• Piątek, 3 kwietnia 2020

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Mit dawno obalony

Sobota, 22 lutego 2020 (19:51)

Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Lech Wałęsa nie skakał przez żaden płot, tylko go przywieźli do Stoczni – mówił Leszek Miller w rozmowie z Janem Kulczykiem. Później z tych słów się wycofał...

– Wałęsa, a właściwie o Wałęsie stworzono legendę, która miała go wysunąć na czoło działaczy strajkowych w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku. Niewątpliwie miał on kwalifikacje, aby być liderem wiecowym, i to właśnie wykorzystano. Przecież osławione przeskoczenie muru przez Wałęsę od początku traktowano z przymrużeniem oka. W publikacjach, które się ukazały, przebadano – w miarę dokładnie – jego biogram i dokonania z okresu strajku i jest tam powiedziane, że wersja, którą potwierdza w rozmowie z Kulczykiem Leszek Miller, mówiąc, że z informacji, jaką przekazał mu nieżyjący już komandor Marynarki Wojennej, wynika, że tak naprawdę Wałęsę przywieźli do stoczni, jest prawdziwa. Zwłaszcza że Wałęsa przybył do stoczni i dołączył do strajku dosyć późno. To wszystko się scala w jedną całość i obala mit, jaki wyrósł wokół Wałęsy jako przywódcy; potwierdza też, że Lech Wałęsa – legenda o nim – zwłaszcza później – w okresie stanu wojennego, była potrzebna i rozwijana.

Andrzej Gwiazda, zresztą nie tylko on, mówił, że już po kilku dniach strajku wiedzieli, że Wałęsa to agent...

– Owszem, ci, którzy byli w najbliższym otoczeniu Lecha Wałęsy, już nawet przed strajkiem, znając jego uwikłania, mieli świadomość, że Wałęsa to agent bezpieki. Zresztą już wówczas z nim rozmawiano i wydawało się, że Wałęsa mógł się „urwać” z tej współpracy z SB i rzeczywiście podjąć działania opozycyjne, a nie usługowe wobec ówczesnej władzy komunistycznej. Liczono też, że stanie oko w oko z prawdą i przyzna się do tej swojej niechlubnej karty. Natomiast – tak jak powiedziałem – miał on niewątpliwie kwalifikacje człowieka, który może przewodzić, być liderem, co w czasie strajku było potrzebne. Nie oznacza to jednak, że nie patrzono mu na ręce – zwłaszcza że już po paru dniach chciał wygasić strajk. I tylko dzięki heroicznej postawie trzech kobiet z Anną Walentynowicz na czele uratowano protest, który się rozsypywał. Lech Wałęsa, mimo iż pozostał na czele strajku w Stoczni Gdańskiej, był pilnowany, żeby na kolejnych etapach protestu nie zepsuł sprawy. I taka jest prawda o Wałęsie, i ta wiedza jest niewygodna – zwłaszcza wiedza ludzi, którzy widzieli w nim człowieka – oględnie mówiąc – niepewnego. 

Czym kierował się Wałęsa, któremu przecież radzono, żeby się przyznał do swojej agenturalnej współpracy, ucinając tym samym wszystkie dywagacje, a nie szedł coraz bardziej w zaparte?

– Myślę, że gdyby się przyznał, wówczas wybaczono by mu nawet to, że mógł dać sobą zagrać, że poszedł na współpracę z bezpieką. Warto też przypomnieć, że już później Lech Wałęsa miał chwilę słabości i się przyznał, tylko że komunikat zaraz wycofano; to spowodowało, że dalej szedł i wciąż idzie w zaparte, i to przy tylu dowodach. To jest trudne do zrozumienia. Można założyć, że gdyby nie było dowodów, to można by jeszcze mieć jakieś wątpliwości, ale dowodów dyskredytujących Wałęsę i obnażających wszystkie jego kłamstwa jest nadto dużo, żeby móc zaprzeczać.

W czasie rozmowy Kulczyk – Miller padają słowa o sterowaniu Wałęsą. Czy można zaryzykować twierdzenie, że Wałęsa dał się wykorzystywać?

– To jest inna konsekwencja tej współpracy. Przecież były nawet sugestie – nie wiem, czy nie przestają być one ciągle istotne – że później Wałęsę przejęła Informacja Wojskowa. A zatem wokół osoby Lecha Wałęsy ciągle jest bardzo wiele niejasności, dwuznaczności, które można by wyjaśnić, siegając do istniejących dokumentów. Coś z tym trzeba będzie zrobić.

Komu i na co był potrzebny film o Lechu Wałęsie współfinansowany przez Jana Kulczyka?

– Nawet dzisiaj potrzebni są agenci wpływu. Potrzebni są ludzie, którzy będą mogli zostać użyci do różnych działań. A zatem tak jak wtedy było to bardzo potrzebne ówczesnym decydentom komunistycznym, żeby móc sterować strajkiem w Stoczni Gdańskiej, a następnie Ruchem Solidarnościowym, tak dzisiaj są środowiska, które chcą wpływać na różnego rodzaju ośrodki polityczne, a tym samym mieć wpływ na kierunek, w jakim ma iść Polska. Dla tego typu środowisk taki człowiek jak Wałęsa będzie zawsze użyteczny. Inna sprawa na ile dzisiaj Wałęsa może być dla kogokolwiek użyteczny, bo co do tego można mieć wątpliwości. Chyba nawet jego polityczni przyjaciele mogą do niego podchodzić z coraz większą rezerwą. 

Może czas wrócić do źródeł i raz na zawsze zapisać na kartach historii, że to nie Wałęsa, ale Ruch Społeczny „Solidarność” był główną siłą, która obaliła układ komunistyczny?

– To jest jasne, że to Naród polski, polscy robotnicy w patriotycznym buncie obalili komunę. Tylko proszę zwrócić uwagę, że ujawniono źródła potwierdzające agenturalną przeszłość Lecha Wałęsy, ujawniono dokumenty i nic to nie zmieniło, bo ze strony samego zainteresowanego oraz ze strony jego politycznych przyjaciół ciągle są zaprzeczenia. Chyba jest coś w tym stwierdzeniu, że jedni mogą znacznie więcej od innych. Tak jest też w przypadku Lecha Wałęsy.

Dziękuję za rozmowę.    

 

Mariusz Kamieniecki