III NIEDZIELA ZWYKŁA
Ewangelia
Niedziela, 26 stycznia 2020 (09:54)Mt 4, 12-23
Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza:
’Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło’.
Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: ’Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie’.
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: ’Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi’. Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.
I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.
Rozważanie
Radykalizm Ewangelii
„Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim [...]”. „Natychmiast” – kiedy się czyta opis powołania przez Jezusa pierwszych uczniów, uderza niecierpiący zwłoki radykalizm, gwałtowność, z jaką zostawiają wszystko, co do tej pory było dla nich ważne i idą za Nim. Możliwe, że była to fascynacja Tym, którego już zapewne znali z opowieści (w Kafarnaum krzyżowały się szlaki handlowe całego Bliskiego Wschodu), może wewnętrzna intuicja – głos, który kazał podjąć powołanie. Droga do poznania Chrystusa była jeszcze daleka, wiemy, że wiele musiało się wydarzyć, aby w pełni pojęli, kim jest i jaka jest Jego misja.
W życiu ważny jest ów pierwszy krok. Nie wiemy, co nastąpi „po wołaniu”, jak dalej Pan Bóg nas poprowadzi – niezależnie od tego, ku czemu, ku realizacji jakich zadań będzie to zaproszenie. Szaweł po nawróceniu pod Damaszkiem musiał wiele lat pokornie czekać na ciąg dalszy realizacji zbawczych planów wobec siebie. Spotykam ludzi, którzy mówią: „Kiedy byłem niewierzący, bało łatwiej. Po nawróceniu świat wali mi się na głowę, nic ’nie idzie’ jak trzeba! To takie jest to ’Boże błogosławieństwo’?”... Rzecz w tym, że nie zawsze wiemy, co jest naszym błogosławieństwem, a co przekleństwem. Zdarza się, że życie pozbawione obecności Chrystusa przypomina labirynt. Jakoś się w tym skomplikowaniu poruszamy, choć łatwo nie jest. Kiedy zapraszamy doń Jezusa, przychodzi i zaczyna prostować ścieżki, ba!, wyrąbywać w owym poplątaniu proste drogi. Dlatego pojawia się ból, niepokój, pokusa dezercji.
To normalne objawy wzrostu Królestwa Bożego w nas. Nikt nigdzie nie powiedział, że będzie ławo. Przeciwnie: Jezus wspominał o krzyżu, konieczności zaparcia się siebie, tracenia. Nie da się połączyć w jedno ognia i wody, miłości i nienawiści, konformizmu i służby. Nie można być w pełni Jego uczniem, lawirując, „kombinując”, jak należeć do Niego i jednocześnie czcić rzeszę pomniejszych bożków, uczynionych „na ludzki obraz i podobieństwo”. Królestwo Boże domaga się nawrócenia, jednoznaczności i przezroczystości życia. Nie da się inaczej. Stąd radykalizm Ewangelii.
Ks. Paweł Siedlanowski