• Środa, 27 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jana, Juliusza

Sejm

Bezpieka żąda przywilejów

Czwartek, 12 grudnia 2019 (21:14)

Lewica walczy o przywileje dla funkcjonariuszy UB i SB.

 

16 grudnia posłowie Lewicy złożą w Sejmie projekt ustawy, która przywróciłaby przywileje funkcjonariuszom komunistycznych służb. Data nie została wybrana przypadkowo. Dokładni trzy lata temu Sejm obniżył wysokie świadczenia funkcjonariuszy UB i SB. Przedstawiciele aparatu bezpieczeństwa PRL nie mogą pobierać świadczeń wyższych niż średnia emerytura lub renta w systemie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. A więc emerytura nie może być większa niż ok. 2100 zł brutto, a renta 1640 zł brutto. Z kolei osoby pobierające rentę rodzinną nie mogą liczyć na więcej niż 1850 zł brutto.

Cofnięcie tzw. ustawy dezubekizacyjnej było jednym ze sztandarowych postulatów Lewicy w jesiennej kampanii wyborczej. Na początku października politycy tej formacji podpisali tzw. Pakt dla mundurowych. W jego myśl parlamentarzyści Lewicy zobligowali się m.in. do podjęcia działań zmierzających do cofnięcia zapisów ustawy, wraz z przywróceniem im pełnych świadczeń, a także pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które odpowiadają za jej przyjęcie. Według nich, ustawa ma charakter represyjny. Walka z nią ma być jednym z głównych celów polityków tej formacji w obecnej kadencji parlamentu.

Jak podkreśla dr Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, obniżenie świadczeń rentowych i emerytalnych jest w pełni zrozumiałym posunięciem państwa polskiego. – Za walkę z ludźmi domagającymi się niepodległości Polski ich oprawcom nie należą się wysokie emerytury. Co więcej, należy im także odebrać ordery i odznaczenia. Hańbą było to, że za pracę dla sowieckich okupantów państwo polskie po 1989 roku tak długo wypłacało im wysokie świadczenia – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Bukowski.

Elementarna sprawiedliwość

Także prof. Wojciech Polak, przewodniczący Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, uważa, że ustawa ta jest elementem przywracania sprawiedliwości. – Nie możemy się zgodzić na to, aby osoby, które służyły komunistycznemu reżimowi, uzyskiwały większe świadczenia niż ich ofiary – przekonuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Polak. Jak dodaje, walka z tzw. ustawą dezubekizacyjną staje się środkiem, za pomocą którego Lewica chce zbijać kapitał polityczny. – Po to formacje polityczne funkcjonują w państwie, aby poszerzać swój elektorat. Jednak stawanie w obronie osób, które tworzyły aparat represji PRL, nie jest do tego najlepszym sposobem. Nie sądzę, aby nawet z punktu widzenia ich interesów to mogło przynieść jakiś efekt – akcentuje przewodniczący Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

Ustawa ta funkcjonuje od 1 października 2017 r., a wiele osób, które dotknęła, walczy o przywrócenie wcześniejszych uposażeń. Podstawą do tego jest art. 8a ustawy dezubekizacyjnej. Zakłada on, że w niektórych przypadkach minister spraw wewnętrznych może odstąpić od obniżenia świadczenia. Kto może skorzystać z tego rozwiązania? Osoba, która pracowała w resortach siłowych PRL stosunkowo krótko, taka, która wyróżniła się służbą dla już wolnej Polski lub ta, która wspierała opozycję w okresie PRL. Do MSWiA wpłynęło już 4669 wniosków o przywrócenie wcześniejszego poziomu świadczenia. – Z pewnością te przepisy powinny być jasne i jednoznaczne, także w kwestii wyjątków od ustawy. Jeżeli ktoś potrafi udowodnić, że pracując w organach bezpieczeństwa PRL, efektywnie pomagał opozycji niepodległościowej bądź demokratycznej, należy mu wypłacać emeryturę w pełnej wysokości – akcentuje dr Jerzy Bukowski.

Pozwy do sądu

Wiele z osób objętych ustawą decyduje się na oddanie sprawy do sądu. Jak informował wcześniej „Nasz Dziennik”, pod koniec września 2019 r. do sądów w tej sprawie wpłynęło ok. 26 tys. pozwów. Mimo że Trybunał Konstytucyjny nie zajął jeszcze stanowiska, niektórzy sędziowie decydują się na wydawanie wyroków.

– Opowiadanie się sądów po stronie byłych funkcjonariuszy MSW okresu PRL to sprawa, która nie zaskakuje, ale bardzo zasmuca. Polska jest państwem prawa i ono u nas obowiązuje bez względu na to, czy to się komuś podoba, czy nie. Jeżeli Trybunał Konstytucyjny nie podważył jeszcze konstytucyjności tych przepisów, to sąd musi to rozwiązanie zaakceptować. Dlaczego? Bo nikt w Polsce nie jest ponad prawem, także sędzia – mówi „Naszemu Dziennikowi” mec. Bartosz Kownacki, były wiceminister obrony narodowej. Jak dodaje, obniżenie świadczeń osób zaangażowanych w służbę w aparacie bezpieczeństwa PRL uważa za całkowicie sprawiedliwe posunięcie.

Rozwiązania dające państwu polskiemu możliwość obniżenia emerytur i rent są atakowane przez środowiska gloryfikujące czasy komunizmu. Podkreślą oni rzekomo represyjny charakter ustawy dezubekizacyjnej, bo dotknęła również lekarzy, farmaceutów czy też biologów pracujących w jednostkach podległych MSW. – Jeżeli ktoś zdecydował się pracować w instytucji zniewalającej jego rodaków i utrzymującej Polskę w pełnej zależności od Związku Sowieckiego, to musi ponosić konsekwencje swojej decyzji sprzed lat, nawet jeżeli wówczas nie miał świadomości, komu tak naprawdę służy. To tak jakby zwalniać z odpowiedzialności członków kryminalnego gangu, ponieważ nie wiedzieli, że robi on coś złego – zauważa dr Jerzy Bukowski.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Rafał Stefaniuk