• Piątek, 3 kwietnia 2020

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Szlachetne Zdrowie

Niedocenione terapie

Środa, 26 lutego 2020 (10:47)

W sprzedaży pojawił się najnowszy numer miesięcznika „Szlachetne Zdrowie”. Podejmuje między innymi ważny temat powrotu do leczenia ziołami.

Rośliny lecznicze są nie tylko łatwo dostępne, ale też skuteczne. W odpowiednio dobranych dawkach z powodzeniem wspomagają tradycyjne leczenie farmakologiczne. – W miesięczniku zachęcamy do naturalnego leczenia, dlatego tak często nasi specjaliści z dziedziny fitoterapii przybliżają zioła i rośliny lecznicze. W każdym numerze znajdą Państwo przydatne artykuły na ten temat, a także receptury z informacjami, na co pomagają, dokładne dawkowanie, a także przeciwwskazania do ich stosowania – mówi Anna Zalech, redaktor naczelny „Szlachetnego Zdrowia”.

Coraz więcej badań pokazuje, że odpowiednio przygotowane zestawy roślin sprawdzają się w przeziębieniach, chorobach układu pokarmowego czy krążenia. Wspomagają też walkę z nowotworami. W marcowym „Szlachetnym Zdrowiu” Zbigniew T. Nowak, ekspert z zakresu ziołolecznictwa i zdrowej diety, opisuje dobroczynne działanie brzozy w kuracjach nowotworowych. Na jego łamach znajdziemy też przepis na lek z czyru brzozowego. – Specyfik według podanej receptury posiada szczególną zdolność aktywowania układu odpornościowego organizmu. Kuracja powinna być prowadzona od kilku tygodni do pół roku, zależy od tego, czy chce się wspomóc leczenie choroby nowotworowej, czy też podejmuje terapię zapobiegawczą – wyjaśnia Anna Zalech.

Zbigniew T. Nowak zaznacza jednak, że nie wolno podejmować wyłącznie kuracji czyrem brzozowym i lekceważyć zaleceń lekarza onkologa. – Te leki stanowią dobre uzupełnienie terapii podstawowej. Nie ulegajmy zatem namowom zawartym w niektórych poradnikach, aby przy zdiagnozowanym raku odstawić na bok niekwestionowane zdobycze medycyny w leczeniu tych chorób i podjąć tylko kurację ziołoleczniczą – zaznacza specjalista.

Tradycyjne kuracje

W Polsce wciąż do fitoterapii podchodzi się z dużym dystansem. Być może wynika to z braku dobrze udokumentowanego działania leczniczego roślin w porównaniu z lekami syntetycznymi. – Chemia zdominowała świat. Powoli dochodzi się jednak do wniosku, że syntetyki nie zapewniają nam wszystkiego, i wtedy sięga się do apteki Pana Boga. I tu znów trzeba czasu, żeby to wszystko zbadać, opisać, przekazać, wdrożyć w życie – zauważa Nowak.

Duży problem w Polsce stanowi brak fachowej kadry lekarskiej. – Typowego ziołolecznictwa, nauki o zaletach leczniczych roślin właściwie w Polsce nie ma. Najgorzej jest z apiterapią, czyli leczeniem produktami pszczelimi, a to ciekawa dziedzina i stara jak świat. Nie ma tego na uczelniach i trzeba we własnym zakresie się uczyć – mówi „Naszemu Dziennikowi” Zbigniew T. Nowak. Ekspert nie ma wątpliwości, że tak jak każda kuracja, także i fitoterapia powinna być prowadzona pod okiem specjalistów. – Problemem jest tylko to, gdzie ich szukać, skoro ich się nigdzie nie kształci. A jak się już kształci, to na warsztatach, a to nie daje im uprawnień do leczenia. To jest luka, którą trzeba szybko wypełnić – przekonuje Nowak.

Co ciekawe, już kilka lat temu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) stwierdziła, że medycyna naturalna powinna być łączona z tzw. medycyną konwencjonalną. Organizacja uznała, że fitoterapia jest korzystna i powinna być wprowadzona do medycyny głównego nurtu. – WHO po przeprowadzeniu światowych badań epidemiologicznych doszła do wniosku, że naturalne sposoby leczenia powinny być implementowane do tych procedur medycznych, które są obecnie szeroko stosowane. To się dobrze sprawdza, zwłaszcza na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej – zaznacza Zbigniew T. Nowak. Warto zauważyć, że katedry ziołolecznictwa mają m.in. takie kraje, jak: Niemcy, Białoruś, Rosja czy Ukraina. W Polsce pomimo wielowiekowej tradycji ziołolecznictwa nie uczy się w tym kierunku przyszłych lekarzy.

Jakie są zatem zalety fitoterapii? – Jej zaletą jest naturalny wpływ i bezpieczne, nietoksyczne działanie na organizm człowieka, pod warunkiem odpowiedniego komponowania mieszanek leczniczych. Dobre rezultaty kuracji ziołami uzyskuje się w przewlekłych stanach chorobowych, co umożliwia czasami uniknięcie środków chemioterapeutycznych. Preparaty ziołowe można stosować profilaktycznie, podnosząc odporność organizmu, stwarzając naturalną barierę dla choroby – zwraca uwagę Zbigniew T. Nowak.

Powrót do natury

Ludzie chcą powrócić do lekarstw, które oferuje natura. Wśród nich jest pani Jolanta z Lublina, która już w dzieciństwie poznała zalety wielu roślin. – Wiedzę o ziołach jako środkach leczniczych i kosmetycznych wyniosłam z mojego rodzinnego domu. Posiadam dość duży zestaw poradników na temat ziół, dlatego też znam ich wygląd, nazwy i działanie. Jako młoda dziewczyna np. sama zbierałam skrzyp, suszyłam i stosowałam do mycia i płukania włosów, ponieważ ma on pozytywny wpływ na ich wygląd i kondycję – przypomina nasza rozmówczyni. W domu rodzinnym pani Jolanty był też hodowany aloes jako ozdoba doniczkowa, ale w razie potrzeby służył do odkażania ran i przyspieszania ich gojenia. – Zawsze też pod ręką mieliśmy dziurawiec, szałwię i miętę. Później, gdy już sama miałam dzieci, nieodzowny był rumianek na kłopoty trawienne i cebula – główny składnik syropu na przeziębienie – wspomina lublinianka.

Rośliny sprawdzają się na różne choroby, pod warunkiem że są odpowiednio dawkowane. A do tego potrzebna jest wiedza. – Mamy takie bogactwo świata roślin, które mogą wspomóc nasze zdrowie, dlatego warto z tego skorzystać. Trzeba mieć jednak rzetelne informacje na ten temat i artykuły w miesięczniku taką wiedzę Państwu dostarczają – przekonuje Anna Zalech.

Aneta Przysiężniuk-Parys