• Czwartek, 14 listopada 2019

    imieniny: Serafina, Wawrzyńca

Jaka rola Kubicy?

Środa, 6 listopada 2019 (20:51)

Gdy Alfa Romeo ogłosiła przedłużenie kontraktu z Antonio Giovinazzim, stało się jasne, że w przyszłym sezonie Robert Kubica nie będzie ścigał się w Formule 1. Nie znaczy to oczywiście, że w niej nie pozostanie, ale już w innej roli.

Zespoły rywalizujące w najsłynniejszej serii wyścigowej świata niemal w komplecie zamknęły już składy na rok 2020. Jedni uczynili to już wiele tygodni temu, drudzy teraz, trzeci, nieliczni, jeszcze czekają, ale wśród nich próżno szukać teamu, który ewentualnie mógłby związać się z Kubicą. Jeszcze w ubiegłym tygodniu pojawiły się spekulacje, jakoby z przedstawicielami Polaka rozmawiały decyzyjne osoby z Alfy Romeo. Sam Robert do tego kierunku się nie przyznał, ale mimo to grupka jego sympatyków liczyła po cichu, iż być może jest coś na rzeczy, skoro Włosi zwlekają z ogłoszeniem nazwiska drugiego kierowcy wyścigowego. Wreszcie jednak to uczynili, a mówiąc konkretnie, zdecydowali się przedłużyć umowę z Giovinazzim. W drugim bolidzie ścigać się będzie, podobnie jak to miało miejsce w obecnym sezonie, Fin Kimi Raikkonen.

Składów na przyszły sezon nie ogłosiły jeszcze co prawda ekipy związane z Red Bullem, czyli Red Bull i Toro Rosso. W podstawowym na pewno pozostanie wielki talent, uważany za kandydata na przyszłego mistrza świata Holender Max Verstappen, a pozostałe miejsce, najprawdopodobniej, rozdzielą między sobą Tajlandczyk Alexander Albon, Francuz Pierre Gasly i Rosjanin Daniił Kwiat. A nawet jeśli nie, to nie ma co liczyć na to, iż Kubica mógłby zastąpić któregoś z nich. Polak nigdy nie był rozważany przez stajnie spod tego znaku.

Wszystkie pozostałe zespoły (z wyjątkiem jednego) składy, przynajmniej te najważniejsze, mają już skompletowane. I tak w Mercedesie pozostaną Brytyjczyk Lewis Hamilton i Fin Valtteri Bottas, w Ferrari Niemiec Sebastian Vettel i Monakijczyk Charles Leclerc, w McLarenie Hiszpan Carlos Sainz Jr i Kanadyjczyk Lando Norris, w Renault Australijczyk Daniel Ricciardo i Francuz Esteban Ocon, w Racing Point Meksykanin Sergio Perez i Kanadyjczyk Lance Stroll, a w Haasie Duńczyk Kevin Magnussen i Francuz Romain Grosjean.

Jedno jedyne wolne miejsce pozostało jeszcze w… Williamsie, w którego barwach Kubica startuje obecnie i z którym kontrakt – podobnie jak jego sponsor, Orlen, zerwał przed kilku tygodniami. Drogi Polaka i Brytyjczyków zatem się rozejdą, a miejsce Roberta prawdopodobnie zajmie Kanadyjczyk Nicholas Latifi, który uczestniczył już w kilku treningach w tym sezonie i dysponuje czymś, na co team mocno liczy – potężną gotówką. W drugim bolidzie pozostanie Brytyjczyk George Russell.

Czy oznacza to, iż Kubicy w przyszłym roku w Formule 1 zabraknie? Nie. Nie, bo choćby właściciel Haasa, Guenther Steiner, bardzo chciałby zatrudnić naszego rodaka w roli kierowcy wyścigowego, prowadził na ten temat zaawansowane rozmowy z Orlenem, ale o porozumienie może być ciężko. Kubica ma bowiem wielką ochotę wreszcie się pościgać, czyli robić coś, co w roku obecnym, z powodu fatalnej kondycji Williamsa, okazało się niemożliwe. A jeśli nie ścigać, to przynajmniej pojawić się w kilku piątkowych treningach, na co znowuż kategorycznie nie mają ochoty się zgodzić obaj podstawowi kierowcy Haasa. Obaj już zadeklarowali, iż oddanie bolidu w inne ręce jest tym, czego pragną najmocniej uniknąć.

Kubica jednak możliwości i opcje na 2020 rok ma. Z wyborem się nie spieszy, bo wybrać chce mądrze i jak najlepiej dla siebie. A nawet jeśli w kolejnym sezonie F1 się nie pojawi, to nie znaczy, że nie spróbuje wrócić do niej w roku 2021.

Piotr Skrobisz