• Poniedziałek, 13 lipca 2020

    imieniny: Małgorzaty, Ernesta

Kubacki trzeci w Ga-Pa

Środa, 1 stycznia 2020 (20:03)

Dawid Kubacki zajął dziś trzecie miejsce w konkursie w Garmisch-Partenkirchen, drugim w obecnej edycji Turnieju Czterech Skoczni. Zwyciężył Norweg Marius Lindvik, a punkty zdobyło jeszcze dwóch innych reprezentantów Polski.

Po wielkich emocjach w Oberstdorfie liczyliśmy, że i dziś w Ga-Pa skoczkowie zafundują spektakl, który na długo pozostanie w pamięci. I faktycznie tak się stało. Jako pierwszy sygnał wysłał Lindvik, który wynikiem 143,5 m wyrównał rekord obiektu. I to rekord nie byle jaki, bo należący do Szwajcara Simona Ammanna od dziesięciu (!) lat.

To była fantastyczna próba, niesamowicie podnosząca poprzeczkę rywalom – ale ci zamierzali jej sprostać, choć w inauguracyjnej serii nikt nie pofrunął tak daleko jak Skandynaw. Najbliżej Lindvika wylądował Kubacki, który uzyskał 137 m, co dało mu drugie miejsce na półmetku, ze stratą 7,5 punktów do lidera. Do finałowej serii awansowało jeszcze tylko dwóch naszych reprezentantów: Piotr Żyła, który rywalizował z parze z Norwegiem (poleciał 133,5 m – i był ósmy), oraz Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski w kolejnym konkursie tego sezonu trafił na fatalne warunki i z nimi nie wygrał. 126,5 m oznaczało odległą 25. lokatę.

W finale Stoch pokazał, jak pięknie potrafi fruwać, jeśli tylko nie przeszkodzi mu kapryśna aura. 135 m było wynikiem już godnym zawodnika jego formatu i oczywiście pozwoliło panu Kamilowi przesunąć się o kilka pozycji w górę. Kilka, bo konkurenci nie zamierzali odpuszczać i też skakali daleko. Bardzo daleko. Zmagania ponownie toczyły się na bardzo wysokim poziomie, pokazującym, jak niesamowicie w dzisiejszych skokach liczą się niuanse i jak ogromne znaczenie ma każdy metr odległości. Każdy punkt. Metr, punkt, o który jest niesamowicie ciężko, szczególnie przy zmiennych warunkach, przy tych wszystkich przelicznikach, nie zawsze sprawiających wrażenie sprawiedliwych i logicznych.

Szansy na dobry wynik nie wykorzystał niestety Żyła. 133 m, choć teoretycznie było odległością o ledwie pół metra gorszą niż jego pierwsza, tym razem oznaczały spadek o kilka lokat.

Im bliżej najlepszych, tym bardziej emocje rosły. Czwarty po pierwszej serii Ryoyu Kobayashi, skacząc 141 m, „powiedział” rywalom – jeszcze myślę o zwycięstwie. Ale ci odpowiedzieli równie kapitalnie, przez co Japończyka zabrakło na podium. Oznaczało to kres jego fantastycznej serii, bo przecież triumfował w pięciu poprzednich (z rzędu) turniejowych konkursach.

Za moment wielką formę potwierdził Karl Geiger. Niemiec wylądował pół metra dalej od Kobayashiego i oczywiście go wyprzedził. Startujący w ciut gorszych warunkach Kubacki uzyskał 139,5, na Geigera to nie wystarczyło, ale na Japończyka już tak – a to oznaczało podium dla naszego reprezentanta.

Pierwsze miejsce utrzymał Lindvik. Norweg nie zbliżył się co prawda do swej pierwszej odległości, ale 136 m dało mu zwycięstwo i miano zasłużonego bohatera dnia. Warto też wiedzieć, że Marius wcześniej nigdy nie stanął na najwyższym stopniu podium pucharowych zawodów.

Wyniki: 1. Marius Lindvik (Norwegia) 289,8 (143,5+136), 2. Karl Geiger (Niemcy) 285,0 (132+141,5), 3. Dawid Kubacki 284,0 (137+139,5), 4. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 281,1 (132+141), 5. Daiki Ito (Japonia) 273,4 (131+136,5)… 15. Piotr Żyła 262,2 (133,5+133), 19. Kamil Stoch 257,5 (126,5+135).

Klasyfikacja generalna Turnieju Czterech Skoczni: 1. Kobayashi 587,2 pkt, 2. Geiger 580,9, 3. Kubacki 578,7, 4. Lindvik 568,3… 7. Żyła 543,7, 19. Stoch 524,5.

 

 

Piotr Skrobisz