• Wtorek, 26 maja 2026

    imieniny: Eweliny, Filipa, Pauliny

Cyniczna gra na emocjach

Poniedziałek, 17 lutego 2020 (22:44)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Budżet na 2020 rok został przyjęty, pierwszy raz od lat budżet zrównoważony. Czy możliwy do zrealizowania?

– Dzisiaj nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy ten budżet na 2020 rok jest realny, wykonalny i możliwy do zrealizowania. Kiedy tworzy się budżet, zawsze robi się zestawienie wskazania ilości wydatków i dochodów, a jednocześnie, jeśli brakuje pieniędzy na wydatki, trzeba wskazać źródło, z jakiego te środki będą pochodzić. Mówiąc o budżecie państwa, staram się oddzielić PR polityczny od realiów.

Jakie są zatem realia?

– Przede wszystkim – skoro jest tak dobrze – to dlaczego po raz drugi zrobiono skok na kasę z Otwartych Funduszy Emerytalnych, które to pieniądze zostały zabrane? Co więcej, od tego trzeba będzie zapłacić jeszcze podatek. Idąc dalej, jeżeli jest tak dobrze, to skąd dług Narodowego Funduszu Zdrowia, skąd dług w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych? Jak Pan widzi, staram się być daleki od huraoptymizmu – patrzę bardzo realnie i w sposób obiektywny na rzeczywistość. Obiektywizm podpowiada mi, że w maju mamy wybory prezydenckie i opcja rządząca dzisiaj w Polsce musi je wygrać – koniec, kropka. Wszystko jest temu podporządkowane. To, że statystycznie, PR-owsko budżet można ładnie ubrać i sprzedać, to co do tego nie mam wątpliwości, ale fakty – zwłaszcza jeśli chodzi o finanse – są niepodważalne – druga część OFE właśnie została przejęta.

Założono, że PKB w ujęciu realnym wzrośnie o 3,7 proc., a inflacja utrzyma się na poziomie 2,5 proc., tymczasem w styczniu br. inflacja osiągnęła pułap 4,4 proc. – najwyższy od 2011 roku, a eksperci mówią, że to nie koniec…

– Z inflacją tak już jest, że raz rośnie, raz opada, więc tym bardziej należy być ostrożnym. Dlatego powtarzam raz jeszcze, że nie podjąłbym się jednoznacznego wskazania, że to jest budżet sukcesu czy budżet porażki. Pamiętajmy też, że bieżący rok jest najbardziej nieprzewidywalny, bo dzisiaj nikt nie jest w stanie realnie ocenić konsekwencji wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Warto też mieć na uwadze, że mamy okres pośredni, okres przejściowy do końca tego roku i ciągle nie jest wiadome, czy nie będzie to tzw. twardy brexit. Jest zatem wiele czynników, które są bardzo istotne i mogą mieć wpływ na kondycję polskiej gospodarki, a tym samym na kondycję polskiego budżetu.

To, że PiS chciałby stworzyć zrównoważony budżet tylko pod publiczkę, żeby zyskać dodatkowe poparcie przy wyborach prezydenckich, jest niekoniecznie tezą prawdziwą, bo do tej pory wszystko, co zapowiadało PiS, zostało zrealizowane.

– Zgadzam się z Panem. Jednocześnie zwracam uwagę, że przez minione lata słupki wydatków i dochodów musiały się zbilansować, natomiast żeby uzupełnić brakujące środki, trzeba było wyemitować obligacje, zaciągnąć kredyty albo nawet podnieść takie czy inne podatki, a więc trzeba było wskazać źródła. W tym wypadku ZUS jest częścią budżetu państwa i dzisiaj zobowiązania ZUS-u nie są liczone w milionach, w miliardach złotych, ale powoli opieramy się na bilionie złotych i co ciekawe – te sumy realnie nie istnieją. Tak czy inaczej mamy rok wyborczy, dlatego poczekajmy na ostateczne rozstrzygnięcia, a na oceny, czy się uda zbilansować ten budżet, czy nie, to pokaże czas.

Kwestię budżetu przykryła nieco sprawa dwóch miliardów złotych dotacji dla telewizji publicznej, co opozycja w Sejmie wykorzystała podczas debaty do podsycania nastrojów. Mieliśmy festiwal hipokryzji?

– To jest temat bardzo drażliwy i wykorzystywanie do niecnych celów kwestii zdrowia i życia ludzkiego jest czymś bulwersującym. Tak się składa, że oboje moi rodzice zmarli na raka… Jestem zatem jedną z tych osób, które nie zgodzą się na cyniczne wykorzystywanie osób chorych do rozgrywania przez polityków, i dotyczy to wszystkich opcji. Na takie podejście nie ma mojej zgody. To, co się dzisiaj robi, to jest jeden wielki populizm. Sporo czasu zajęło mi poszukiwanie statystyk nakładów na polską onkologię, na walkę z rakiem w zestawieniu wydatkowym i najciekawsze jest to, że takich danych nigdzie nie mogłem znaleźć. To znaczy, że żaden rząd na przestrzeni ostatnich kilkunastu czy nawet 20 lat nie ma się czym pochwalić. Wydatki na onkologię zawsze były w tzw. ogonie, zawsze w gronie państw europejskich byliśmy w tyle, i to jest smutna prawda o polskich rządach, jeśli chodzi o podejście do onkologii. Jeszcze raz podkreślam, że moi rodzice zmarli na raka i nie życzę sobie, żeby ktoś w sposób bezczelny wykorzystywał ludzkie zdrowie i życie do celów politycznych, podczas gdy żadna siła polityczna na przestrzeni lat nie wypracowała spójnego, mądrego systemu finansowania walki z rakiem, systemu, który byłby na tyle realny, że byłby z powodzeniem realizowany przez następców. Jak dotąd nie mamy czegoś takiego i grzechy zaniedbania są po wszystkich stronach. Za to jest cyniczna gra polityczna na emocjach.

Dlaczego nie ma kontynuacji działań, o czym Pan wspomniał, i to nie tylko w ochronie zdrowia, ale także w oświacie? W efekcie każdy nowy minister ma własny plan.

– Oczywiście potrzebny jest mądry plan, potrzebna jest profilaktyka, zakup wysokiej jakości sprzętu, budowa ośrodków onkologicznych, co na tę chwilę jest robione nie dość, że chaotycznie, to jeszcze ślamazarnie, bez planu, bez pomysłu. Nie podoba mi się granie na emocjach dzisiaj przez opozycję, podczas gdy rządy koalicji PO – PSL nie zrobiły nic dla polskiej onkologii. Opozycja zapomina, jak niechlubną rolę na stanowisku ministra zdrowia odegrali chociażby Bartosz Arłukowicz czy Ewa Kopacz.

Teraz została opracowana Narodowa Strategia Onkologiczna na lata 2020-2030 i jak słyszymy, rząd Zjednoczonej Prawicy przekazuje na ochronę zdrowia dwa razy więcej środków niż poprzednicy, nie mówiąc już o programach społecznych.

– To dobrze, że są podejmowane działania, tylko że strategie zazwyczaj mają to do siebie, że ładnie wyglądają na papierze, a problem bywa w ich realizacji. Dlatego warto sięgnąć do dalszych strategii i założeń i zobaczyć, jak były one realizowane. Myślę, że taka analiza będzie najlepszą wizytówką każdego rządu.

Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki