• Piątek, 3 kwietnia 2020

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Rodzina

Przykład ze Słowacji

Czwartek, 27 lutego 2020 (02:37)

Słowacki parlament odrzucił genderową konwencję stambulską. Tymczasem w Polsce, mimo monitów obrońców rodziny, władze nie kwapią się do wypowiedzenia umowy.

Słowacja podpisała konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej w 2011 r., ale do tej pory jej nie ratyfikowała. Prezydent kraju Zuzana Čaputová zapowiedziała już wcześniej, że uszanuje decyzję parlamentu.

Instytucje unijne naciskają na kraje członkowskie, aby ratyfikowały konwencję. Kilka krajów unijnych się temu sprzeciwia, w tym Węgry. Polska ratyfikowała dokument w 2015 r. Ale po zmianie władzy, mimo apeli o jej wypowiedzenie, nic z tym nie zrobiono. – To jest po prostu niezbędne. Nie ma możliwości, żebyśmy utrzymywali pozór tego, że nic się nie dzieje. W przypadku jakiegokolwiek konfliktu prawnego ta umowa nas obowiązuje i jest ponad ustawami krajowymi – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Magdalena Trojanowska, wiceprezes Stowarzyszenia Rodzice Bronią Dzieci. – Nie jesteśmy w żaden sposób bezpieczni. Jest to ratyfikowana umowa międzynarodowa i jako państwo zobowiązujemy się do jej realizacji i implementacji jej zapisów – zaznacza.

Poseł Bartłomiej Wróblewski (PiS) z sejmowej komisji sprawiedliwości ocenia, że obserwując obecną sytuację, jeśli chodzi o ofensywę ideologii LGBT, nie możemy czuć się bezpieczni w swoim kraju. – Raczej mamy do czynienia z silną presją środowisk skrajnie lewicowych, żeby te zmiany cywilizacyjne, społeczne, rodzinne forsować. I widzimy na przykładzie samorządów, że to niestety postępuje – dodaje.

Poseł zwraca uwagę, że często podstawą działań samorządów jest właśnie konwencja stambulska, dlatego w jego ocenie należy się zastanowić nad dalszymi działaniami w tym zakresie i nie bagatelizować tej sprawy. – Uważam, że nie należy lekceważyć tej sprawy. Argument, że dopóki rządzi Prawo i Sprawiedliwość, to sytuacja jest pod kontrolą, nie do końca jest prawdą. Potrzebujemy wieloletniej, nie awanturniczej strategii działań w tej sferze. Ponieważ jeżeli nic nie będziemy robić, to w ciągu dekady dojdzie w Polsce do potężnej cywilizacyjnej, społecznej zmiany – uważa Wróblewski. – Moim zdaniem, musi być tutaj refleksja wykraczająca poza bieżący sondażowy interes polityczny – dodaje.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Zenon Baranowski