• Niedziela, 31 maja 2020

    imieniny: Anieli, Petroneli, Marietty

Iluzja wolnego rynku

Piątek, 24 stycznia 2020 (23:15)

Formalne i nieformalne bariery utrudniają działalność polskim firmom w Unii.

Wspólny rynek został ustanowiony w 1986 roku jednolitym aktem europejskim. Uczestnikami rynku są państwa członkowskie Unii Europejskiej, a także Norwegia, Islandia, Liechtenstein i Szwajcaria. Celem UE jest umożliwienie Europejczykom studiowania, mieszkania, robienia zakupów, pracowania i przechodzenia na emeryturę w dowolnym kraju UE, a także zapewnienie im dostępu do produktów z całej Europy. Dlatego w ramach jednolitego rynku wewnętrznego Unii gwarantowany jest swobodny przepływ towarów, usług, kapitału i osób. UE usuwa bariery techniczne, prawne i biurokratyczne, dzięki czemu Europejczycy mogą swobodnie prowadzić wymianę handlową i działalność gospodarczą.

Literatura z dziedziny międzynarodowych stosunków ekonomicznych używa terminu integracja ponadnarodowa lub regulowana albo instytucjonalna. Koresponduje ona z integracją, która odbywa się w ramach Unii Europejskiej. Model integracji regulowanej składa się z następujących po sobie faz, a mianowicie: strefy wolnego handlu, unii celnej, wspólnego rynku, unii walutowej i gospodarczej.

Strefa wolnego handlu oznacza zniesienie ceł w handlu pomiędzy krajami będącymi członkami tej strefy, czyli występuje swobodny przepływ towarów i usług w obszarze zintegrowanym. Kraje przynależące do strefy wolnego handlu ustalają indywidualnie stawki celne wobec krajów trzecich. Z kolei unia celna wprowadza dodatkowo dla krajów zintegrowanych jednolitą stawkę celną wobec krajów trzecich, czyli tych, które nie należą do wspólnoty. Trzecią fazą jest wspólny rynek oznaczający dodatkowo swobodę przepływu kapitału i zasobów pracy. Unia walutowa (monetarna) dotyczy między innymi koordynacji polityki walutowej prowadzonej przez kraje członkowskie, w tym zakresu wahań kursów walutowych i zasad tworzenia wspólnych rezerw walutowych. Ostatnią fazą jest unia gospodarcza, obejmująca poza wcześniej omówionymi formami koordynację polityki ekonomicznej. Pełna unia gospodarcza występowałaby wówczas, gdyby na obszarze integrujących się państw władzę ekonomiczną w najważniejszych dziedzinach funkcjonowania wspólnego rynku, opartego na jednolitej walucie, sprawowały organy ponadnarodowe.

 

Blokowanie Polaków

Tyle teoria i zapisy prawne. Powstają liczne pytania o rzeczywistość. W tym artykule postawione będzie jednak tylko jedno: czy rzeczywiście w ramach Unii Europejskiej przedsiębiorstwa pochodzące z różnych krajów traktowane są tak samo? Autorzy raportu „Bariery dla polskich przedsiębiorców działających na rynkach Unii Europejskiej”, opublikowanego w drugiej połowie ubiegłego roku przez Fundację Republikańską, mają spore wątpliwości.

W 2018 roku wartość polskiego eksportu do państw Unii Europejskiej wyniosła prawie 776 mld zł i była ponadtrzykrotnie wyższa w stosunku do 2004 roku, kiedy Polska dołączyła do struktur unijnych. Wzrost eksportu nie byłby możliwy bez swobodnego przepływu towarów i usług na wspólnym rynku Unii Europejskiej. Powodzenie polskich przedsiębiorstw nie mogło pozostać niezauważone. Dominacja polskich eksporterów w niektórych branżach wyraźnie nie podoba się narodowym przedsiębiorstwom oraz przedstawicielom państw na rynkach, na których odnieśliśmy sukces, co wyraźnie widać po działaniach władz chociażby Francji, Danii czy Czech.

