Naszym orężem jest Różaniec
Piątek, 3 stycznia 2020 (11:21)Rozmowa z Pawłem Jaworskim, założycielem wspólnoty Żołnierze Chrystusa
W jaki sposób powstała wspólnota Żołnierze Chrystusa?
– Myśl o niej zrodziła się po tym, gdy doświadczyłem nawrócenia. Pięć lat temu Pan Bóg całkowicie zmienił moje życie. Przemówił do mnie w Piśmie Świętym, jednak nie posłuchałem Go od razu. Byłem osobą niewierzącą, która miała poważne problemy z różnymi nałogami.
Jak to możliwe, że człowiek, będąc daleko od Kościoła, sięga po Pismo Święte?
– Zacząłem rozumieć, że sam nie dam sobie rady, chodziłem do różnych specjalistów, bez oczekiwanego skutku. Pewnego dnia zadzwonił do mnie kolega, z którym dorastałem. Nie miałem z nim kontaktu przez wiele lat. Zadzwonił i powiedział: „Czuję, że w twoim życiu dzieje się coś złego”. W rozmowie polecił, abym otworzył Pismo Święte na Księdze Przysłów. To było dla mnie bardzo mocne doświadczenie. Rzeczywiście w moim życiu działo się wiele zła i potrzebowałem pomocy.
Pierwszy raz w życiu zacząłem czytać Pismo Święte i z każdym wersetem coraz lepiej rozumieć, że Bóg jest moim ojcem. Poczułem, że jestem kochany, mimo iż zmarła moja mama, a tata zostawił, gdy byłem jeszcze dzieckiem. Z perspektywy czasu wiem, że to był pierwszy etap mojego nawrócenia. Myślałem, że za każdym razem, gdy tylko będę otwierał Pismo Święte, otrzymam pomoc. Kolejnego dnia czułem zawód. Powoli zacząłem zapominać o tym wydarzeniu… Po blisko trzech miesiącach miałem wypadek, po nim zaczęło do mnie docierać bardzo wyraźnie, że Pan Bóg dał mi szansę, której nie wykorzystałem, bo wróciłem do życia bez Boga.
Co to był za wypadek?
– Upadłem na rękę, miażdżąc kilka kości nadgarstka. Trafiłem do szpitala na warszawskim Bródnie. Lekarze stwierdzili, że moja ręka pozostanie niesprawna, byłem załamany. W szpitalu, przechodząc obok kaplicy, poczułem wewnętrzną potrzebę, by do niej wejść. Stała tam figurka Matki Bożej z podpisem: uzdrowienie chorych. Upadłem na kolana i prosiłem o jeszcze jedną szansę. Po tej modlitwie nabrałem nadziei. Wróciłem do sali i dowiedziałem się, że będę operowany przez specjalistę od nadgarstków. Dla mnie to było oczywiste, że Maryja działa. Operacja się udała, wbrew wcześniejszym prognozom. Lekarz poinformował mnie, że po trzech miesiącach rehabilitacji mogę wrócić nawet do uprawiania sportu. Przed operacją słyszałem: „Proszę nie liczyć na cud”.
On się jednak wydarzył…
– Tak odczytuję mój powrót do pełnej sprawności. Przed opuszczeniem szpitala poszedłem do kaplicy podziękować za otrzymaną łaskę. Gdy stałem jeszcze przed budynkiem szpitalnym, podeszła do mnie nieznajoma kobieta, którą wcześniej widziałem w kaplicy. Ku mojemu zaskoczeniu powiedziała podobne słowa, jak te, które skierował do mnie dawno niesłyszany kolega. Zaproponowała też, bym pojechał do Częstochowy na Mszę św. o uzdrowienie, z posługą egzorcysty, którą organizuje Wspólnota Przymierza Rodzin Mamre. Pojechałem. Owocem było moje nawrócenie.
Teraz nie wyobrażam sobie życia bez codziennej Mszy św. Co tydzień przystępuję do sakramentu pokuty. Porzuciłem wszystkie nałogi. Pan Bóg otworzył mi oczy, również na to, co dzieje się w naszej Ojczyźnie. Zrozumiałem, że wobec panoszącego się zła we wszystkich sferach życia, muszę działać. Postanowiłem założyć wspólnotę, posłużyły mi do tego początkowo media społecznościowe.
Skąd myśl, aby byli to Żołnierze Chrystusa?
– Poprosiłem Pana Boga o pomoc. Podpowiedź przyszła z Pisma Świętego. Otworzyłem jego karty na wersecie o wojsku, stąd nazwa Żołnierze Chrystusa. Zacząłem organizować pielgrzymki do Częstochowy, ewangelizować, dając świadectwo nawrócenia. Moi znajomi początkowo myśleli, że zwariowałem, jednak teraz również część z nich zaczęła zasilać szeregi Żołnierzy Chrystusa.
Na Jasnej Górze zawierzyliście Maryi rodzącą się wspólnotę.
– Tak, przed rokiem. A kilka miesięcy temu odbyliśmy pielgrzymkę do Medjugorie. Tam spotkaliśmy się z ks. abp. Henrykiem Hoserem. Przedstawiłem mu naszą wspólnotę. Wskazał, że ważne jest, aby wspólnota miała statut zatwierdzony przez władze kościelne. Polecił, abyśmy udali się w tej sprawie do ordynariusza naszej diecezji. Tak uczyniliśmy. Przekazaliśmy już też przygotowany statut Żołnierzy Chrystusa, który powstawał pod opieką Księży Marianów z Góry Kalwarii. Podejmując walkę duchową, angażujemy się w życie Kościoła na różnych płaszczyznach. Włączyliśmy się w przygotowania obchodów setnej rocznicy Cudu nad Wisłą. Rok, który się rozpoczyna, będzie wyjątkowy pod względem ważnych jubileuszy. Musimy też dobrze wykorzystać obchody setnej rocznicy urodzin św. Jana Pawła, który jest dla nas wzorem zawierzenia Chrystusowi i Maryi.
W tym samym czasie, gdy zaczęła się rodzić Wasza wspólnota, na ulicach Warszawy odbywał się już Męski Różaniec, czyli nabożeństwa w pierwsze soboty miesiąca wynagradzające Niepokalanemu Sercu Maryi.
– Kilkudziesięciu Żołnierzy Chrystusa jest obecnych co miesiąc na tym nabożeństwie, dając też świadectwo wiary w przestrzeni publicznej stolicy Polski. W każdą pierwszą sobotę uczestniczymy w wynagradzającym nabożeństwie, kolejne przed nami już jutro, 4 stycznia. Zawsze rozpoczyna się ono Mszą św. o godz. 8.00 celebrowaną w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela (przy ulicy Świętojańskiej 8). Po Eucharystii idziemy w dwójkowej kolumnie na Krakowskie Przemieście przed figurę Matki Bożej Pasawskiej. Tu podejmujemy różańcową medytację i modlimy się Różańcem świętym.
A spotkania formacyjne?
– Spotykamy się raz w miesiącu, w poniedziałki, w warszawskiej bazylice Serca Jezusowego. W programie zawsze jest adoracja Najświętszego Sakramentu. Na te spotkania przychodzi systematycznie około 50 osób. Żołnierze Chrystusa to formacja duchowa, do której należą przede wszystkim mężczyźni, ale w naszych szeregach są też kobiety.
Czy jesteście znani już w Polsce?
– Mamy wielu sympatyków. Wiem też, że w kilku miejscach zaczynają się tworzyć nawet nasze oddziały, obecnie są one jeszcze w fazie projektu. Naszym wzorem jest m.in. św. Ignacy Loyola, który oddał fizyczny miecz i podjął walkę duchową. Naszym patronem jest też św. Stanisław Papczyński, otrzymaliśmy jego relikwie pierwszego stopnia z Góry Kalwarii.
Formacja Żołnierza Chrystusa ma trwać dwa lata, ma to być proces oczyszczania z nałogów, wyjścia z problemów, zdobywania podstawowej wiedzy teologicznej. Mamy w planie, aby ślubowanie Żołnierzy Chrystusa odbywało się w Górze Kalwarii przy grobie św. Stanisława Papczyńskiego, który od najmłodszych lat odznaczał się duchem pobożności. W dniu urodzin św. Jana Pawła II, 18 maja, obchodzimy też wspomnienie liturgiczne św. Stanisława Papczyńskiego.
W jaki sposób Żołnierze Chrystusa bronią wyznawanych wartości?
– Naszym orężem jest Różaniec. Dlatego z różańcem w rękach i na ustach wychodzimy na przykład naprzeciw marszom LGBT. To nasz pokojowy sprzeciw wobec zła. Naszym celem jest pokazanie piękna katolickiej wiary. Nawiązujemy do niezwyciężonej armii husarskiej.
Zawsze gdy nasza Ojczyzna była blisko Pana Boga, byliśmy potęgą, zwyciężaliśmy. Chcemy kontynuować dzieło Żołnierzy Wyklętych, naszych bohaterów narodowych, dla których najważniejsze były wartości: Bóg, Honor, Ojczyzna. My te wartości musimy przekazać kolejnym pokoleniom. Diabeł próbuje wmówić różnymi sposobami, zwłaszcza młodzieży, że wiara katolicka jest „obciachem”. Szatan zniewala młodych przez muzykę, media, internet, dlatego naszym celem jest zagospodarowanie tych przestrzeni dla Chrystusa. Z tą myślą powstaje m.in. płyta Żołnierzy Chrystusa. Chcemy zdobywać młodzież dla Chrystusa, pokazując piękno katolickiej wiary.
Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Bochenek