• Piątek, 3 kwietnia 2020

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Ewangelia

Niedziela, 12 stycznia 2020 (09:50)

Mt 3, 13-17

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”

Jezus mu odpowiedział: ’”Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Wtedy Mu ustąpił.

A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. 


 

Rozważanie

Syn umiłowany

Po dziś dzień na domniemane miejsce chrztu Jezusa w Jordanie przybywają pielgrzymi. Dla katolików jest to zazwyczaj okazja do odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych, symbolicznego polania głowy wodą. A woda w wysychającej rzece jest mętna...

Jak wyglądał Jezus, gdy przyjął chrzest nawrócenia z rąk Jana Chrzciciela? Można sobie wyobrazić. Ciekawe, że głos z nieba, o którym piszą ewangeliści – kluczowa dla całej historii zbawienia Ojcowska deklaracja – właśnie w tym momencie się rozległ! Bóg chciał, aby tak właśnie zapamiętano Jego Syna! Pokornego, wmieszanego w tłum, bliskiego wszystkim, którzy szukają ratunku dla siebie, spragnionym nadziei. Aby w takim właśnie kontekście dokonało się również objawienie troistości Boskiej natury.

„Opuściłeś śliczne nieba, obrałeś barłogi” – nucimy cichutko kolędę, nader często bez pełni świadomości, jak wielkiej wagi treść w sobie niesie. Może dlatego, że nader często w głębi duszy wybieramy obraz Boga, który trzyma się z daleka od nas – monumentalnego, nierealnego, wyniosłego? Bo czujemy wewnętrznie, że zauważenie Jego bliskości w szaroburym świecie, solidaryzującego się w ludzkiej nędzy, bezgranicznego w rozkochaniu się w nas, oddaniu w miłości do końca, pociągnęłoby za sobą konieczność radykalnej zmiany życia? A to takie trudne.

Nawrócenie zaczyna się właśnie od tego momentu: od odkrycia tej Obecności. Cała reszta stanowi już tylko konsekwencję spotkania.

Ks. Paweł Siedlanowski