Rozstrzygnięcie w pierwszej turze?
Czwartek, 6 lutego 2020 (21:01)Ze Stanisławem Ożogiem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Znamy już termin wyborów prezydenckich, które – jak ogłosiła marszałek Sejmu Elżbieta Witek – odbędą się 10 maja br. Kampania będzie zatem dość krótka. Komu sprzyja, a komu może przeszkadzać krótka kampania wyborcza?
– 10 maja to bardzo dobra data, przypomnę tylko, że pięć lat temu dokładnie w tym samym terminie odbyła się I tura wyborów prezydenckich, które – w rezultacie – wygrał Andrzej Duda, obejmując najwyższy urząd w państwie. Natomiast kandydaci ubiegający się w najbliższych wyborach o ten zaszczytny urząd są znani także ze swoich dokonań, wystąpień czy innej działalności na forum publicznym. Trudno zatem mówić – jak niektórzy twierdzą – że będzie to kampania krótka. Dla kandydatki Koalicji Obywatelskiej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej krótki termin to chyba nawet dobrze, bo będzie mniej okazji do wpadek, których, póki co, notuje sporo.
Andrzej Duda ponownie będzie się ubiegał o prezydenturę, co zapowiedział podczas spotkania z mieszkańcami Lubartowa…
– Wszyscy znamy dokonania i poziom prezentowany przez prezydenta Andrzeja Dudę. Wszystkim, którzy mają jakiekolwiek wątpliwości, chcę przypomnieć zachowania byłego – na całe szczęście – prezydenta Bronisława Komorowskiego i jego wyczyny chociażby w parlamencie japońskim w 2015 roku. Natomiast pięć lat prezydentury Andrzeja Dudy pokazały, że jest to mąż stanu – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Weźmy chociażby inicjatywę Trójmorza dającą szanse realizacji wspólnych, potężnych przedsięwzięć infrastrukturalnych, gospodarczych w tej części Europy – inicjatywę, którą poparł prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Prezydent Duda doskonale czuje się w kontaktach z innymi przywódcami Europy i świata, a język nie stanowi bariery w tych bezpośrednich relacjach, jak to bywało w przypadku jego poprzednika.
We wszystkich sondażach prezydent Duda ma sporą przewagę. Czy Pana zdaniem jest szansa, że wybory rozstrzygną się w I turze?
– Osobiście jestem przekonany, że wybory prezydenckie rozstrzygną się w I turze i nie będzie potrzebna dogrywka. Natomiast jeśli chodzi o sondaże, to byłbym bardzo ostrożny, bo to nie sondaże zdecydują o wyborze prezydenta, ale Polacy, którzy 10 maja pójdą do urn, aby oddać swój głos. Oczywiście potrzebna jest tutaj pokora i praca, bo pamiętamy, jak to wyglądało pięć lat temu, jaką przewagę w początkowych sondażach miał ówczesny prezydent Bronisław Komorowski i jak tę przewagę roztrwoniono. Jeśli zaś chodzi o prezydenta Andrzeja Dudę, to – nie oglądając się na sondaże – jestem spokojny, bo Polska ma bardzo dobrego prezydenta, który się nie oszczędza, nie stroni od kontaktów i rozmów z Polakami, który ma energię i zapał, jakie przekazuje Polsce.
Jeśli prezydent Duda nie wygrałby w I turze, to w II może być problem, bo będziemy świadkami głosowania wszyscy przeciw PiS.
– Ranga zbliżających się wyborów jest zbyt duża, ażeby – przynajmniej w części elektoratu kontrkandydatów prezydenta Andrzeja Dudy – nie pojawiła się refleksja, moment zastanowienia się i dokonanie wyboru zgodnego z interesem nie partyjnym, ale interesem Polski, a nie przeciwko komuś. Wierzę w mądrość zdecydowanej większości Polaków, czego świadkami byliśmy pięć lat temu.
Czy decyzja prezydenta, który podpisał ustawy sądowe i jak niektórzy twierdzą obrał kurs przeciw sędziom, przysporzy Andrzejowi Dudzie głosów czy może odwrotnie? Czy tą decyzją nie oddala on od siebie elektoratu centrowego?
– Prezydent Andrzej Duda, podpisując nowelizację m.in. Prawa o ustroju sądów powszechnych i ustawy o Sądzie Najwyższym, a także o sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze, nie oddala od siebie elektoratu centrowego, a wręcz przeciwnie – przybliża. Przecież jeśli chodzi o szeroko rozumiane reformy wymiaru sprawiedliwości, sądownictwa, to poparcie społeczne dla tego typu działań jest prawie 80-procentowe. Polacy oczekują reform sądownictwa, czemu dali wyraz, popierając w wyborach parlamentarnych po raz drugi z rzędu Prawo i Sprawiedliwość, dając nam tym samym mandat do tego typu zmian. Oglądałem relację ze spotkania prezydenta Dudy z mieszkańcami Lubartowa i reakcję, kiedy powiedział, że podpisał tzw. ustawy sądowe, i widziałem entuzjazm wśród ludzi. To pokazuje, że Polacy oczekują przeprowadzenia do końca reform wymiaru sprawiedliwości, a garstka przeciwników, także nielicznej części przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, nie zatrzyma tego procesu.
Reforma sądów może zdominować kampanię prezydencką?
– Z całą pewnością przeciwnicy reform wymiaru sprawiedliwości – sympatycy tzw. starego układu, będą robić wszystko, ażeby pokazywać tę reformę w złym świetle i zachęcać do protestów społecznych. Można się zatem spodziewać, że będą nie tylko naginać prawo, ale wręcz kłamać w sposób niegodny, niemający nic wspólnego z rzeczywistością, interpretując poszczególne przepisy, i będą wmawiać ludziom, a także instytucjom zagranicznym, że my łamiemy Konstytucję czy też że nie stosujemy się do prawa Unii Europejskiej. Tymczasem jest to totalna nieprawda. Ponadto jeśli chodzi o szeroko rozumiany wymiar sprawiedliwości, to traktat o Unii Europejskiej czy tzw. protokół brytyjski stanowiący niejako aneks do traktatu lizbońskiego w sposób jednoznaczny określają, że wymiar sprawiedliwości jest domeną państw narodowych, a jakakolwiek ingerencja z zewnątrz jest mieszaniem się w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa.
Jakiej zatem kampanii prezydenckiej możemy się spodziewać i co będzie w niej decydujące?
– Wydaje mi się, że możemy mieć do czynienia z bardzo brutalną kampanią prezydencką. Powiem więcej, że – w mojej ocenie – ta brutalizacja w szeregach kontrkandydatów prezydenta Andrzeja Dudy nastąpi bardzo szybko. Każdy z nich będzie miał nadzieję, że znajdzie się w II turze i że to właśnie on będzie mógł rywalizować bezpośrednio o najwyższy urząd w państwie. Dlatego ta walka w I turze między kontrkandydatami prezydenta Andrzeja Dudy może być bardzo brutalna. To rodzi też inne zagrożenia, mianowicie taka brutalizacja kampanii może zniechęcić jakąś część elektoratu – poza Prawem i Sprawiedliwością – do rezygnacji z uczestnictwa w wyborach 10 maja. Ale to z kolei będzie sprzyjało urzędującemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie i jego zwycięstwu już w I turze.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki