• Wtorek, 7 lipca 2020

    imieniny: Estery, Ewalda, Klaudiusza

Ryzykowny rozładunek

Wtorek, 28 stycznia 2020 (02:43)

W Polsce nie ma instytucji, która monitoruje liczbę wypadków w portach

To sytuacja nienormalna, biorąc pod uwagę, że Gdańsk jest największym portem przeładunkowym nad Bałtykiem. Wraz ze wzrostem przeładunku towarów dochodzi do coraz większej liczby wypadków. – Praca w portach jest niebezpieczna. Szczególnie przy załadunku lub rozładunku statków. Bardzo często musimy zajmować się materiałami niebezpiecznymi. Niesprzyjająca pogoda nikogo nie obchodzi, bo port musi funkcjonować – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jacek Szornak, przewodniczący Krajowej Sekcji Portów Morskich NSZZ „Solidarność”.

W jego ocenie, spowodowane jest to wzrostem firm zewnętrznych zajmujących się pracą w portach oraz zatrudnianiem osób niewykwalifikowanych, często obcokrajowców. Związkowcy przekonują, że żadna instytucja państwa nie prowadzi rzetelnych danych odnoszących się do liczby wypadków przy przeładunku w portach. – Wypadki są tematem tabu. Poszczególne służby BHP w firmach odnotowują nieszczęśliwe wydarzenia, ale tylko te, które dotyczą osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. I tak to jest informacja własna firm – podkreśla Jacek Szornak.

Zwróciliśmy się z pytaniem do zarządów portów w Gdańsku i Szczecinie o dane dotyczące skali wypadków. – Zarząd portu administruje tylko terenami portowymi, wydzierżawiając je przedsiębiorstwom portowym, które zajmują się obsługą przeładunków w portach. Nie posiadamy danych w zakresie ewentualnych wypadków w porcie, ponieważ nie dotyczy to naszych pracowników – informuje nas Monika Woźniak-Lewandowska, specjalista ds. komunikacji i PR portu Szczecin.

Fakt ten potwierdza także Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Rafał Stefaniuk