Senat nie może być izbą destrukcji
Sobota, 8 lutego 2020 (14:35)Z Alicją Zając, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Senat wprawdzie opowiedział się za podwyżkami emerytur i rent, ale cztery poprawki, a szczególnie jedna budzi niepokój, bo znosi finansowane 13. emerytury z Funduszu Solidarnościowego. Co to oznacza?
– Czasem tak bywa, że większość, a taką w Senacie ma w tym momencie opozycja, niestety nie myśli przez pryzmat potrzeb czy zadań, które są realizowane przez rząd, tylko manifestuje, że mając nieznaczną przewagą, może dowolnie przegłosować i de facto odrzucić każdą ustawę. Jeżeli się to nie zmieni, to będziemy mieć dużą trudność, aby zrealizować wszystkie zamierzenia, które zaplanowaliśmy na 2020 rok. Jesteśmy przed pracami nad budżetem i 19-20 lutego odbędą się posiedzenia senackiej komisji budżetowej, a w ostatnim tygodniu lutego będziemy w Senacie dyskutować na ten temat. Już się obawiamy, że poprawki, które będzie zgłaszała Platforma, czy – jak to określił senator Wojciech Skurkiewicz – „tęczowa koalicja”, będą szły w kierunku zmian w budżecie nie do końca korzystnych nie dla nas, ale dla Polski i Polaków.
Czemu mają służyć te wszystkie działania opozycji?
– Wygląda, że mają jakiś interes, którego ja osobiście nie widzę i nie rozumiem. Natomiast nie bierze się pod uwagę, że traci na tym bardzo wiele osób, wiele środowisk, które jak w przypadku 13. emerytury czy renty naprawdę potrzebują tych pieniędzy.
A zatem nie jest to pomyłka?
– Absolutnie nie. Mamy tu wyraźnie do czynienia ze złą wolą, obstrukcją i próbą zablokowania wypłaty 13. emerytury. W Senacie są próby torpedowania wszystkiego, co się tylko da. Przykładem jest odrzucona w piątek nowelizacja prawa geologicznego i górniczego zakładająca, że postępowania w sprawie koncesji na poszukiwanie lub rozpoznawanie złóż kopalin stałych wszczęte przed końcem 2014 roku, a dotychczas niezakończone, będą prowadzone na podstawie obowiązujących wówczas przepisów. Nie pomogła argumentacja, że ustawa ta jest bardzo potrzebna, bo porządkuje pewien system prawny, pozwala wydać decyzję, przeprowadzić i zakończyć postępowanie koncesyjne. Wiele mówi się o polityce klimatycznej, antysmogowej itd., ale jak przychodzi do konkretów, to górę bierze polityka anty-PiS. Zapomina się, że jesteśmy senatorami, którzy zostali wybrani do pewnych zadań, że mamy pracować dla dobra Polaków, ale pojęcie misji w tym środowisku nie istnieje.
Chyba wszystkim powinno zależeć na poprawie bytu Polaków?
– Widać, że niekoniecznie, że niektórym zależy na torpedowaniu reform, które wychodzą naprzeciw oczekiwaniom społecznym, poprawie bytu najniżej uposażonych Polaków. Obecny rząd dzieli dobra między najuboższych, ale za rządów koalicji PO – PSL tylko pewne grupy interesu miały się dobrze, bogaciły się, ale nie było żadnej troski o zwykłego człowieka. Jeśli chodzi o kwestie podwyżek emerytur i rent, czy tzw. trzynastki, to przez wiele lat niestety nie było pomocy państwa w takim wymiarze jak obecnie, bo wszystkie projekty prospołeczne są niczym innym jak otwarciem na człowieka, bo cóż może być ważniejszego jak poprawa bytu Polaków? Niestety w tym również się nam przeszkadza, ale tym większa jest satysfakcja z osiągnięć. Ale choć się nam przeszkadza na ten moment, to my i tak damy radę. Przez lata byliśmy w opozycji i jakoś dawaliśmy radę, wierzę, że teraz, mimo torpedowania dobrych projektów przez większość senacką, poradzimy sobie. Senat nie może być izbą destrukcji.
