• Czwartek, 12 marca 2026

    imieniny: Bernarda, Józefiny

Syria potrzebuje humanitarnego rozejmu

Poniedziałek, 21 stycznia 2013 (10:24)

Nuncjusz apostolski w Syrii ks. abp Mario Zenari alarmuje, że sytuacja w tym kraju z każdym dniem się pogarsza.

Ks. abp Mario Zenari podkreśla, że wspólnota międzynarodowa musi podjąć konkretny dialog ze stronami konfliktu i pilnie doprowadzić do humanitarnego rozejmu. W przeciwnym wypadku i tak już dramatyczny jego bilans będzie z każdym dniem się powiększał. – Cierpienia związane z działaniami wojennymi pogłębia dodatkowo gwałtowny atak zimy – zaznaczył watykański dyplomata, cytowany przez Radio Watykańskie.

Dodał, że tegoroczna zima zaatakowała ostrzej niż zwykle. – Spadło dużo śniegu. Ludzie nie mają czym ogrzać mieszkań ani na czym ugotować wody lub ciepłego posiłku. Zaczęto więc wycinać drzewa, co w Syrii jest zakazane, ponieważ nasz kraj leży na granicy pustyni, a wycinka drzew pogłębia pustynnienie terenu. To oddaje ogrom tragedii – wskazał hierarcha.

Ks. abp Zenari alarmuje jednocześnie, że ludzie nie mają ani gazu, ani benzyny, chwytają się więc ostatniej deski ratunku. – Patrząc całościowo na sytuację w Syrii: zimę, brak opału, odpowiedniej odzieży, leków i żywności, mogę stwierdzić, że jesteśmy w sytuacji poważnego kryzysu humanitarnego. Wspólnota międzynarodowa musi zacząć działać, musi dostrzec dokonujący się dramat i wymóc na stronach konfliktu humanitarny rozejm. Ludzie nie wytrzymają tej zimy w takich warunkach – powiedział nuncjusz apostolski w Syrii. 

Przemilczany dramat Hassaké

Dramatyczne apele o pomoc dla mieszkańców syryjskiej Mezopotamii płyną z jej stolicy - Hassaké. To leżące na wschodzie Syrii miasto jest odizolowane od reszty świata. Nie działa tam ogrzewanie, nie ma benzyny, brakuje wody, prąd włączany jest tylko na jedną godzinę dziennie. Miasto zamieszkiwane jest przez co najmniej 25 tys. chrześcijan, są to wspólnoty: syryjsko-prawosławna, syryjsko-katolicka, chaldejska i ormiańska. Agencja Fides przypomina, że biskupi tych wyznań apelowali już w listopadzie ubiegłego roku o pomoc, by uniknąć katastrofy humanitarnej. Niestety wezwania te nie przyniosły spodziewanego odzewu.

Watykańska rozgłośnia dodaje, że dostarczenie jakiejkolwiek pomocy do Hassaké jest bardzo trudne. Region jest opanowany przez bojówki islamskie i terrorystów, którzy co kilka kilometrów kontrolują przejeżdżające pojazdy. Syryjsko-katolicki arcybiskup Jacques Behnan Hindo oraz syryjsko-prawosławny metropolita Eustathius Matta Roham zgodnie potwierdzają, że ze względu na grożące niebezpieczeństwa i ekstremalnie trudne warunki transportu dostarczenie pomocy przez organizacje humanitarne w tę zapomnianą część Syrii stało się praktycznie niemożliwe.

Ludność Hassaké powoli umiera, pozostawiona samej sobie. – Ludzie są głodni i żyją w strachu. Codziennie od godz. 15.00 jest coś w rodzaju nieformalnej godziny policyjnej, gdyż różne uzbrojone grupy błąkają się po ulicach. Zdarzają się uprowadzenia. Czasem porwanych da się uratować, czasem nie. Młodzi chrześcijanie są zastraszani i terroryzowani, ponad 90 proc. ludności już uciekła z miasta. Jeśli odejdą ostatni młodzi, to komu będą służyć nasze kościoły? – pyta retorycznie mieszkający w Hassaké o. Ibrahim.

Szacuje się, że w Syrii każdego miesiąca ginie co najmniej 5 tys. osób. Najbardziej cierpi ludność cywilna. Agencje humanitarne biją na alarm, że codziennie umiera 30-40 syryjskich dzieci.

IK