• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

Ewangelia

Środa, 1 stycznia 2020 (10:25)

Łk 2,16-21

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli.

Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane.

Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.


Rozważanie

Imię ponad wszelkie imię!

Kończy się oktawa Bożego Narodzenia. W minione dni, sięgając po teksty biblijne, spoglądaliśmy z różnych perspektyw na wydarzenie betlejemskie. Widzieliśmy je z perspektywy młodziutkiej Matki, która „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”, Józefa, wielokrotnie niepojmującego do końca, co się dzieje, nieznającego w pełni planów Jahwe, który mimo to czynił wszystko, co objawiał mu Pan Bóg. Ponieważ bardzo kochał i bardzo ufał.

Na narodziny Syna Bożego patrzyliśmy też oczami pasterzy. Ciekawe, że choć – mówiąc dzisiejszym językiem – cieszyli się przeciętną reputacją w ówczesnym społeczeństwie, stali się „kwalifikowanymi świadkami” wydarzenia. Więcej: przejęli misję anielską obwieszczania ludziom wielkich dzieł Bożych – u św. Łukasza czytamy, iż „wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane”.

Niezwykłe jest to, że ów mechanizm później jeszcze wielokrotnie się powtórzył. „Ambasadorami” Jezusa stali się apostołowie (daleko im było do doskonałości), nawróceni grzesznicy, skruszeni faryzeusze. Pierwszym papieżem – Piotr ze swoim powikłanym życiorysem, pierwszym świadkiem kwalifikowanym bóstwa Ukrzyżowanego – setnik Rzymianin, pierwszym uroczyście kanonizowanym świętym – nawrócony łotr. Paradoks goni paradoks. Ale tak było od początku.

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki wszystkie te elementy zbiera, wzmacnia. Każe je nam przyjąć do serca i wzorem Maryi medytować, zachowywać w sercu w kolejne dni, tygodnie, miesiące. Boże Narodzenie nie może się skończyć z chwilą rozebrania świątecznych dekoracji. Mamy tak żyć, w taki sposób świadczyć o wszystkim, czego doświadczyliśmy, aby na dźwięk imienia Jezus „zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca” (Flp 2,10-11).

1 stycznia modlimy się także o pokój na świecie. Świecie podzielonym, koniunkturalnym, zadufanym w sobie. Kolejni papieże od lat przypominają w pisanych na tę okazję orędziach, iż wszelki niepokój, każda wojna, rozdźwięk wywodzą się z wnętrza człowieka. Tutaj najpierw trzeba zrobić porządek, powrócić do ewangelijnego ładu, dopiero potem brać się za odnowę rzeczywistości. Nie ma miejsca dla „pax Dei” w podzielonym sercu. Nie ma Jezusa między tymi, którzy o pokoju tylko mówią. On nie powiedział: „Błogosławieni głoszący”, lecz „Błogosławieni pokój czyniący” (por. Mt 5,9). Manifestacje kończą się najczęściej na słowach, deklaracjach. Bywa, że są też jedynie krzykiem ludzi, którzy najbardziej kochają swoje wygodne życie.

 

Ks. Paweł Siedlanowski