Katastrofa
Szczyrk w żałobie
Piątek, 6 grudnia 2019 (02:49)W wyniku eksplozji gazu w Szczyrku zginęło 8 osób, w tym czworo dzieci. Jedno z nich miało w maju przystąpić do I Komunii Świętej.
Wybuch budynku przy ulicy Leszczynowej w Szczyrku, do którego doszło w środowy wieczór, wstrząsnął nie tylko całym miastem, ale i całą Polską. – Gdy pierwsze jednostki straży pożarnej pojawiły się na miejscu, zaobserwowaliśmy całkowite zniszczenie domu, w ogromnych, rzadko spotykanych rozmiarach – informuje „Nasz Dziennik” mł. bryg. Aneta Gołębiowska, rzecznik prasowy Śląskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP. – Wiedzieliśmy, że akcja ratownicza będzie bardzo trudna, gdyż zgliszcza dodatkowo trawił pożar. Rozpoczęliśmy od walki z ogniem. Bez tego nie było najmniejszych szans, aby rozpocząć przeszukiwanie gruzowiska – dodaje Gołębiowska. Natychmiast też strażacy zaczęli poszukiwania, które od samego początku były niezwykle trudne. W tak ciężkich warunkach strażacy pracowali całą noc, aż do godzin popołudniowych w czwartek. W akcji ratowniczej uczestniczyło ponad 200 osób. Trzykondygnacyjny budynek wbił się w ziemię. – Ten dom cały po prostu wpadł w ziemię. Obserwując to dzisiaj, można to porównać do wybuchu kontrolowanego. Z budynku stojącego obok powypadały szyby – relacjonuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. Andrzej Loranc, proboszcz parafii św. Jakuba Apostoła w Szczyrku.
Śledztwo w sprawie katastrofy wszczęła Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej. Prokuratura wstępnie przyjmuje, że powodem katastrofy było uszkodzenie gazociągu, w wyniku czego doszło do wycieku gazu, a następnie do eksplozji i pożaru.
Przed działką, na której doszło do eksplozji, były prowadzone prace budowlane. Potwierdziła to w wydanym komunikacie prasowym Polska Spółka Gazownictwa. „Najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy w Szczyrku w środę wieczorem było uszkodzenie gazociągu średniego ciśnienia podczas robót wykonywanych przez firmę AQUA System. Roboty budowlane nie dotyczyły systemu gazowniczego ani nie były wykonywane na zlecenie spółki gazownictwa. Nie były także nadzorowane przez specjalistów gazownictwa” – czytamy w informacji przekazanej przez firmę.
Zapytaliśmy spółkę AQUA System, specjalizującą się w wykonawstwie sieci i przyłączy wodociągowych i kanalizacyjnych, czy jest możliwe, że w wyniku ich prac doszło do tej tragedii. Pracownik firmy potwierdził „Naszemu Dziennikowi”, że prowadzono prace w okolicy tego domu. – Tak, firma prowadziła roboty w bezpośredniej okolicy budynku. Dokładnie przyczyny tragedii będzie ustalać prokuratura. Nie chcemy wyrokować, co było przyczyną wybuchu – powiedziała nam osoba pracująca
w bielskim zakładzie.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym