Przejściowy wybór
Sobota, 23 listopada 2019 (08:21)Ze Stanisławem Ożogiem, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jak skomentuje Pan wybór Donalda Tuska na szefa Europejskiej Partii Ludowej?
– Myślę, że mamy to, czego się należało spodziewać – mianowicie, że słabnące Niemcy i powoli wypadająca z gry kanclerz Angela Merkel, chcieli zadbać o interesy zwalniającej coraz bardziej gospodarki niemieckiej. Dlatego wskazano na człowieka, który zagwarantuje troskę o interesy Niemiec. Można zatem powiedzieć, że Donald Tusk będzie strażnikiem spraw niemieckich w coraz bardziej słabnącej, na co wskazują wyniki wyborów, Europejskiej Partii Ludowej. Tusk – jak wiemy – nie miał kontrkandydata, zrobiono wszystko, aby był sam, dlatego został wybrany. Jestem zaskoczony tym, że najsilniejsza frakcja polityczna – jeśli tak można to określić – na zachodzie Europy, jest wsłuchana w to, co się dzieje w Polsce i jak widać biorą przykład z Polski.
Co ma Pan na myśli…?
– Wystąpienie Donalda Tuska podczas kongresu Europejskiej Partii Ludowej w Zagrzebiu, na stadionie sportowym, posiadało wiele wątków, które są w programie Prawa i Sprawiedliwości, a nowo wybrany szef EPL wielokrotnie cytował słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego, ale do swojej ojczyzny się nie przyznał. Widać, że prominentni politycy chyba – w końcu – nauczyli się tego, że Europa nie może być federacją, tylko powinna być związkiem niepodległych, suwerennych państw, co zresztą wybrzmiało w wystąpieniu Donalda Tuska. O dziwo mówił on też o wartościach, o godności, o poszanowaniu historii, pojawił się też wątek chrześcijański.
Jakim szefem Europejskiej Partii Ludowej będzie Donald Tusk?
– Uważam, że Tusk będzie przejściowym szefem Europejskiej Partii Ludowej, bo chodź na horyzoncie pojawiało się wielu potencjalnych kandydatów, to ostatecznie nie zgłoszono nikogo innego. Dziwna jest ta polityka widać jednak, że słabnące Niemcy chciały sobie zapewnić jak największe wpływy, mieć możliwość sterowania szefem Europejskiej Partii Ludowej. Dlatego nie wystawiono np. Marka Webera – szefa frakcji EPL w Parlamencie Europejskim, tylko słabszego Donalda Tuska.
Mark Weber powiedział, że Tusk będzie symbolem tego ugrupowania i na nowo zdefiniuje, czym jest chadeckość w dzisiejszych czasach…
– Chadeckość EPL ma chrześcijańskie korzenie, o czym warto pamiętać, tyle, że ugrupowanie to już dawno odchodzi od źródła, ulegając poprawności politycznej. Dobrze ktoś to ujął, że Tusk dokończy demontaż chadeckości w Europejskiej Partii Ludowej. Wprawdzie próbował definiować chadeckość tej centrowej partii, ale miernie. Natomiast zgromadzeni na tym konwektyklu wyborczym w Zagrzebiu, choć w zasadzie trudno określić to wyborami, bo poza Tuskiem nie było żadnego innego kandydata, powierzyli mu stanowisko przewodniczącego. Podobnie zresztą jak prawybory prezydenckie w Platformie, gdzie nikt się nie zgłosił poza Małgorzatą Kidawą-Błońską i trzeba było niemalże „z łapanki” dobrać Jaśkowiaka, aby stworzyć pozory konkurencyjności.
Poprzednikowi Tuska, Francuzowi Josephowi Daulowi zarzucano bierność, dlatego Europejskiej Partii Ludowej przewodniczył tylko dwie kadencje – 6 lat. Były szef Rady Europejskiej też nie należy do tytanów pracy. Jak to było z tą pracowitością Donalda Tuska w Brukseli? Obserwował to Pan z bliska…
– Powiedzieć, że nie był on tytanem pracy, to za mało… Tusk jako szef Rady Europejskiej nie grzeszył pracowitością np. podczas sesji plenarnych w Strasburgu bywał bardzo rzadko. Z reguły posiłkował się kimś innym, kto występował w jego imieniu. Natomiast kilkakrotnie, kiedy był łaskaw się pojawić, to swoje wystąpienie, nie powiem, że rzeczowe, ale bardzo krótkie – odczytywał z kartki.
Opozycja totalna wskazując na zasługi Tuska podkreśla, że budował jedność w Unii Europejskiej w obliczu kryzysu migracyjnego, podobnie jak w obliczu brexitu…
– Rzeczywiście jeśli chodzi o brexit, to Tusk ma „zasługi”, podobnie, jeśli chodzi o sprawy kryzysu migracyjnego. Przecież umowa z Turcją, która miała czy ma zatrzymywać falę migracyjną przed zalaniem Europy jest kompromitująca, co więcej bardzo szkodliwa. Nie tylko ze względów ekonomicznych, bo wpompowano w to ogromne pieniądze, ale także ze względów politycznych.
Co można powiedzieć o człowieku, który przez dwie kadencje był szefem Rady Europejskiej, a na odchodne wyraża się negatywnie o działaniach i kulisach w ogóle Unii Europejskiej?
– Jedynym, co Tuskowi wyszło na przestrzeni tych pięciu minionych lat, to Wielka Brytania z Unii Europejskiej i choć ten proces jeszcze trwa, to nikt chyba nie ma wątpliwości, że to jest „zasługa” m.in. jego polityki. Druga rzecz, to wyniki wyborcze chadecji, a więc EPL, która go wywindowała Tuska do tej funkcji mówią same za siebie. Wszyscy też wiedzą jak Tusk był i jest oceniany w Europie – on jako przedstawiciel EPL, i jako kierujący obradami Rady Europejskiej. Oceny są zgodne, że w zasadzie nie miał nic do powiedzenia w Radzie Europejskiej, o czym słyszeliśmy niejednokrotnie, a wiele razy wypowiadał się na ten temat kolejny „lider” europejski po wielokroć niedysponowany przewodniczący Komisji Europejskiej Jean Claude-Juncker, który wyraźnie lekceważył Donalda Tuska jako szefa Rady Europejskiej. Natomiast jeśli Tusk zabiera dziś głos i mówi o Unii Europejskiej i sytuacji we wspólnocie, to tym samym wystawia sobie świadectwo. Uważam jednak, że dobrze, że zostanie w Europie, bo piastując funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej nie zrobił nic dla Polski, w niczym nie pomógł swojej ojczyźnie, a jeśli już, to przeszkadzał, mącił. Nie chcę być złośliwym i mówić, ale fakty są takie, że to, iż na forum Parlamentu Europejskiego bodajże siedmio- czy ośmiokrotnie odbywały się debaty, właściwie przeciwko Polsce. Czepiano się Polski właściwie we wszystkich obszarach. To jest duża zasługa Donalda Tuska, który w tym wszystkim współuczestniczył. Natomiast – jako szef Rady Europejskiej nie potrafił zachować bezstronności, do czego był zobligowany, co więcej, nawet nie starał się zachowywać pozorów apolityczności i właściwie się z tym nie krył. Był stroną w sporach politycznych z Polską, zdarzało się też, że z Węgrami. Był złym ambasadorem spraw polskich w Unii Europejskiej i nie tylko w Europie.
Co wyróżniało i wyróżnia Tuska?
– Przede wszystkim cwaniactwo polityczne, którego nigdy mu nie brakowało, czy to w polityce krajowej, czy też w zagranicznej. Na rynku krajowym potrafił i to bez skrupułów ograć swoich politycznych partnerów, przyjaciół. Wycinał można rzec swoich politycznych konkurentów w drodze po przywództwo w Platformie, co nie jest żadną tajemnicą. Udało mu się przekonać przede wszystkim kanclerz Angelę Merkel, do tego, że będzie bronił interesów niemieckich i tylko dlatego został przewodniczącym Rady Europejskiej. Teraz powierzenie mu funkcji przewodniczącego EPL jest konsekwencją tego, że z tej roli wywiązał się dobrze, co więcej po jego wypowiedział wygląda, że dalej będzie chciał mieszać w Polsce, co jest w interesie Niemiec. Taka jest prawda.