz ks. Henryk Śmiarowski, który w 2008 r. pieszo doszedł do Rzymu. Teraz przygotowuję już niezbędny ekwipunek i ruszam w drogę.
Jakie ma Pan doświadczenia w pielgrzymowaniu?
– Jako harcerze opiekujemy się szlakiem papieskim – „Tajemnice Światła” z Ełku do Wigier. Co parę lat poprawiamy oznaczenia, jak również organizujemy na nim rajdy rowerowe albo piesze. W 2017 roku przeszedłem szlak prowadzący do grobu św. Jakuba Starszego. Ruszyłem z miejscowości Irun do Santiago de Compostela i Finisterra. Cały szlak miał ok. 1000 km. Zajęło mi to miesiąc. Wśród pielgrzymów funkcjonuje przekonanie, że są trzy miejsca pielgrzymowania: do Ziemi Świętej, do Santiago de Compostela, gdzie byłem, i do Rzymu, gdzie mam nadzieję dojść.
Jakie intencje tym razem Pan zaniesie do Rzymu?
– Idę w bardzo dla mnie ważnych intencjach i czuję, że były one bardzo ważne dla św. Jana Pawła II. Pielgrzymuję w intencji obrony życia poczętego i powrotu Europy do chrześcijańskich korzeni. Pragnę poszanowania życia każdego człowieka od narodzenia do naturalnej śmierci. Dzisiaj potrzeba Europy Ojczyzn ze swoim bogactwem duchowym, a nie ideologiami, które niszczą społeczność i rodzinę.
Czym dla Pana jest idea pielgrzymowania?
– Z jednej strony wędruje się z prośbami do Pana Boga albo by dziękować, a z drugiej strony bardzo ważny jest trud wędrowania. Często zamiast miejsca docelowego wyprawy liczy się droga, a dokładnie to, co na tej drodze się wydarzy, czego się dowiemy i jaki to będzie miało na nas wpływ. Przychodzi mi na myśl nasz harcerski kodeks wędrowniczy, który w jakiś sposób odzwierciedla to, jak postrzegam pielgrzymowanie: „Wędrowanie to znacznie więcej niż przemierzanie kilometrów czy wytrwałość fizyczna. To sztuka wchłaniania życia, które nas otacza, to oczy i uszy otwarte, to tajemnica współodczuwania przyrody i człowieka”.
Czy ma Pan ulubioną myśl św. Jana Pawła II?
– Myśl, która mi towarzyszy od dawna, to: „Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje”. Te słowa św. Jana Pawła II mówią mi, że już nie mam wpływu na to, co było, na przemijającą młodość, lecz to, jakie podejmę decyzje dziś, zaważy na moją przyszłość. W to także wpisuje się człowieczeństwo i wiara. Trzeba bronić życia, wartości chrześcijańskich każdego dnia – każdego dziś. Pielgrzymami jesteśmy i trzeba troszczyć się o wiarę, aby zasłużyć na nieprzemijającą nagrodę.
Dziękuję za rozmowę.
Monika Rogińska