• Środa, 27 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jana, Juliusza

Próba pokazania, kto rządzi w Unii

Niedziela, 3 listopada 2019 (22:15)

Z Andrzejem Maciejewskim, politykiem, posłem VIII kadencji Sejmu, politologiem, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Polska, Czechy i Węgry nie miały prawa odmówić relokacji migrantów. Taką opinię wygłosiła rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Eleanor Sharpston. Wprawdzie nie jest to jeszcze orzeczenie Trybunału, ale opinia rzecznika rzadko różni się od ostatecznego wyroku…

– Ważny jest tutaj kontekst całej sprawy, który dotyczy odmowy zastosowania się do tymczasowego i ograniczonego w czasie mechanizmu obowiązkowej relokacji osób, które ubiegają się o ochronę międzynarodową. Warto sobie przypomnieć, że decyzja o relokacji z września 2015 r. zobowiązywała państwa członkowskie do rozdzielenia między siebie ok. 120 tysięcy migrantów. Polska miała przyjąć bodajże siedem tysięcy osób. Tylko zapomina się o tym, że proces relokacji miał się odbywać ze złamaniem wszelkich zasad Schengen dotyczących m.in. ochrony granic. W mijającej kadencji Sejmu jako poseł byłem członkiem Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji i odwiedziliśmy jeden z ośrodków dla uchodźców, gdzie podstawą jakiejkolwiek dyskusji o wjeździe i przebywaniu na terenie Polski jest poddanie się procedurze identyfikacyjnej. Jeżeli ktokolwiek stara się w Polsce o azyl, a nie poddaje się procedurze sprawdzającej, nie chce ujawnić swoich danych osobowych, nie chce się poddać weryfikacji personalnej, to nie może zostać wpuszczony do Polski. Jakiekolwiek odstępstwa od tej podstawowej zasady są złamaniem prawa polskiego, ale też prawa międzynarodowego o ruchu bezwizowym czy w ogóle zasad o granicach przyjętych w dobrych praktykach międzynarodowych.

Tylko że organy unijne, w tym Komisja Europejska, już nie raz pokazywała, że potrafi się wyłamywać z zasad i ferować swoje własne wyroki…    

– Cała historia rozpoczęła się od tzw. Syryjczyków. Syryjczycy rzeczywiście zostali zmuszeni do opuszczania swoich domostw i przesiedlania się, ale prawdziwi uchodźcy, tzw. wewnętrzni, nie chcieli opuszczać swojego kraju, ale chcieli przetrwać, powrócić do swoich zniszczonych miejscowości, odbudować je i zacząć normalnie żyć. Stąd ważne było, aby udzielać im wsparcia tam, na miejscu. Tymczasem pod Syryjczyków zaczęły się podszywać różnej maści migrańci z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, którzy korzystając z zaproszenia kanclerz Angeli Merkel, zaczęli przybywać do granic Europy. Wśród nich – jak się później okazało – byli też bojownicy tzw. Państwa Islamskiego. I jeżeli ktokolwiek dzisiaj uważa, że Polska, Czechy i Węgry złamały prawo ,nie chcąc przyjmować niesprawdzonych ludzi na swoje terytoria, to jest w błędzie, bo to właśnie te państwa stanęły na straży przestrzegania prawa. Mamy zatem jakieś totalne nieporozumienie i kompletne niezrozumienie zagadnienia.

Tak naprawdę chyba żaden kraj nie dostosował się do mechanizmu przymusowej relokacji, dlaczego więc atakuje się kilka krajów, w tym Polskę?

– To jest próba pokazania, kto rządzi, kto nadaje ton w Unii Europejskiej. Ponadto mamy w tej chwili układanie nowego składu Komisji Europejskiej, gdzie potrzeba jednomyślności. Tymczasem z przesłuchań wielu kandydatów na stanowiska komisarzy, także kandydatów państw I ligi, ma problemy, jak się okazuje, na niektórych ciążą zarzuty korupcyjne, część ma niejasną sytuację majątkową i żeby odwrócić uwagę, stosuje się element nacisku. Drugim aktem będzie budowanie budżetu przyszłej perspektywy unijnej, co może być ciekawe, zważywszy chociażby na berexit, w związku z którym do wspólnej kasy unijnej będzie wpływać mniej pieniędzy niż dotychczas. Możemy mieć zatem próby ograniczania środków dla państw, które nie przestrzegają zasad czy tzw. praworządności – innymi słowy: karanie niepokornych. Opinię rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej można odczytać także jako przedsmak tego, co czeka nas, kiedy ukonstytuuje się nowa Komisja Europejska.

Wydawało się jeszcze niedawno, że wybory do europarlamentu, a także wybór nowego kierownictwa Komisji Europejskiej otworzy nowy rozdział i Polska czy Węgry nie będą już tak atakowane jak w minionej kadencji...

– Jak widać, przeliczyliśmy się, bo tak się nie dzieje, co więcej, mamy próbę budowania usprawiedliwienia dla jednostronnej decyzji Niemiec i Francji. Decyzje po tzw. relokacji migrantów de facto były naciskami „I ligi”, co spowodowało poważne problemy w Niemczech czy we Francji, które widząc, co się dzieje, próbowały problem solidarnie rozłożyć na wszystkie państwa Unii Europejskiej. Tylko że nie miało to i nie ma nic wspólnego z pomocą prześladowanym i jest myleniem humanitaryzmu z legalizacją handlu ludźmi. Organy europejskie potwierdzają, że w tej całej aferze mamy do czynienia z handlem ludźmi na masową skalę prowadzonym przez zorganizowane grupy przestępcze. Niestety, ten wątek jest całkowicie pomijany, bo dotyka czoła elit brukselskich.

Jak w tym momencie powinien się zachować polski rząd, bo np. premier Czech już zapowiedział, że jego rząd nie podda się dyktatowi TSUE?

– Dokładnie tak samo powinien zachować się polski rząd, który jest zobowiązany do przestrzegania naszego prawa, ale też prawa międzynarodowego. W prawie międzynarodowym oczekuje się przestrzegania prawa, tymczasem osoby, które twierdzą, że są prześladowane, że są uchodźcami – jak wszyscy pamiętamy – przybywały do Europy bez dokumentów i właściwie wędrowały przez całą Europę przy akceptacji wszystkich państw, do których zawitały. To pokazuje, że mieliśmy totalną wolną amerykankę. Nikt nad tym nie panował, a wokół tematu uchodźców stworzono ideologię, która była nie tylko kpiną i bzdurą z prawa, ale także była przyczyną poważnych problemów związanych również z zagrożeniem bezpieczeństwa. Włosi wyciągają wnioski z popełnionych błędów, zamykają swoje porty i mimo nacisków nie wpuszczają do siebie imigrantów. Tymczasem Turcja, która otrzymała od Unii Europejskiej ogromne sumy pieniędzy i miały zatrzymać u siebie falę uchodźczą, teraz traktują to jako element nacisku politycznego i grożą, że wpuszczą falę imigrantów do Europy.

Polska jednak przyjmuje uchodźców z Ukrainy, Czeczenii, a dane Eurostatu mówią, że jako kraj przyjmujemy najwięcej osób spoza Unii Europejskiej…

– I tutaj dochodzimy do sedna – mianowicie w latach 90., kiedy mieliśmy wojnę w Czeczenii, to nie kto inny jak właśnie Polska stała się drugim domem dla największej rzeszy Czeczenów. I dzisiaj na gruncie unijnym nikt o tym nie chce pamiętać, podobnie jak o tym, że na terenie wschodniej Ukrainy trwa regularna wojna, co ciekawe, przy milczącej akceptacji Unii Europejskiej. Natomiast państwo polskie jest tym, które otwiera swoje granice dla uchodźców z terenów Ukrainy objętych działaniami wojennymi. Fakt ten też jest pomijany, dlatego że jest to niepoprawne politycznie, bo wojna i inwazja rosyjska na Ukrainę odbywa się przy cichej akceptacji elit międzynarodowych. Nikt nie chce się postawić Rosji. I na tym polega całe to nieszczęście.

Zważając na to, czy mimo wszystko – w pierwszym rzędzie – nie powinniśmy zadbać o bezpieczeństwo własnych obywateli, bo przecież imigranci muzułmańscy są zagrożeniem dla całej zachodniej cywilizacji?

– To jest oczywista oczywistość. Przypomnę, że w dobiegającej końca kadencji Sejmu na jej początku to właśnie Kukiz’15 był tą siłą polityczną, która mobilizowała polski rząd, rząd Zjednoczonej Prawicy do tego, żeby na tym polu działać skutecznie i z determinacją. Na gruncie prawa polskiego pomaga się tym, którzy wymagają takiego wsparcia i potrzebują pomocy. Każdy uchodźca polityczny, który czuje się zagrożony we własnym kraju, ma prawo ubiegać się o azyl w Polsce, tylko taka osoba musi się poddać weryfikacji i sprawdzeniu, a jednocześnie uwiarygodnieniu, że dane, jakie podaje, są prawdziwe. Nie można jednak mylić ucieczek z terenów objętych działaniami wojennymi z próbą poszukiwania lepszej przyszłości. Uważam, że dobrym pomysłem jest, żeby pomagać poszkodowanych przez wojnę, ale tam, na miejscu. Jako Polska w ostatnich latach zwielokrotniliśmy pomoc np. do tworzenia ośrodków uchodźczych na terenach neutralnych, wspieramy też w różny sposób, m.in. medyczny czy finansowy, tych, którym wojna odebrała wszystko. Ponadto zrzucamy się do wspólnej unijnej kasy na słynną turecką składkę. Dlatego nie pozwólmy sobie narzucać narracji, która ma się nijak do faktów.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki