• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Po Łączce Służew

Sobota, 19 stycznia 2013 (02:07)

We wrześniu ruszą prace ekshumacyjne ofiar komunistycznego terroru pochowanych na warszawskim Służewie – dowiedział się „Nasz Dziennik”

Jak tłumaczy dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, historyk IPN kierujący ekipą ekshumacyjną na warszawskich Powązkach Wojskowych, prace w obrębie nekropolii służewskiej są naturalną konsekwencją ekshumacji na Powązkach.

Najważniejsze warszawskie cmentarze, na których chowano ofiary systemu komunistycznego, to tzw. kwatera „Ł” na wojskowych Powązkach (tu potajemnie chowano ofiary stalinowskiego terroru w latach 1948-1956), cmentarz Bródnowski oraz rzymskokatolicki cmentarz przy ul. Wałbrzyskiej na warszawskim Służewie (tu potajemnie chowano w latach 1946-1948 pomordowanych głównie w więzieniu mokotowskim oraz w siedzibie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa przy ul. Koszykowej w Warszawie).

Jak zastrzega Szwagrzyk, uproszczeniem byłoby jednak mówienie, że chodzi tylko o ofiary zbrodni dokonywanej w tych właśnie miejscach. W czasach stalinowskiego terroru ludzi zabijano nie tylko podczas wykonywania wyroków sądowych, ale też mordowano w czasie śledztw. Ciała grzebano w wielu miejscach, na terenie jednej nekropolii mogą znajdować się szczątki ofiar z wielu różnych więzień. Dokładne miejsca potajemnych pochówków na Służewie nie są znane, ich liczba nie została dokładnie określona.

– Skoro rozpoczęliśmy prace na Łączce, gdzie chowano ludzi od 1948 r., to naturalne jest, że musimy zbadać kolejne nekropolie, na których chowano ludzi do połowy tegoż roku. Chcielibyśmy bardzo i czynimy takie starania, byśmy mogli wejść na Służew. W tej chwili prowadzimy intensywne działania przygotowawcze, wykonujemy kwerendy, które pozwalają nam przygotować się do tych prac – zaznacza dr Szwagrzyk.

Na Służewie będzie pracowała ta sama ekipa IPN co na Łączce. Zdaniem Szwagrzyka, trudno dziś sprecyzować, kto został pochowany na cmentarzu służewieckim.

– Mogę to zrobić za jakiś czas – zastrzega.

Przygotowanie do prac ekshumacyjnych wymaga wielu tygodni przygotowań logistycznych, organizacyjnych. Chciałbym, by trzy największe nekropolie warszawskie zostały przez nas przebadane. Jesteśmy zdeterminowani – mówi.

Aby rozpocząć prace, ekipa musi mieć zgodę konkretnych instytucji, a więc m.in. zarządu cmentarzy, sanepidu i – jeśli mają być wycinane drzewa – Zieleni Miejskiej. – Tworzymy listę tych, których stracono w więzieniu mokotowskim, i listę tych, których zamordowano w Urzędzie Bezpieczeństwa.

Analizujemy materiały archiwalne, które są związane z osobami, które zostały pochowane na Służewie. W najbliższym czasie otrzymamy fotografie lotnicze z tamtych lat, które wskażą nam zakres pola, na którym wykonano pochówki w tamtym okresie. Czynimy wielokierunkowe działania poszukiwawcze w materiałach archiwalnych w różnych źródłach, bez których analizy nie można przystępować do prac – deklaruje Szwagrzyk.

Aby rozpocząć prace, ekipa musi dysponować nie tylko listą ofiar, ale też wszelkimi dostępnymi informacjami na ich temat. – Chodzi także o to, by – co już czynimy – na tej liście uwidocznić wszystkie dane potrzebne nam do wstępnej identyfikacji osób – podkreśla. A więc określenie wieku ofiary, daty stracenia, tego, czy została ona stracona w egzekucji indywidualnej czy też masowej, a także określenie jej tzw. cech osobniczych – wzrostu, stanu uzębienia itp. Nie wiadomo jeszcze, kto będzie finansował prace na Służewie.

Pierwszy etap prac na Powązkach finansowała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, drugi – który ma się rozpocząć w kwietniu – IPN. Jaka będzie procedura postępowania w przypadku prac na Służewie? – Jeszcze nie wiem. Na pewno pieniądze się znajdą – zastrzega dr Szwagrzyk. Nie wyklucza, że środki mogą pochodzić z obu instytucji.

Anna Ambroziak