Francuscy inspektorzy pracy otrzymali w ostatnim czasie od władz polecenie, by skupić się na kontroli firm z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym z Polski, i udowodnić, że są one nielegalne. Dobrze znane są perypetie polskich firm transportowych, które zaczęły przeszkadzać zachodnim przewoźnikom. W Danii związki zawodowe i inspekcje pracy pojawiają się regularnie na polskich placach budowy. Starają się one o ich zablokowanie, argumentując swoje stanowisko dumpingiem płacowym.

Sztucznie chroniąc swój rynek przed konkurencją polskich przedsiębiorców, państwa unijne podejmują protekcjonistyczne działania, powodujące, że wolny i jednolity rynek europejski zostaje ograniczony, a służą temu formalne i nieformalne bariery. Zwiększona częstotliwość kontroli sanitarnych, wymóg posiadania dodatkowych certyfikatów, ograniczenia w zakresie reklamowania wybranych produktów, negatywne kampanie uderzające w poszczególne marki oraz bezpośrednio przeciwko importowi polskich produktów, przepisy dotyczące pracowników delegowanych i wiele innych protekcjonistycznych działań, których lista jest długa i rośnie wraz z sukcesami polskich eksporterów.

Naszym przedsiębiorcom, mimo wysokiej jakości oferowanych produktów, wciąż brakuje światowej rozpoznawalności, co utrudnia budowanie międzynarodowych relacji handlowych i osiąganie większych korzyści. Polskie wysokojakościowe produkty są sprzedawane ze zwiększoną marżą przez zagraniczne podmioty tylko dlatego, że nie mają polskiej marki, a silna marka jest kluczowa w odniesieniu międzynarodowego sukcesu. Część istniejących barier może być zniwelowana na poziomie bilateralnych rozmów czy zmiany legislacji, ale w silną markę i wizerunek muszą zainwestować sami eksporterzy. Pomocna może okazać się współpraca z Polską Agencją Inwestycji i Handlu, która pomaga w pokonywaniu procedur administracyjnych, opracowaniu rozwiązań prawnych, znalezieniu wiarygodnych partnerów, a także ułatwia wykreowanie wizerunku.

Słaby lobbing

Polska, pomimo wielu sukcesów gospodarczych na arenie międzynarodowej, wciąż nie ma silnej marki narodowej. Działalność lobbingową na rzecz budowy wizerunku, ochrony specjalnych regulacji czy interesów rodzimego przemysłu w Brukseli prowadzi około 12 tys. podmiotów z różnych państw członkowskich, z czego ponad połowa reprezentuje interesy narodowe. Na rzecz polskich interesów w UE na początku 2019 roku działało zaledwie 221 firm, z których tylko 20 posiadało biuro w Brukseli. To niecałe 2 proc. podmiotów współpracujących z brukselskimi instytucjami unijnymi. Polska jest siódmą gospodarką w Unii Europejskiej, pod względem PKB zajmuje ósme miejsce i jednocześnie wśród państw członkowskich jesteśmy dopiero na dziesiątym miejscu pod względem liczby podmiotów biznesowych prowadzących działalność lobbingową. W celu poprawy tego stanu rzeczy powstał związek pracodawców Business & Science Poland zrzeszający największe polskie przedsiębiorstwa. Zwiększenie obecności i znaczenia polskiego biznesu na forum UE ma mieć wpływ na unijne środowisko regulacyjne, a polskie firmy mogą prezentować swoje stanowisko już na samym początku procesu decyzyjnego powstającego w unijnej administracji – twierdzą autorzy wspomnianego raportu.

Podsumowując, można stwierdzić, że zarówno w prawie, jak i w przemówieniach polityków Unii Europejskiej można znaleźć wiele frazesów o jednolitym rynku, równym traktowaniu podmiotów pochodzących z różnych państw i szeroko rozumianej wolności gospodarczej. Jednak gdy w grze pojawia się interes własnych przedsiębiorstw, wszystko to zostaje zapomniane. W wielu przypadkach wolny rynek występuje jedynie na papierze. W rzeczywistości często występują zarówno formalne, jak i nieformalne bariery utrudniające działalność zagranicznym firmom.

Dr Grzegorz Górniewicz