• Piątek, 3 kwietnia 2020

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Medal był o krok

Niedziela, 23 lutego 2020 (19:59)

Monika Hojnisz-Staręga otarła się dziś o medal biathlonowych mistrzostw świata – już po raz trzeci w ciągu kilku dni we włoskiej Anterselvie, gdzie odbywały się te zawody. Na podium, niestety, nie stanęła.

Zakończone dziś mistrzostwa były dla najlepszej polskiej biathlonistki prawdziwą huśtawką nastrojów. Rozpoczęła je fatalnie, od 28. lokaty w sprincie i 26. w biegu na dochodzenie. W trzecim starcie, biegu na 15 km, pokazała jednak, że wcześniejsze niepowodzenia były tylko wypadkiem przy pracy. Po trzech idealnych, bezbłędnych wizytach na strzelnicy prowadziła, a kiedy oddała trzy celne strzały podczas ostatniej wizyty wydawało się, że zostanie mistrzynią świata. Niestety, zostały jej jeszcze dwie próby i obie spudłowała. W efekcie zamiast cieszyć się z medalu i kapitalnego wpisu na kartach historii polskiego biathlonu, musiała zadowolić się szóstym miejscem i długimi rozmyślaniami na temat „dlaczego akurat ja”.

Po raz drugi otarła się o podium w sobotniej rywalizacji sztafet 4x6 km. Po trzech zmianach i startach Kingi Zbylut, Hojnisz-Staręgi właśnie oraz Kamili Żuk Biało-Czerwone były blisko niemożliwego i nierealnego, bo znajdowały się na prowadzeniu, z przewagą przeszło 40 sekund nad drugą ekipą. Niektórzy widzieli je wówczas na szczycie, ale Polki złota nie zdobyły. Nie zdobyły żadnego medalu, bo zajęły siódme miejsce.

Dziś Hojnisz-Staręga stanęła przed ostatnią szansą na spełnienie marzeń – w biegu na 15 km, z udziałem samych najlepszych. Zaczęła go świetnie. Dwie pierwsze wizyty na strzelnicy okazały się perfekcyjne, a na półmetku plasowała się na trzeciej pozycji, z szansami nawet na zwycięstwo. Realnymi. Podczas trzeciej wizyty pomyliła się raz i spadła na czwarte miejsce. Biegła jednak świetnie i nadal mogła zdobyć medal. Ostatnie strzelanie przyniosło jedno „pudło”, lecz Hojnisz-Staręga pozostawała w grze o podium. Poza jej zasięgiem znajdowały się co prawda już Norweżka Marte Olsbu Roiseland i Włoszka Dorothea Wierer, jednak Szwedka Hanna Oeberg już nie. I właśnie z nią Polka stoczyła kapitalny pojedynek o trzecie miejsce. W końcówce obie panie nawzajem się szachowały, czekając na swój ruch, wreszcie do przodu ruszyła nasza reprezentantka, licząc na to, że zgubi rywalkę na podbiegu. Niestety, Oeberg lepiej wytrzymała tę próbę nerwów i na ostatnich metrach to ona okazała się skuteczniejsza, sięgając po brąz. Hojnisz-Staręga zajęła czwarte miejsce. Wysokie, jednak często dla sportowca najgorsze.

– W Anterselvie swoje już przeżyłam… Kolejny raz otarłam się o medal, ale zawsze najgorzej smakuje pierwszy. Czwarte miejsce to sukces, naprawdę się cieszę – powiedziała, dodając, że w ostatnim akordzie sezonu spróbuje jeszcze pokazać się z bardzo dobrej strony w Pucharze Świata.

Jej niedzielne czwarte miejsce było najlepszym wynikiem polskiego biathlonisty osiągniętym na tych mistrzostwach.

Piotr Skrobisz