• Środa, 27 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jana, Juliusza

Nie pozwolimy wykoleić reform sądownictwa

Czwartek, 5 grudnia 2019 (22:24)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Pośle, czy sędziowie mogą formułować postulaty polityczne, co ma ostatnio miejsce przy okazji kwestionowania statusu a de facto wyboru sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa?

– Z Konstytucji RP wynika jednoznacznie, że sędzia powinien być apolityczny i to w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie wiąże się to wyłącznie z brakiem przynależności do partii politycznej, ale również zakłada powstrzymanie się sędziego od wszelkich działań, które można by uznać za aktywność polityczną. Oczywiście sędzia ma prawo mieć czy wyrazić swój pogląd, ale w taki sposób, żeby nie było to odbierane jako działalność polityczna.

Czym zatem jest udział w zgromadzeniach politycznych?

– Udział w zgromadzeniach politycznych w sposób oczywisty jest domeną działalności politycznej, a organizowanie tego rodzaju zgromadzeń, tego rodzaju protestów przez organizacje sędziowskie, czego świadkami byliśmy ostatnio, to jest ewidentnie wpisywanie się w działania, które można uznać za stricte polityczne, czy stricte związkowe, a przecież sędziowie nie mogą też zrzeszać się w związkach zawodowych. Tak czy inaczej to nie jest tylko kwestionowanie wyboru do Krajowej Rady Sądownictwa, ale oni idą dalej, bo kwestionują sędziów, którzy zostali wyłonieni przez KRS, i przedstawienie Prezydentowi RP do powołania. Mamy zatem próbę wprowadzenia chaosu prawnego w wymiarze sprawiedliwości, bo jeśli iść tą drogą, to za chwilę mogą być kwestionowane przez sądy i sędziów nadzwyczajnej kasty wyroki wydawane z udziałem sędziów powołanych od chwili wyłonienia nowej KRS.    

Rada Ministrów wyraziła zaniepokojenie działaniem niektórych sędziów…

– Wcale się nie dziwię, że Rada Ministrów wyraża zaniepokojenie taką postawą części środowiska sędziowskiego, bo w innych państwach europejskich tego rodzaju sytuacje są niedopuszczalne.

Jak wobec tego te kwestie wyglądają w krajach Europy Zachodniej, która jest wyznacznikiem dla elity sędziów, ale też dla totalnej opozycji?

– W innych krajach jest tak, że czynnik polityczny – np. w Niemczech – odgrywa zdecydowanie większą rolę podczas wyłaniania sędziów – chociażby sędziów Sądu Najwyższego, gdzie minister sprawiedliwości ma swoje uprawnienia, jeżeli chodzi o powoływanie sędziów. We Francji wręcz istnieją przepisy, które dyscyplinują sędziów, którzy taką aktywność – sprzeniewierzającą się niezawisłości i niezależności sędziowskiej – prowadzą. Stąd też – w tej chwili – badanie, czy tych przepisów karnych, które obowiązują chociażby na gruncie francuskim, nie można by przenieść na polski grunt.

Możemy się zatem spodziewać zaostrzenia przepisów dotyczących sędziów w Polsce. Czy potrzebne są rozwiązania ustawowe, skoro już dziś jest przepis dotyczący apolityczności sędziów?

– Wygląda na to, że tak. Polscy sędziowie – w obecnym stanie prawnym – są jakby ponad prawem i to jest wielokrotnie podkreślane. Intencją reformy wymiaru sprawiedliwości było to, żeby chociażby sądownictwo dyscyplinarne oderwało się od sądu sędziowskiego, żeby to nie było tak, że sędziowie są sędziami we własnej sprawie. Stąd też Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym, a wszystko po to, żeby wyeliminować wszystkie patologiczne zachowania sędziowskie, które miały miejsce. Widać jednak, że ciągle jest to za mało, ale też kontestowanie tej reformy wynika stąd, że w oczach nadzwyczajnej kasty sędziowskiej, to i tak jest za dużo. Przecież oni twierdzą, że powołanie Izby Dyscyplinarnej ogranicza ich niezawisłość, co jest kompletnym absurdem. Tak czy inaczej przepisy, które na dzisiaj obowiązują, nie są – jak się okazuje – w stanie zapobiec tego rodzaju rozstrzygnięciom, jak chociażby podjęte przez delegowanego sędziego olsztyńskiego sądu okręgowego Pawła Juszczyszyna. Domaganie się wbrew prawu tego, aby Kancelaria Sejmu ujawniła listy poparcia i zawieszanie – w tym momencie – postępowania, które w sądzie jest prowadzone, a tym samym kwestionowanie orzeczenia z udziałem sędziego pierwszej instancji, który już został wyłoniony przez nową KRS, to pokazuje, że jest to działanie odwetowe, działanie, które ma na celu wyeliminować z sądownictwa sędziów, którzy zostali wyłonieni przez nową KRS.

Jak skomentuje Pan udział i zachowanie niektórych sędziów podczas wieców solidarności z sędzią Juszczyszynem?

– To jest działalność – w moim przekonaniu – absolutnie zabroniona w Konstytucji RP. Skoro sędziowie nie mają prawa do zrzeszania się w związki zawodowe, czyli nie mają prawa do tego rodzaju zachowań, które wpisują się trochę w działalność polityczną, a po części w działalność związkową, to trzeba to przyjąć, bo takie jest prawo. Natomiast solidaryzowanie się z sędzią, który został poddany rygorom wynikającym z prawa, bo po pierwsze minister sprawiedliwości miał prawo odwołać delegowanego sędziego olsztyńskiego sądu okręgowego Pawła Juszczyszyna i można też wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec niego, wcale nie przesądzając o jego wyniku, to histeria i tego rodzaju protesty, z jakimi obecnie mamy do czynienia, są nieuzasadnione. To jest w moim przekonaniu przede wszystkim naruszenie zasady apolityczności sędziów – to po pierwsze, ale po drugie budzi to też wątpliwości natury moralnej, etycznej, kiedy sędziowie ramię w ramię protestują ze swoimi podsądnymi, tak jak to miało miejsce ostatnio we Wrocławiu, gdzie w jednej manifestacji brał udział były senator Platformy Józef Pinior, przeciwko któremu skierowano akt oskarżenia, oraz prowadzący jego sprawę sędzia Marek Górny.

Wygląda na to, że opozycja wraca do starych sprawdzonych metod – ulica i zagranica…?

– Wszystko na to wskazuje. Sądownictwo, czy w ogóle wymiar sprawiedliwości, to dla totalnej opozycji jest ciągle ostatni bastion, który jeszcze ostatecznie się nie poddał zmianom oczekiwanym przez polskie społeczeństwo oraz reformie, którą od kilku lat próbujemy wdrożyć w życie. To, co ostatnio obserwujemy, to jest kolejna już próba wciągnięcia społeczeństwa w ten spór w sędziowskie protesty, które nie miały szerokiego oddźwięku i większego poparcia społecznego, żeby można je określić jako masowe. Myślę, że nasze społeczeństwo jest już tą ciągłą narracją opozycji totalnej i części środowiska sędziowskiego zmęczone. Wszelkie badania pokazują, że wśród Polaków jest duże oczekiwanie na reformy sądownictwa, bo gros spraw, z którymi Polacy przychodzą do naszych biur poselskich, ale też do biur parlamentarzystów opozycji, to są skargi na wymiar sprawiedliwości, na to jak sprawy są przeciągane w czasie, jak niesprawiedliwe wyroki zapadają. Notabene broniony przez opozycję totalną i część środowiska sędziowskiego sędzia Juszczyszyn został opisany w materiale jednej ze stacji komercyjnych, w jaki sposób potraktował człowieka – w wyniku dopuszczenia do postępowania egzekucyjnego właściwie zniszczył mu życie. Jak widać dużo jest do zrobienia.

Ale opór też jest duży…

– Opór jest olbrzymi z tego względu, że totalna opozycja w sposób instrumentalny wykorzystuje środowisko sędziowskie. Bez tego politycznego poparcia opozycji, bez tej całej blokady, reforma wymiaru sprawiedliwości już byłaby przeprowadzona.  

Na ile te protesty są w stanie zablokować postęp reform wymiaru sprawiedliwości?

– Protesty, cały ten krzyk, który się rozlega, nie spowodują, że reformy sądownictwa zostaną zaniechane. Determinacja po stronie rządowej, po stronie koalicji Zjednoczonej Prawicy do tego, aby tę reformę kontynuować i doprowadzić do finału, żeby się nie cofać, jest bardzo duża. Wiadomo, że będziemy poddawani presji, ale jesteśmy zdeterminowani przeprowadzić zmiany, jakich oczekują Polacy. Obecnie jest opatrznie interpretowany przez totalną opozycję i część środowiska sędziowskiego wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który jednoznacznie stwierdził, że kwestia – właśnie – oceny ustawy o KRS, sprawa powoływania sędziów jest to wewnętrzna sprawa Polski. Oczywiście w uzasadnieniu orzeczenia TSUE jest odwołanie się do Sądu Najwyższego, że to ten organ powinien się tym zająć, ale tego rodzaju passusy w uzasadnieniu, którego wykonanie byłoby niezgodne z polską Konstytucją, to wszystko powoduje, że ten wyrok nie może być źródłem określonych zachowań polskich sądów. Najważniejsza jest sentencja wyroku TSUE, natomiast jeśli chodzi o kwestie ocenne, czy mamy do czynienia z jakimś naruszeniem Konstytucji RP, to jedynym organem, który może to rozsądzić, jest Trybunał Konstytucyjny.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki