• Wtorek, 26 maja 2026

    imieniny: Eweliny, Filipa, Pauliny

Pamięć o Żołnierzach Niezłomnych

Niepodlegli, Niezłomni

Niedziela, 1 marca 2020 (09:52)

Żołnierze z ryngrafami na piersiach pozostawili kolejnym pokoleniom świadectwo wielkiej mocy

Niepodległa Rzeczpospolita nie liczyła jeszcze trzech miesięcy, gdy 21 stycznia 1919 r. Józef Piłsudski w rozkazie wydanym w rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego pisał o jego uczestnikach sprzed ponad pół wieku: „Przegrali wojnę i po ich klęsce, niewola wciskać się poczęła do dusz polskich”, a powstańcy zostali „usunięci przez swych współczesnych gdzieś w kąt daleki, jako rzecz, o której zapomnieć należy”. Odrodzona Polska natychmiast wyprowadziła ich „z kąta dalekiego zapomnienia”.

Wychodzenie uczestników powojennego powstania antykomunistycznego z cienia niepamięci rozpoczęło się, gdy wśród żywych pozostali już tylko nieliczni. Musiało upłynąć kilkanaście lat, wypełnionych ogromną pracą i determinacją, początkowo nielicznych środowisk, wspartych z czasem przez Instytut Pamięci Narodowej, nim znaleźli się w miejscu im należnym – w głównym nurcie historii naszych niepodległościowych zmagań.

Byli wychowankami Niepodległej Polski – uformowani przez jej dziedzictwo i wartości, przez rodziny, szkołę, Kościół. Dali świadectwo wierności w chwili wyjątkowej naszych XX-wiecznych dziejów. Skala dramatu końca II wojny światowej musiała obezwładniać: miliony ofiar, wymordowane elity, stolica zamieniona w morze ruin, zniszczone setki miast i wiosek. Przez lata niemieckiej, a do połowy 1941 r. także sowieckiej okupacji nie szczędzono krwi, aby zakończyć apokalipsę rozpoczętą Wrześniem. Wolę oporu i ofiary podtrzymywała nadzieja, że nadejdzie kiedyś zwycięstwo. Z czasem pojawił się jednak niepokój, który zaczął przybierać coraz bardziej realny kształt po wieściach z Katynia, z Kresów, z Lubelszczyzny – i wreszcie, gdy nadszedł dramat Warszawy, wydanej przez Stalina na niemiecką rzeź. To w jej ruinach 22-letni powstaniec Józef Szczepański „Ziutek” postawił tuż przed swą śmiercią najcelniejszą diagnozę sytuacji, w jakiej znalazła się wówczas Polska: „Czekamy ciebie, czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci, byś nam kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci, była zbawieniem witanym z odrazą”. Pisał te słowa, nie wiedząc o wyroku wydanym na stolicę przez niemieckiego okupanta. Nie mógł znać prawdy o zdradzie Zachodu, która swój ostateczny wyraz znaleźć miała dopiero kilka miesięcy później w jałtańskich decyzjach, skazujących miliony Polaków na tułaczkę, brutalne komunistyczne represje, gwałt pozbawiający wszelkiej nadziei.

Z tym odbierającym wolę oporu ciężarem przyszło zmierzyć się Niezłomnym Żołnierzom Wyklętym – nie tylko z siłami NKWD, UB, KBW. Ulegli przed przemocą, ale pozostawili kolejnym pokoleniom swoje świadectwo. Świadectwo wielkiej mocy. Oprawcy znali jego wartość, dlatego uczynili wszystko, aby ich ofiara nie tylko została zapomniana, ale i pozbawiona czci – wyklęta, aby nie mieli grobów, aby wszyscy się od nich odwrócili.

Ten plan się nie powiódł. Od kilkunastu lat wracają do naszej pamięci. Dzisiaj wyrastają już wysoko ponad symbol oporu i niezłomności w zmaganiach z systemem komunistycznym – żołnierze z ryngrafami na piersiach, których identyfikujemy w grobach po ich świętych medalikach i różańcach; żołnierze, którzy w piwnicznych celach zostawili niejeden wyryty resztkami sił napis: „Królowo Korony polskiej, módl się za nami”, „My z Bogiem, Bóg z nami” czy „Deus gloriam, Deus regiam, Deus vincit”. Dość przeczytać świadectwo Łukasza Cieplińskiego, zapisane w grypsach: „Odbiorą mi tylko życie, a to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą”, by ogarnąć uniwersalny wymiar ich czynu. Troska Danuty Siedzikówny „Inki”, idącej na śmierć z wolą, aby do jej babci dotarły słowa, że zachowała się jak trzeba, wyraźnie definiuje świat ich wartości.

Świat nieprzystający do naszej współczesności – czasu zamętu, bezwstydu, dewastacji wszelkiego ładu, nachalnego odwracania znaczenia elementarnych pojęć i wartości, w którym zachowanie „jak nie trzeba” jest najkrótszą drogą do kariery i sławy.

Dlatego Niezłomni Żołnierze Wyklęci są i będą atakowani. Spór o nich nie ma dzisiaj charakteru jedynie historycznego, ale szerszy – cywilizacyjny. Pamięć o nich, niesiona przez kolejne pokolenie młodych Polaków, staje na przeszkodzie nihilistycznej destrukcji i rodzi nadzieję, że służących Ojczyźnie i „świętej sprawie” pokonać się nie da.

Dr Jarosław Szarek PREZES IPN