• Wtorek, 26 maja 2026

    imieniny: Eweliny, Filipa, Pauliny

Rolnictwo

Żywność bez chemii

Wtorek, 18 lutego 2020 (09:42)

Rolnictwo ekologiczne w Polsce potrzebuje wsparcia. Planowane są szkolenia dla rolników  z zakresu produkcji ekologicznej.

Zwiększenie produkcji żywności ekologicznej jest jednym z ważniejszych wyzwań stojących przed polskim rolnictwem. Wartość tego rynku wyrażona w cenach detalicznych brutto szacowana jest na 1,3 mld zł według danych za rok 2018. I w ciągu sześciu lat wzrosła ona aż o 1 mld zł. Aby wykorzystać tendencję wzrostową – a także fakt, że na żywność ekologiczną jest coraz większy popyt w Europie – konieczne jest podjęcie działań zmierzających do rozwoju branży.

Dlatego też w tym roku Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi planuje ruszyć z cyklem ogólnopolskich szkoleń dla rolników, którzy chcą wejść do systemu rolnictwa ekologicznego lub już w nim uczestniczą, podczas których będą oni szeroko informowani o wszystkich zagadnieniach i problematyce prowadzenia produkcji ekologicznej. Uruchamiany jest też system gospodarstw demonstracyjnych w zakresie produkcji ekologicznej. To właśnie w nich rolnicy będą szkoleni z zasad efektywnego gospodarowania.

– Resort podejmuje szereg działań, które mają na celu zwiększenie popytu oraz podaży produktów ekologicznych. Dokumentem strategicznym w tym zakresie jest m.in. Plan dla wsi, którego ideą jest ugruntowanie pozycji rolnictwa, pełne wykorzystanie jego potencjału oraz ustabilizowanie produkcji rolnej na wysokim poziomie – powiedziała w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Małgorzata Książyk, dyrektor biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Dzisiaj ogromnym problemem w zwiększaniu popularności zdrowej żywności jest jej cena. Jest ona dużo wyższa od tej produkowanej przemysłowo. Doktor Gabriela Masłowska, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreśla, że czynnik ceny jest dla wielu polskich rodzin problemem nie do przeskoczenia.

– Niestety, ale dla wielu rodzin cena produktów oferowanych w sklepach jest jedynym kryterium, którym kierują się podczas zakupów. Większość Polaków wybierze taniego kurczaka, importowanego z zagranicy, który był faszerowany antybiotykami, niż zdrowe polskie mięso. To jest ogromny problem – zauważa poseł Masłowska.

Jak wyjaśnia Gabriela Masłowska, zalew polskiego rynku artykułami żywnościowymi obcego pochodzenia, a w dodatku produkowanymi w oparciu o chemię i polepszacze, jest bardzo poważny. – Jeżeli kurczak zwiększa za pomocą chemii w znaczący sposób swoją masę, to nie łudźmy się, że jest to dla nas zdrowe. Oszczędzając na produktach żywnościowych, niszczymy swój organizm, a tym samym wydajemy później więcej na leczenie – mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Edukacja społeczeństwa

Już teraz prawdziwą plagą jest zjawisko nadwagi i otyłości. Według szacunków problem nadwagi dotyczy 68 proc. mężczyzn i 53 proc. kobiet w Polsce. Z kolei otyłość występuje u 25 proc. mężczyzn i 23 proc. kobiet. Fatalnie jest również w przypadku młodzieży. Nadwaga dotyka 44 proc. chłopców i 25 proc. dziewcząt. – Ważniejsza od przekonywania rolników do zajmowania się produkcją ekologiczną jest edukacja społeczeństwa. Bez niej nie poradzimy sobie z plagami, które nas niszczą. Możemy wydawać miliardy złotych na reklamy zdrowej żywności, ale nic to nie da, gdy konsument nie będzie miał świadomości, że garść zdrowych jagód jest dla niego lepsza niż paczka wafelków. Nie uratujemy rolnictwa, gdy statystyczny Polak będzie decydował się na zakup kurczaka wyhodowanego na antybiotykach, zamiast zdrowego, a droższego mięsa – akcentuje parlamentarzystka.

Jednakże resort rolnictwa i rozwoju wsi już podejmuje działania w tym zakresie. – Przykładowo uruchomiona jest kampania informacyjno-promocyjna skierowana do przedszkoli w zakresie rozpoznawalności logo rolnictwa ekologicznego i zrozumienia, czym jest rolnictwo ekologiczne, która spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem i jest kontynuowana – wskazuje Małgorzata Książyk. Rozszerzono także liczbę imprez targowych poświęconych rolnictwu ekologicznemu, na których planowane jest utworzenie stoiska narodowego. – Na 2020 rok planowany jest także cykl ogólnopolskich szkoleń dla rolników, którzy chcą wejść do systemu rolnictwa ekologicznego lub już w nim uczestniczą, podczas których będą oni szeroko informowani o wszystkich zagadnieniach i problematyce prowadzenia produkcji ekologicznej – zwraca uwagę dyrektor biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Poważną przeszkodą w uwolnieniu potencjału branży żywności ekologicznej jest sytuacja w handlu i dystrybucji. Sieć zalewają filmy i zdjęcia publikowane przez rolników, w których udowadniają, że zagraniczne sieci handlowe – jako polskie produkty – oznaczają żywność importowaną z krajów Europy Zachodniej. – Naszym problemem jest sytuacja, którą odziedziczyliśmy po decydentach, którzy na początku lat 90. XX wieku zdecydowali się na masowe wyprzedawanie polskiego majątku. Kluczowe dla rolnictwa segmenty gospodarki zostały sprzedane. Przez dekady nie uda nam się tego problemu rozwiązać – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jacek Podgórski, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Jak dodaje, szansą dla naszych gospodarstw jest rolniczy handel detaliczny.

– Około 30 proc. gospodarstw rolnych w Polsce to tzw. gospodarstwa duże, a więc takie, których powierzchnia przekracza 50 hektarów. Wobec tego rozdrobnienia, braku spółdzielczości rolnej, muszą sprzedawać produkty na rynkach lokalnych. To właśnie one są głównymi odbiorcami polskich produktów ekologicznych. Niestety, ale jeszcze nie jesteśmy w stanie ich w dużej ilości eksportować – konstatuje Jacek Podgórski. W związku z tym, że bardzo duża część obrotu i sprzedaży produktów ekologicznych to obrót i sprzedaż w ramach wspólnego rynku UE, MRiRW nie posiada danych o wielkości eksportu żywności ekologicznej. Z kolei w 2018 roku wielkość importu wyniosła 17 tys. ton.

Być świadomym konsumentem

– Szacuje się, że stosunek importu do eksportu żywności ekologicznej wynosi 1:3 na naszą niekorzyść. To saldo jest dla nas całkowicie niekorzystne. Zalewa nas więc żywność ekologiczna z Europy Zachodniej. W sytuacji braku spółdzielczości rolnej, nawet gdy nasi rolnicy wyprodukują żywność ekologiczną, to mogą zaistnieć tylko na rynkach lokalnych, w ramach sprzedaży detalicznej. Wojny z sieciami handlowymi nie wygramy i rolnicy robią świetną robotę, pokazując oszustwa tych wielkich. Polacy mogą się przekonać, jak to jest z ich uczciwością – podkreśla dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Dodaje przy tym, że nie ma szans na to, aby Unia Europejska pozwoliła na takie zaostrzenie przepisów, które pozwoliłyby ochronić polskie rolnictwo przed zalewem żywności produkowanej za granicą. – Ale z tym problemem możemy poradzić sobie sami. Wystarczy, żebyśmy byli świadomymi konsumentami. Robiąc zakupy, decydujmy się na wybór zdrowej żywności pochodzącej z Polski. Obecnie mamy dostęp do aplikacji, które pozwolą nam rozróżnić produkt rodzimy od takiego, który się pod niego podszywa – zauważa Jacek Podgórski.

Rafał Stefaniuk