Propozycje nie do przyjęcia
Niedziela, 26 stycznia 2020 (13:06)Z Andrzejem Bogdanowiczem, dyrektorem generalnym Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego rozmawia Artur Kowalski.
Komisja ds. transportu Parlamentu Europejskiego poparła w tym tygodniu propozycję zmiany zasad funkcjonowania przewoźników w UE. Czy w toku dotychczasowych prac udało się w jakiś sposób złagodzić – z punktu widzenia polskich przewoźników – projekt Pakietu Mobilności?
– Rozwiązania prawne zawarte w Pakiecie Mobilności I są w całości negowane przez środowisko przewoźników drogowych zrzeszonych w Ogólnopolskim Związku Pracodawców Transportu Drogowego. Nawet jeżeli pojawiają się głosy pozytywnie odnoszące się do niektórych rozwiązań, to formułowane są one na zasadzie odniesienia do sytuacji, że wybrano rozwiązanie mniej szkodzące transportowi, gospodarce, środowisku. Trudno cieszyć się z wyłączenia kierowców transportu drogowego z ograniczenia okresu delegowania do 12 miesięcy. Samo rozpoczęcie dyskusji na ten temat, że kierowca MTD po jakimś okresie wykonywania operacji transportowych miałby się stać stałym pracownikiem w innym państwie członkowskim, wskazywało na szkodliwość tej propozycji i całkowite niezrozumienie działania gospodarki UE, w tym branży transportowej. Raczej trudno sobie wyobrazić, żeby to miała być droga do przejęcia naszych kierowców i uzupełnienia swoich braków w tym zakresie. Na rynku pracy UE brakuje około pół miliona kierowców zawodowych. Niemniej lex specialis określająca odrębne zasady delegowania dla kierowców MTD jest kompromisem negocjacyjnym, co prawda trudnym do ostatecznego zaakceptowania, więc na pewno będzie przedmiotem dalszego sporu w tym zakresie, być może nawet skargi do TSUE.
Co wprowadzenie Pakietu mogłoby oznaczać dla polskiej branży transportowej?
– Negatywne skutki dla polskiego transportu są obecnie trudne do oszacowania, zwłaszcza że prace legislacyjne jeszcze się nie zakończyły. Mamy jeszcze planowane vacatio legis dla tych przepisów i zapowiedź KE, że będą podjęte próby łagodzenia pewnych rozwiązań odrębnymi aktami prawnymi. Jedno jest pewne – Pakiet Mobilności jest eksperymentem na żywym organizmie gospodarczym UE, w tym branży transportowej. Na pewno spowoduje wycofanie się części firm polskich, a także firm innych krajów peryferyjnych UE z transportu międzynarodowego. Pociągnie to za sobą zarówno braki w dostawach materiałów i półproduktów dla przemysłu, jak i trudności w zaopatrzeniu konsumentów. Wierzę, że skala tego zjawiska, będącego skutkiem pakietu, przyniesie pożądaną refleksję polityków tak bardzo dążących do wyrugowania nas – polskiego transportu, realizującego 25 proc. przewozów w UE – z tamtych rynków.
Które z proponowanych rozwiązań są najbardziej niekorzystne z punktu widzenia naszych przewoźników?
– Jako szczególnie szkodliwe dla przewoźników drogowych należy uznać, niestety także nieprecyzyjne, więc obarczone w przyszłości różnymi interpretacjami, ograniczanie prawa do wykonywania transportu na podstawie wiązania tego prawa z koniecznością stałego lokowania pojazdów i kierowców w kraju rejestracji firmy. Do innych przeszkód należy zaliczyć: ograniczanie przewozów cross-trade, ograniczanie ilości załadunków i wyładunków w czasie międzynarodowej operacji transportowej, skutkujące często absurdalnymi obowiązkami kwalifikowania kierowcy na pracownika delegowanego. Trudno nie wspomnieć o obowiązku powrotu pojazdów do kraju rejestracji co 8 tygodni bez możliwości powiązania tego powrotu z wykonaniem operacji transportowej. Setki, a może nawet tysiące pustych pojazdów będzie wracać do kraju rejestracji! Gdzie ekologia i ograniczanie emisji CO2? Gdzie unikanie pustych przejazdów i niepotrzebne generowanie ruchu drogowego i ryzyka negatywnych zdarzeń drogowych?
Ostateczne decyzje będą podejmowane na poziomie politycznym rządów państw UE. Jakich działań oczekiwałby Pan ze strony polskiego rządu?
– Na tym etapie prac niestety trudno o argumentację merytoryczną, którą rząd w konsultacji ze środowiskiem przedstawiał jako uzasadnienie dla odrzucenia negatywnych rozwiązań zawartych w pakiecie lub dla całkowitego zaprzestania prac nad pakietem w tym kształcie. Obecnie działa wyłącznie matematyka polityczna niekorzystna dla Polski i niestety trudno oczekiwać innych decyzji niż zdecydowane parcie do uchwalenia pakietu w obecnym kształcie.
Nadchodzący brexit dodatkowo będzie stanowił poważną komplikację dla naszych przewoźników?
– Brexit „powoli” staje się faktem. Chociaż okres przejściowy do końca roku 2020 –umożliwiający wykonywanie transportu towarów na dotychczasowych zasadach – daje szanse na rzeczywiste przygotowanie się i wdrożenie nowych rozwiązań logistycznych dla wymiany towarowej pomiędzy Polską/UE a Wielką Brytanią. Na pewno będzie bardzo trudno, ponieważ procedury, wydłużony czas transportu i faktyczne pokonywanie granicy UE oraz ogólnie niekorzystna sytuacja na granicy francusko-brytyjskiej w zakresie nielegalnych wtargnięć do pojazdów przez imigrantów spowodują, że wielu przewoźników będzie musiało poszukiwać innych rynków pracy.