• Czwartek, 12 marca 2026

    imieniny: Bernarda, Józefiny

Dramatyczny apel córki Tymoszenko

Poniedziałek, 21 stycznia 2013 (15:04)

"Nie zabijajcie mi mamy" - z takim dramatycznym apelem zwróciła się do ukraińskich władz córka Julii Tymoszenko Jewhenija, po tym jak w ubiegłym tygodniu prokuratura poinformowała, że była premier jest podejrzana o zlecenie morderstwa.

Jewhenija Tymoszenko oświadczyła, że główną odpowiedzialność za życie jej znajdującej się w więzieniu matki ponoszą prezydent Wiktor Janukowycz, prokurator generalny Wiktor Pszonka i jego zastępca Rinat Kuzmin.

"Nie proszę was, byście byli uczciwi, nie proszę was o miłosierdzie (...). Nie nawołuję do waszej uczciwości, bo wiem, że pójdzie to na marne. Ja nawet nie nalegam, żebyście przestrzegali prawa i ustaw, bo te w naszym kraju nie działają. Proszę was wszystkich tylko o jedno: nie zabijajcie mojej mamy!" - czytamy w liście opublikowanym na stronie internetowej opozycyjnej partii "Batkiwszczyna" (Ojczyzna).

Dziś przed siedzibą administracji Janukowycza w Kijowie około 100 przedstawicieli młodzieżówek partii opozycyjnych domagało się uwolnienia skazanej na siedem lat więzienia Tymoszenko oraz odbywającego karę czterech lat pozbawienia wolności byłego szefa MSW Jurija Łucenki. Trzy osoby przykuły się łańcuchami do metalowego ogrodzenia przy siedzibie szefa państwa.

W miniony piątek prokuratura oficjalnie poinformowała Tymoszenko, że jest podejrzana o organizację morderstwa w 1996 roku parlamentarzysty i przedsiębiorcy Jewhena Szczerbania. Zdaniem prokuratury, Tymoszenko miała zlecić jego zabójstwo wraz z byłym premierem Ukrainy Pawłem Łazarenką.

Motywem zabójstwa miał był konflikt w interesach między firmą Tymoszenko i Łazarenki Jednolite Systemy Energetyczne Ukrainy (JSEU) a Szczerbaniem. Prokurator Pszonka poinformował, że Tymoszenko i Łazarenko zapłacili za zabicie Szczerbania 2,8 mln dolarów.

Szczerbań został zastrzelony w 1996 roku na lotnisku w Doniecku. Parlamentarzysta miał ograniczać wpływy handlującej m.in. gazem korporacji JSEU w Donieckim Zagłębiu Węglowym.

IK, PAP