Sprawa wróci do Sejmu i to ostatecznie Sejm będzie decydował, i wszystko wskazuje na to, że odrzuci poprawki większości senackiej…
– Platforma, PSL z Lewicą mają, owszem, większość liczebną, ale na pewno nie jest to większość merytoryczna. Całe szczęście, że jest Sejm, w którym mamy przewagę i można poprawki większości senackiej odrzucić. Oczywiście można blokować, ale czemu ma to służyć? Uważam, że jeśli się podejmujemy jakiegoś zadania, to powinniśmy to robić dobrze, z korzyścią dla innych. Niestety widzę, że działania, jakie podejmuje większość senacka – „tęczowa koalicja”, są działaniami negatywnymi, destrukcyjnymi.
W poprzedniej kadencji zarzucano PiS-owi, że Sejm czy Senat często pracują nocą, tymczasem teraz obrady też odbywają się po północy. Miała być izba refleksji, a jest…
– Nie wiem, czy dobrym określeniem na to, co dzieje się w Senacie, jest słowo chaos, ale z całą pewnością praca Senatu nie jest jeszcze uporządkowana. Ostatnio, kiedy weszłam do Senatu o godz. 9.30 na posiedzenie komisji, to wyszłam z Senatu po godz. 1.00 w nocy. Uważam, że to musi się zmienić, bo zadaniem Senatu nie jest zbyt częste organizowanie konferencji prasowych na jednej czy drugiej ściance, ale naszym zadaniem jest praca w komisjach i podczas posiedzeń plenarnych, gdzie przyjmujemy ważne przepisy zawarte w ustawach. Nasze działania w poprzedniej kadencji i dłuższe posiedzenia Sejmu czy Senatu były spowodowane tym, że zmian ustawowych, zmian oczekiwanych przez społeczeństwo było bardzo dużo, a to wiązało się z określonym tempem prac. Inaczej musielibyśmy cały czas spędzać w Warszawie w Sejmie czy w Senacie, a gdzie praca w terenie, gdzie spotkania z wyborcami, którzy wyznaczają nam cele?
Czy marszałek Tomasz Grodzki panuje nad Senatem, który ,jak widać, staje się miejscem totalnego sprzeciwu wobec rządu Zjednoczonej Prawicy?
– Większość senacka pod kierownictwem marszałka Grodzkiego wypowiada totalną wojnę rządowi. Senat od wielu jest instytucją w dużej mierze ukształtowaną i niełatwo będzie to zepsuć. Na stanowisku szefa Kancelarii Senatu jest długoletni legislator, wcześniej dyrektor Biura Obsługi Senatorów, dr Piotr Świątecki, który koordynuje pracę Senatu i póki co wygląda to dobrze. Natomiast obawiam się, żeby legislatorzy nie poszli w kierunku tylko krytyki rządu i nie stwarzali pozorów, że ustawy są źle przygotowane. Jest też wielu senatorów, którzy wiedzą, po co przyszli do Senatu, i chcą pracować, natomiast niepotrzebnie zaczął dominować czynnik polityczny. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że Tomasz Grodzki, w końcu lekarz z osiągnięciami zawodowymi, którego znam przecież z poprzedniej kadencji, będzie aspirował do roli marszałka Senatu. Od profesora medycyny, bądź co bądź człowieka wykształconego, oczekuję pewnego wzoru, ale jak widać nie zawsze tak jest i kiedy dana osoba wychodzi na wyżyny, niekoniecznie potrafi się sprawdzić w tej roli, bywa, że zachłystuje się nową funkcją. Osobiście nie zabiegam, nigdy nie zabiegałam o zaszczyty czy funkcje, wolałam i wolę być bliżej człowieka, ale widać, że niektórych to kusi i bywa, że przerasta. Trzecia osoba w państwie to nie tylko zaszczyt, ale też obowiązek, bo taka osoba powinna być wizytówką naszego państwa, bezstronną, co doskonale prezentuje marszałek Sejmu Elżbieta Witek, która swoją funkcję pełni w sposób merytoryczny, ale równocześnie bardzo elegancki. Natomiast jeśli chodzi o marszałka Grodzkiego, to zapewne się stara, ale chyba mu to nie do końca wychodzi.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki