Informacje mogą być obarczone błędem
Wtorek, 22 stycznia 2013 (11:34)Mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej:
- Komunikat o podjęciu w ciągu kilku tygodni decyzji o ekshumacji, świadczy o tym, że prokuratura przez cały czas rozważa tę kwestię. Wnioski w tej sprawie złożone przez pełnomocników, czy rodziny ofiar katastrofy, wciąż czekają na rozpoznanie. Najwyższa pora żeby zostały rozpatrzone. Dobrze, że w ogólne prokuratura zapowiada, iż je rozpozna.
Natomiast jeśli chodzi o zwrócenia się do USA o uszczegółowienie wyników badań urządzeń systemu TAWS i FMS uważam, że każdą autokorektę i wykrycie pewnych nieprawidłowości w dotychczasowych źródłach informacji należy pozytywnie oceniać. Aczkolwiek minęło już prawie 3 lata od katastrofy. W związku z tym należy pamiętać też o tym, że każda następna czynność jest jednak wykonywana po dłuższym czasie.
Może to się przekładać na pewnego rodzaju wiarygodność tych informacji. Natomiast dziś trzeba wszystko weryfikować. Nikt – myślę, że także prokuratura - nie jest zadowolony z czasu, w jakim spływają informacje do polskich śledczych. Więc ewentualne dopytywania biegłych, czy też prośba o nowe informacje, też są obarczone tym samym błędem, ponieważ wszystko odbywa się dość późno.
Ale dobrze, że są podejmowane takie działania – lepiej późno niż wcale.
Jeśli chodzi o niezwrócenie przez Rosjan rejestratorów parametrów lotu, należy zwrócić tutaj uwagę na fakt, że są to dowody rzeczowe śledztwa rosyjskiego. Trzeba je traktować na równi z wrakiem i czarnymi skrzynkami. Na skutek bezprawnego przyjęcia przez polską administrację porządku prawnego - konwencji chicagowskiej, Rosja ma w tej kwestii carte blanche, dopóki nie skończy swojego śledztwa. Wiele wskazuje na to, że jeszcze długo to nie nastąpi.
Były pewne sygnały, że śledztwo miało się skończyć we wrześniu, czy w listopadzie ubiegłego roku. Tymczasem to nie nastąpiło, a mamy już prawie luty.
Póki śledztwo się nie skończy, Rosja nam tych dowodów nie przekaże. Po pierwsze jest to specyfika tamtego postępowania, a po drugie konsekwencja przyjęcia przez polski rząd na własne życzenie takiego porządku prawnego, który to umożliwia.
Natomiast zgodne z prawem byłoby przyjęcie jako podstawy postępowania polsko-rosyjskiej umowy „w sprawie zasad wzajemnego ruchu lotniczego wojskowych statków powietrznych” z 1993 roku. Mielibyśmy wtedy wspólnie prowadzone prace, komisję i dowody. Natomiast przyjęcie procedur cywilnych z załącznika 13 do konwencji chicagowskiej spowodowało, iż priorytet uzyskali Rosjanie, dopóki nie skończą swoich badań. Wiadomo, że wyjaśnianie przyczyn katastrofy lotniczej może trwać lata. W związku z tym, możemy też antycypować, że będą jakieś problemy z tymi dowodami.
not. JD