• Czwartek, 27 lutego 2020

    imieniny: Gabriela, Anastazji

Rosja: Kampania oskarżania Polski

Czwartek, 13 lutego 2020 (22:23)

Rosja kieruje wobec Polski coraz to więcej oskarżeń. Są one często bezpodstawne, fałszujące historię.

Rozpoczęła się masowa kampania oskarżania Polski o wymyślone winy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością – podkreśla prof. Nikołaj Iwanow, historyk z Uniwersytetu Opolskiego, odnosząc się do słów Siergieja Naryszkina, dyrektora rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego, który stwierdził, że Polska była „milczącym wspólnikiem” Niemiec przed II wojną.

Historyk akcentuje sprzymierzone relacje pomiędzy ówczesnym Związkiem Sowieckim a III Rzeszą. Trwały one dwa lata i miały ułatwić niemiecką agresję na Zachodzie. Józef Stalin liczył, że na Zachodzie będzie trwała wojna podobna do tej, jaką była I wojna światowa – że Niemcy i Francuzi wykończą się w okopach, tak jak pod Verdun w 1916 roku. „Stalin liczył na to, że potem zajmie gołymi rękami całą Europę. Polska podpisując układ o nieagresji z Niemcami, chciała po prostu zabezpieczyć się przed niemiecką agresją. Później Niemcy ten pakt o nieagresji uznali za niebyły” – wyjaśnia Iwanow.

„Wydaje mi się, że to, co mówi Siergiej Naryszkin, to jest to zamówienie polityczne. W Rosji teraz rozpoczęła się niesamowita kampania propagandowa. Każdy, kto może kopnąć Polskę poniżej pasa, robi to. Do tego chóru, który jest dyrygowany prawdopodobnie z Kremla, dołączył się szef wywiadu. Niestety, jeżeli szef państwa mówi, że Polska była jednym z winowajców rozpoczęcia II wojny światowej, to trudno się dziwić, że jego podwładni mówią mniej więcej to samo, a czasem jeszcze gorsze rzeczy” – oświadcza Nikołaj Iwanow.

Siergiej Naryszkin, dyrektor rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR), w wywiadzie dla telewizji Zwiezda oświadczył, że przedwojenna Polska stała się „milczącym wspólnikiem agresora”, podpisując w 1934 roku z Niemcami deklarację o niestosowaniu przemocy.

O wywiadzie poinformował w czwartek dziennik „Kommiersant”. Telewizja Zwiezda, podlegająca ministerstwu obrony Rosji, zamieściła fragment na swojej stronie internetowej w środę wieczorem.

AB, PAP