• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Do ostatniej kropli krwi

Wtorek, 22 stycznia 2013 (02:08)

„Mors sola victris, gloria victis. Śmierć jedynym zwycięzcą, chwała zwyciężonym” – to tytuł wystawy z okazji 150. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego. Od wczoraj można ją oglądać w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie.

W uroczystym otwarciu ekspozycji wzięli udział m.in. dr Hubert Wajs, dyrektor Archiwum Głównego Akt Dawnych, Małgorzata Omilanowska, wiceminister kultury, dr Łukasz Kamiński, prezes IPN, Nikoloz Nikolozishvili, ambasador Gruzji, i Iurie Bodruga, ambasador Mołdawii.

– Archiwum Główne Akt Dawnych ma związki bardzo wszechstronne, wieloletnie z problematyką Powstania Styczniowego. Tutaj zgromadzono największą ilość źródeł i tutaj też toczyły się najbardziej zaawansowane prace nad dziejami zrywu niepodległościowego w roku 1863 i 1864 – wskazał prof. Władysław Stępniak, naczelny dyrektor Archiwów Państwowych.

Zaznaczył, że przez długi czas mówiło się, że jako Naród jesteśmy pogrobowcami Powstania Styczniowego, które bardzo głęboko wpisało się w literaturę, kulturę i tradycję. Ale nie tylko. Miało też wpływ na inne narody.

– Wiemy, że stoczono 1229 bitew i potyczek, że za broń chwyciło ponad 200 tys. osób. Wiemy także, że reperkusje powstania sięgały czasów bardzo od niego odległych. Są Polacy, którzy po dziś dzień, jako potomkowie zesłańców, żyją gdzieś w okolicach Irkucka. Wiemy też, że powstanie wpisywało się w pewien proces dziejów, który przyspieszył realizację aspiracji narodowowyzwoleńczych narodów Europy Środkowej i Wschodniej –zaznaczył Stępniak.

Wystawa prezentuje losy ludzi w kontekście wydarzeń wielkiej polityki, trudne wybory osobiste, tragedie rodzinne, ukazuje stosunek konkretnych osób do powstania. Zobaczymy pamiątki rodzinne, listy, fotografie, wspomnienia. Szczególną uwagę zwraca album ze zdjęciami z okresu żałoby narodowej (1861 r.), list pożegnalny Józefa Toczyńskiego do matki pisany tuż przed straceniem w Cytadeli Warszawskiej 5 sierpnia 1864 roku.

Archiwalia ukazują nastroje społeczne przed wybuchem powstania, okres walki zbrojnej, różne postawy jego uczestników, wreszcie represje i skutki zrywu. – Zaprezentowano m.in. sylwetkę ostatniego dyktatora powstania Romualda Traugutta oraz akta dokumentujące, w jaki sposób Powstanie Styczniowe przetrwało w pamięci uczestników i potomnych – powiedziała Dorota Lewandowska, komisarz wystawy.

Mołdawskie echa powstania

Otwarciu wystawy towarzyszyła prezentacja publikacji o mołdawskich echach powstania. Doktor Ion Varta, szef archiwów państwowych Mołdawii, przedstawił pierwsze efekty pracy, która ukaże się za dwa miesiące.

– Reprezentuję służbę archiwalną Mołdawii. Chciałbym dzisiaj przedstawić państwu naszą pracę, wkład w unaocznienie przebiegu Powstania Styczniowego, tego heroicznego wydarzenia w naszej historii. Publikacja nie jest jeszcze zakończona, to dopiero egzemplarz kontrolny, który przygotowaliśmy dzięki współpracy z wieloma instytucjami – powiedział Varta.

Zbiór przywieziony z Mołdawii, który stanowi jedynie wycinek pracy, powstawał przez miesiąc. Znalazły się w nim wydarzenia związane z udziałem Polaków mieszkających na terenie Besarabii i Guberni Podolskiej, którzy zaangażowali się w walkę.

– Wspierali powstańców moralnie, transportowali amunicję, przekazywali informacje, często byli śledzeni przez władze carskie. Osoby te nigdy nie zawahały się w swoich działaniach, wykazały się dużym męstwem i odwagą. W tomie tym znajduje się wiele nazwisk ludzi, o których nie wiedzieliśmy, że tak aktywnie uczestniczyli w działaniach powstańczych. Są to nie tylko Polacy, ale również Litwini, którzy działali na południowo-zachodnich rubieżach Rzeczypospolitej – relacjonował Varta.

Piotr Czartoryski-Sziler